10 czerwca 2010 07:20:14
Nie pisałam przez całe 2 dni, ale liczyłam kalorie grzecznie, biegałam i ćwiczyłam callanetics. Niestety wczoraj w moim 1500 znalazły się 2 piwa, więc niby kalorycznie ok, ale z drugiej strony spowolniłam sobie przemianę materii:D. Nie ważne, upał ją pewnie przyspieszył:)))))). Tak sobie myślę, że decyzja o zwiększeniu liczby zjadanych kalorii była bardzo słuszna. Mój organizm nie zwolnił drastycznie. Przedwczoraj było już prawie 55, a dzisiaj odrobinę więcej chyba tylko przez te piwska. Ważne, że mniej niż 56:D.
Śniadanie: A teraz właśnie umieram z rozkoszy jedząc pierwszy raz w tym roku truskawki. Cudownie soczyste. Z jogurtem Danone ze zbożami, który ostatnio jest moim absolutnie ulubionym (197 kcal)
2gie śniadanie: 2 parówki tęczowe (pewnie jakieś 250 kcal), kromka pieczywa chrupkiego (29 kcal), warzywa (oj sama nie wiem, oszacuję z góry przez 50 kcal)
Upałowo: 2 gałki lodów (100 kcal)
W porze normalnego obiadu: chrupka kromka z serem, wędliną, ogórkiem i pomidorem (jakieś 130 kcal)
Kolacja: ryba-potwór z delty Mekongu uduszona z cebulką i ziołami (225 kcal)+ jakaś sałatka (nie wiem sama ile, same warzywa i kapka oleju. Olej jest kaloryczny więc policzę 100 kcal) + pieczywo chrupkie (58 kcal).
Na upał: białe, półwytrawne wino z arbuzem. Myślę, że wypiję go tak ze 200 kcal. Ale wam przykład daję ;).
Dzisiaj miał być callanetics, ale jest za duszno, parno, upalnie. Poza tym się strasznie nabiegałam dzisiaj, bo musiałam zrobić milion jakichś rzeczy, więc nie będę miała dużych wyrzutów sumienia.
Coś nie umiem pododawać tych kalorii na górze:D. Liczę piąty raz i za każdym razem wychodzi mi coś innego. No bo ja to jestem na wyższym poziomie abstrakcji:D. Już mam. 1339 kcal :).