Cały ostatni tydzień piękny. Dieta jak malowana, aż tu nagle piątek wieczór i @ przyszła o 4 dni za wcześnie. A z nią i lody i morze mrożonej, słodkiej kawy i cholernie złe samopoczucie. Na szczęście dziś wszystko minęło! A to za sprawą wycieczki nad jezioro.
Wprawdzie nie było aż tak bardzo zdrowo bo i plaster karkóweczki z grilla zjadłam i białą bułkę z żółtym serem. Ale nic to. Waga i tak jest ok. 
Za to wrażenia z niedzielnego plażowania rewelacyjne. 


Córcia wniebowzięta, uśmiech nie schodził jej z buźki. Wciąż biegała do wody, pływała razem z Mężulkiem w dmuchanym kółeczku dla maleńkich dzieci, chlapała dziadków i w ogóle była rozkosznie podekscytowana cała sytuacją. Wszak to jej pierwszy w życiu wypad nad jezioro.
Było cudownie. Mężulek usmiechnięty, odstresowany po całym tygodniu ciężkiej pracy, ja opalona, szczęśliwa bo wcisnęłam się w nowy kostium kapielowy (rozm. 38!!! Ła Łiii
oczywiście dół, bo góra przez biust cholerne 42), dziadkowie wśród wnuczek jacyś tacy pełni energii...
NO dla mnie BomBa!
Uwielbiam wakacje...
Lato... Słońce... Plaża...
Aż chce się żyć!!!!!!!!!!
A tu parę fotek z wypadu nad jezioro Miedwie
Córcia z Mężem, szalejąca w wodzie i ze mną :)
Ja i mój sombrerro ;]
A tu z Siostrzyczką i Mamuśką :)
No i to by było na tyle.
Pozdrawiam Was Kochani :***
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||