HUraaaa!!!
Jest sie czym cieszyć.
Od jakiegoś czasu ściśle przestrzegam diety...
Skrupulatnie licze każdy zjedzony kęs...
Zero słodyczy, piwka i posiłków po 20:00...
Efekty... Mój Boże...
Natychmiastowe!!!
Dziś na ważeniu totalne zaskoczenie! Miałam nadzieję że do panieńskiego (20.08) uda mi się wrócić do wagi sprzed 2 m-cy czyli 61,5 kg. Dziś mamy 13.08. a ja waże niecałe 61 kg!!!



Czuję się fantastycznie, choć mam ostatnio cięzkie dni...
Nidosypiam bo dziecko ząbkuje, budząc się przy tym w nocy nawet kilka razy. Mam wory pod oczamii, ciegle jestem śpiąca i nie mam tyle energii co zawsze, nie mniej jednak sukcesy w odchudzaniu tak mnie dopingują że jestem mega szczęśliwa.
Co do reszty...
Opowiem jutro...
Dziś mam zamiar spędzic miły wieczór z mężem...
Winko, romantyczny film...
Na szczęście bez kolacyjki
, bo Mężulek toleruje w końcu moje odchudzanie.
"Jeśli to sprawia że jasteś szczęśliwsza...prosze bardzo...tylko nie zrób z siebie kościotrupa." - usłyszałam po kilku dniach małych napięć miedzy nami...
Nie jest więc źle...
Musi być tylko lepiej...
Wierzę w to...
A Julkowe ząbki kiedyś w końcu wyjda wszystkie i skończy się ból, nieprzespane noce i worki pod oczami :)
Z tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis...
Idę pod prysznic...musze się trochę obudzić!.
Trzymajcie się moim Kochani!!
Dodam jeszcze foto...
a co mi tam

Z moją Julcią :*
A teraz zmykam...
Mąż czeka 
|
||||||||||||||||||||||||