Zmiana planu:)
7 czerwca 2010
Zdążyłam dzisiaj pobiegać przed deszczem (który, notabene, jeszcze nie spadł, ale chmury są ciemne i gęste). Czwarty tydzień. 2 minuty biegu + 3 minuty marszu x6. No i tak sobie biegnę i myślę, że mało tych tygodni coś zostało do sześciu, a ja jakoś tak mało biegnę. I dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę z faktu, że z planu 6cio tygodniowego zrobiłam sobie plan 10cio tygodniowy:). No cóż, w końcu matematycy dzielą się na 3 grupy... Niech już tak zostanie. W końcu nigdzie mi się nie spieszy.
Śniadanie: musli tropikalne + mleko 2% + podwójny magnez (274 kcal)
2gie śniadanie: 2 kanapki żytnie razowe z masłem, polędwicą sopocką, serem bałkańskim, pietruszką, szczypiorkiem, ogórkiem małosolnym, sałatą lodową + sok pomidorowy (280 kcal)
Do kawy: Odkryłam właśnie Corny Line:). Bardzo mi smakują, bo nie są tak twarde jak inne tego typu batoniki i nie mają prawie kalorii (65 kcal). Ale lodów dzisiaj nie będzie :D.
Dla poprawy nastroju: sok świeżo wyciskany z grapefruitów i cappuccino małe bez cukru (174 kcal)
Lunch: chrupka kanapka z serem żółtym, sałatą, pietruszką, cebulką i ogórkiem (nie więcej niż 100 kcal)
Obiadokolacja: Ryż jaśminowy + sałata lodowa do zagryzania + czerwone curry z kurczakiem i różnymi rzeczami (dziwnymi), które w maminym ogródku wyrosły (365 kcal)
Razem 1258. No kolacja chyba być musi. Taka na jakieś 250, ale jeszcze nie wiem co. Miłej nocy:).