3 grudnia 2010 20:34:17
Wróciłam dziś wieczorem do domu, a tu zimno, lodówka pusta, poszłam na zakupy. Wyciągnęłam zimowy kożuszek, trochę krótki, ale kupowany w cieplejszych latach. Potrzebne mi są ciepłe zimowe buty, muszę się rozejrzeć po sklepach, ale na przeceny to chyba jeszcze za wcześnie. Dziś kończył mi się termin umowy na komórkę. Jeżeli poczeka się do ostatniego dnia, można wytargować lepsze warunki niż oficjalne taryfy, co mi się właśnie udało. Teraz przyssałam się do komputera i z przyjemnością odwiedzam ulubione strony. Nareszcie ! Chyba jednak jestem trochę uzależniona. Nie mam laptopa, bo się boję, że już w ogóle nic bym nie robiła tylko siedziała w necie. Jutro rano ważenie, obawiam się tego poważnie, bo chyba przytyłam. We wszystkich sanatoriach jedzenie jest raczej średnie, a w moim ośrodku były szwedzkie stoły rano i wieczorem z gorącymi i zimnymi danami, co mnie strasznie wściekało, ale jadłam jak opętana. Mam nadzieję,że nie przekroczyłam magicznej liczby stu kilogramów.