znów nieprzyzwoita...
4 marca 2007
... pora na wstawanie w niedzielę... ale Mężuś szedł na służbę i chciałam mu zrobić śniadanko :)
... wczorajszy dzionek minął rzeczywiście na słodkim lenistwie :) tego mi było trzeba :) a dzisiaj czas się wziąć za obowiązki, posprawdzać testy, przygotować się do pracy na przyszły tydzień... i dalej dietkować :)
... wiecie... zanim wykupiłam dietkę vitalii nie cierpiałam weekendów (pod względem dietkowym oczywiście, bo z wszelkich innych powodów kochałam je i kocham)... był to najgorszy czas, kiedy krążyłam wokół lodówki... w tygodniu było mi łatwiej... teraz jest odwrotnie :) kiedy chodzę do pracy często muszę coś zamieniać, trudno przestrzegać pór posiłków... a wczoraj było idealnie :) dzień bez głodu :) ... i nie popełniłam nawet najmniejszego grzeszku :)
... pięknej niedzieli moje Kochane Kobietki :)