Nie tylko całe miasto, ale wreszcie i moja waga... wczoraj trochę przykręciłam kurek z żarciem, opanowałam głodomora i już dzisija na wadze 61,7... kurcze inaczej się wstaje z taką wagą!!! Mam nadzieję, że jeszcze dziś trochę się pohamuje i jutro będzie znów mniej!!!
Oczywiście energii i zapału do prac domowych mimo wszystko nie udało mi się odzyskać!!! Sterta ubrań do prasowania rośnie z każdym dniem! A żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce...
W sumie nie wiem skąd się wziął we mnie aż taki leń... w tym roku miałam bite 3 tygodnie wakacji (rzadko się to zdarza)... a ja normalnie nie mogę się ogarnąć!!! Coś strasznego!!! I w pracy mam lenia i w domu mam lenia... jestem jeden wielki leniwiec!!!
Macie jakiś pomysł na ożywienie???

|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||