Muszę przyznać, że wyszło całkiem nieźle. Przez cały dzień nie myślałem, ani przez chwilkę o batonikach już lodach. Może po częsci jest to spowodowane tym, że dziś zajadałem się tylko owocami. Na brak cukrów zatem narzekać nie mogłem. Dzień rozpocząłem od 20 minut treningu aerobowego + kilka ćwiczeń na brzuszek. Zdecydowałem, że tak będzie wyglądać każdy poranek przez miesiąc.
Dzisiaj jadłem: banany, gruszki, truskawki, brzoskwinie i ananasa. Pięć posiłków podczas których spożyłem niecałem 600 kalorii, śladowe ilości białka i tłuszczu plus 150g węglowodanów. Teraz nic tylko do łóżeczka, regeneracja i jutro kolejne starcie z apetytem i kilogramami. Tymczasem 1:0 dla mnie.
