Ała...
dostałam @. Ale muszę przyznać że w tym miesiącu nie ma tragedii i jakoś daję radę funkcjonować i to nawet
BEZ tabletek przeciwbólowych!

Więc jest OK.
Dzień spędziłam aktywnie, choć nie ćwiczyłam. Od rana latałam po mieście. Potem 1,5h przerwy na obiad i mały odpoczynek i znów bieganie po mieście z tym że w ZG.
Bo tak w ogóle to chyba Wam nie pisałam że przyjechała do Polski z Belfastu
mama mojego Lubego. Podczas gdy mój A. jest w trasie mi przypada rola
"czasoumilaczki". Tak więc rano przeleciałam z prawdopodobną przyszłą teściówką chyba wszystkie sklepy w naszej mieścinie. I.... i... i... kazała się zaprowadzić do salonu kosmetycznego gdzie przebijałam sobie
nos i...
też sobie przekłuła... Ja nie wiem co mam o tym myśleć
Kobitka skończyła w tym roku
50lat. No jest taka dość nowoczesna, ale bez przesady. Nie jest jakąś hardcorową młodzieżówą ;) hehe Nie jest też bardziej współczesna od mojej 59 letniej mamuśki, która powiedziała że jej (mamie A.) odbiło na starość :P haha

Ona stwierdziła, że TAM gdzie mieszka ludzie nie zwracają uwagi na takie coś i postanowiła sobie zrobić bo podoba jej się u mnie taka błyskotka w nosku. No cóż... Gusta i guściki.
Po południu latałyśmy jeszcze po sklepach zielonogórskich... I wiecie co? Kupiła przez cały dzień jedne dresowe spodnie i nic więcej... Dlaczego? Bo..."tak drogo w tej Polsce, że ja nie wiem".
To po co łaziłyśmy po tym mieście, się pytam?!?!?!Tęskno mi za Lubym ostatnio. Widujemy się ale...

ja tęsknie za czułością, bliskością, przytulaniem i pieszczotami... Mam nadzieję, że już niedługo jak teściowa pojedzie będziemy mieć więcej czasu dla siebie i tylko dla siebie.
Tak w ogóle to chciałam powiedzieć, że ta mama mojego Lubego jest w gruncie rzeczy całkiem fajną i miłą babką :)
Ogólnie ją lubię :) Tylko czasami jest troszkę
upierdliwa...
I
męcząca!
Jak to teściowa! 