30 lipca 2010 11:52:00
Witam :)Już piątek... Boże a dopiero co był poniedziałek! Jak? Kiedy?! Nic nie zrobiłam pożytecznego przez ten tydzień, a tu już koniec.
Standardowo się nudzę. Ale udało mi się wsiąść na rowerek i pedałować... Chociaż 30min... Muszę.
Miałam dostać pracę w sklepie internetowym. Pamiętacie jak byłam na rozmowie?Zależy mi na tej robocie. Ale szefowa powiedziała że ma teraz jakąś ważnąsprawę do załatwienia i o zatrudnieniu będzie myślała jak się z tym upora.Czyli nie wiadomo kiedy. Ja tkwię w zawieszeniu i się obijam.
Luby mnie troszkę zaniedbuje... Kupił nowe auto. Czyli ma nową narzeczoną. Ilata teraz po urzędach, ubezpieczalniach i mechanikach. No nie powiem autko misię podoba. Luksus z niego wypływa, ale ja już wolę stare autko, które też byłozajebiste i mojego Lubego przy moim boku. Ale nie można mieć wszystkiego. Terazteż gdzieś biega. Przeglądy nie przeglądy... Ach gdyby mi zrobił taki gruntowny przegląd... mrrr... :(
To nic że nie pamiętam już kiedy było namzajebiście w łóżku... Ostatnio kochaliśmy się jakoś w ubiegłym tygodniu i byłoto takie... hm... na odpierdziel, żeby odwalić. A że jam jest materiałemciężkim do zaspokojenia to mogłam zapomnieć do zdobyciu Mount Everestu. KUR.WAMAĆ!
1,2,3,4... spokojnie...5,6,7,8... looz... 9,10... Jest dobrze. Wcale się nie denerwuje...
Zapytałam wczoraj Lubego czy przytyłam. Popatrzył,zmierzył okiem, ocenił... stwierdził że nie :) No fajnie :) Waga też mówi, że nieprzytyłam, że mam wyluzować bo jest OK. Ciuchy też mówią do mnie że wcale nieczują się bardziej wypełnione, że jest jak było. Lustro jednak podpowiada, żejakby tu i tam troszkę przybyło. A oczy jak patrzę na siebie... Jak patrzę namój bęben i uda... Oczy oceniają że przytyłam. Że zaprzepaściłam osiągnięteefekty.
Dlaczego tak jest?
Czyżby mój mózg przyzwyczaił się do obecnej wagi i wyglądu i zapomniał w jakimciele siedział wcześniej i w ten sposób wyraża swoje niezadowolenie z mojejobecnej figury? Że pokazuje mi: "zobacz jaki tłuszcz masz na udach i tencellulit... Zobacz jaki masz miękki tyłek, jak Ci się trzęsie jak idziesz... Ate wystające boczki... I zobacz jaki Ci się bęben zrobił!"
Wiem że teraz ktoś napisze że mam dać spokój że wyglądam dobrze... Kolega Hatezit podpowie że mam się nie odchudzać już bo wyglądam dobrze, a może nawet powinnam przytyć? hehehe
Ale jak to wytłumaczyć swoim własnym oczom? Cholera no...
Najgorsze jest to że mam na razie etap użalania się nad sobą, ale nie potrafię wziąć się w garść i ćwiczyć, dietkować żeby faktycznie schudnąć. Na razie tyle...
Pedałuję dalej.
Pozdrawiam, ściskam, całuję!