stres, wypłata i sranie po gaciach, czyli ... ;))
9 września 2010
czyli EHHHHHHH ;D
dziś odebrałam swoją ostatnią wypłatę (póki co). ale już oczywiście były
zakupy, przede wszystkim drogeria i opłacenie zamówionego avonu. przez
okazji odbioru avonu, naprawiłam u koleżanki zapięcie u bransoletki, którą założyłam raz i się rozpierniczyła. na sam avon wybuliłam ok. 80 zł. dla mnie, biednej byłej stażystki, a przyszłej studentki to dużo.
wracając od koleżanki spotkałam mojego byłego. podszedł, zagadał, ok fajnie, tylko ja złapałam jakiegoś stresa, zaczęły mi się kolana trząść tak jakbym zmarzła na mrozie.wcześniej miałam coś takiego tylko przy jednej osobie, a mianowicie przy mojej byłej przyjaciółce która też dość dotkliwie mnie zraniła, ale nawet wtedy ten stan pojawił się dopiero jakieś 2 lata po całej sprawie. a tu, w przypadku mojego byłego wystarczyły 3 miesiące? szybko poszło. dla mnie to oznacza tyle że już nie będę potrafiła z nim rozmawiać normalnie. w sumie, i tak wyjeżdżam, i tak wcześniej już czułam że nie wybaczę mu tego co się wydarzyło. teraz chociaż mam pewność, że nie tylko rozum, ale i mój organizm go odrzuca jak skisłe żarcie.
wczoraj byłam w Olsztynie z moimi przyszłymi współlokatorkami. podpisałyśmy umowę o mieszkanie, zapłaciłyśmy kaucję i mamy jeden problem z głowy. dziś dostałam już zaproszenie na inaugurację roku i na spotkanie organizacyjne na mój wydział. zaczynam już powoli srać po gaciach. będzie dobrze, będzie dobrze, nikt mi tam głowy nie urwie, nie pierwszy raz jadę w nieznane, byłam już w podobnych sytuacjach, słońce jest gorące a trawa zielona, no stres, tak się próbuję uspokajać, póki co nie potrzebuje papierowej torby, ani butli z tlenem, ale zobaczymy jak będzie dalej z moimi nerwami ;)) po tym co przeszłam w wakacje, wiem że dam sobie radę ze wszystkim ;)
zaczęłam sama uczyć się hiszpańskiego. znalazłam fajną stronkę na necie, wkuwam słówka, obserwuję zasady gramatyczne. wiem że sama za wiele nie zdziałam ale może jak kiedyś udam się w końcu na kurs języka hiszpańskiego to pójdzie mi łatwiej. lubię ten język, a o podróży do Hiszpanii marzę od kilku lat. kiedyś się spełni, jak już będę świetnie zarabiającym inżynierem ochrony środowiska ;) zwiedzę Hiszpanię wzdłuż i wszerz

;*