Jeżeli chcesz dodać więcej słów, pamiętaj aby oddzielać je przecinkiem.
6 czerwca 2010 13:54:02
Małe zwierzenia:)
Witajcie Kobitki:) Dawno juz nie pisałam do Was,ale czytam prawie codziennie...U mnie poprawa z relacjach z mężem, jednak to rozstanie wyszło nam na dobre, bo maz zrobił mi niespodzianke i pryzjechal w środę wieczorem,a miał w sobote... I kolejne zaskoczenie, tak stesknił sie za mna,zę zafundował mi pieszczoty i seks stulecia-tak było przed ślubemi tuz po.... Może macie wypieki na twarzy czytajac moje zwierzenia,ale powiem,ze ja je tez mam pisząc to , bo obudziły sie wspomninia... Czułam się naprawdę szczęsliwa...........a potem długo w nocy rozmawialismy przytleni...Poczułam,ze mozna zyc,że zycie może byc piekne......ze moge wszystko zmienic i osiągnąć.. To zadziwiające jak druga osoba moze być wazna i inspirujaca w zyciu tej pierwszej... Oczywiscie były tez chwile niesnasek,ale nie moge przeciez oczekiwać,ze od razu wszytsko się radykalnie zmieni...Trzeba czasu i cierpliwosci.. Jeśli chodzi o diete to mozolnie to wszytsko idzie...wcozraj się poryczałam, bo przeczytała pamietnik jednej z was i tez stwierdziłam,ze jest strasznie gruba i to sadłomni przeraza,te wałki tłuszczu, grube łudki, szerokie i rozlewajace się przy siedzeniu uda, duzy brzuch, potem podbrzusze, i wałki ,iwelkie cyce wylewajace się ze stanika...grube ramiona i opuchniete palce.... Fuj....poryczłam się , bo juz długo suie odchudzam a spektularnego efektu nie mam i zaczełam watpic czywogóle mi sie to uda.... Poza tym mąz mi troche dopiekł, zabraniając mi piwa, wina , czipsów, frytek-ja chcaiłam tylko spróbowac by pocuzc smak-bo on się zazerał--chudzielem jednen...i przykro mi sie zrobiło, bo stał jak zndarm i pyatł ile schudłas, tobie nie wolno takich rzeczy, bo od tego się tyje... No same stwierdzicie iz brzmi to niesympatycznie.... To tyle z mojego zycia... buziaki dla Was.
:)No widzisz, wszystko sie zaczyna ukladac i z mezem stosunki juz lepiej:) Ciesz sie, ze maz Cie strofuje i nie pozwala na kaloryczne uzywki. Moj facet odwrotnie - jeszcze specjalnie zostawia mi slodycze pod nosem. Patrze na Twoj pasek wagi i mysle, ze juz duzo osiagnelas. Teraz czas na kolejne 15 kg w dol!
wsparcieuda się uda tylko sama musisz w to uwierzyć i skoro Twoje stosunki z mężem się poprawiły to może porozmawiaj z nim żeby Cię zaczął w odchudzaniu wspierać. będzie łatwiej.