No i stało się... Wczoraj sister miała urodziny... Wszystko fajnie, pięknie... Kupiłam jej zestawik adidasa (perfumy, żel pod prysznic i dezodorant - niby nic takiego a zadowolona była jak nie wiem)
Przez cały dzień starannie dobierałam jedzonko, licząc każdą wepchaną w siebie kalorię ale na noc niestety zaszalałam.
Zjadłam coś koło 1200 kcal.
Niestety późnym wieczorem (jak już córcia poszła spać) siostra wyciągnęła mnie na urodzinowe piwko, a raczej 2 piwka, więc razem 490 kcal na plusie...
Cholera! Strasznie mi ciężko odmówić sobie piwka. W takie duszne dni najbardziej mnie orzeźwia, a w miłym towarzystwie wchodzi we mnie jak woda.
Na szczęście dziś od rana malutko, zdrowo i dietycznie. I nawet waga pokazała 62,9 czyli ponad kg mniej. w 5 dni 
Dziś wchłonęłam 1155 kcal więc jest barrrrdzo dobrze.
Jutro sobota.
Umówiliśmy się na kawkę z chrzestnym naszej Julci. Mam tylko nadzieję, że jego Żonka nie upiecze pysznego ciasta (jak zawsze na pokuszenie)...
Mam nadzieję, że będę w stanie odmówić...
Trzymajcie kciuki :)
A teraz biorę się za pisanie książki... Mam wenę
więc trzeba to wykorzystać.
Buziaki dla wszytskich dietujących Vitalijek i Vitalijczyków (czy jak to się mówi)
A tu kilka fotek z roczka córci:

Julcia z Tatą :)

Roczniaczek Mój najdroższy 

Ja z córunią :)

Dmuchamy...
|
||||||||||||||||||||||||||||||||