Małe zwierzenia:)
6 czerwca 2010
Witajcie Kobitki:)
Dawno juz nie pisałam do Was,ale czytam prawie codziennie...U mnie poprawa z relacjach z mężem, jednak to rozstanie wyszło nam na dobre, bo maz zrobił mi niespodzianke i pryzjechal w środę wieczorem,a miał w sobote...I kolejne zaskoczenie, tak stesknił sie za mna,zę zafundował mi pieszczoty i seks stulecia-tak było przed ślubemi tuz po...
.Może macie wypieki na twarzy czytajac moje zwierzenia,ale powiem,ze ja je tez mam pisząc to , bo obudziły sie wspomninia...
Czułam się naprawdę szczęsliwa...........a potem długo w nocy rozmawialismy przytleni...Poczułam,ze mozna zyc,że zycie może byc piekne......ze moge wszystko zmienic i osiągnąć..To zadziwiające jak druga osoba moze być wazna i inspirujaca w zyciu tej pierwszej...Oczywiscie były tez chwile niesnasek,ale nie moge przeciez oczekiwać,ze od razu wszytsko się radykalnie zmieni...Trzeba czasu i cierpliwosci..Jeśli chodzi o diete to mozolnie to wszytsko idzie...wcozraj się poryczałam, bo przeczytała pamietnik jednej z was i tez stwierdziłam,ze jest strasznie gruba i to sadłomni przeraza,te wałki tłuszczu, grube łudki, szerokie i rozlewajace się przy siedzeniu uda, duzy brzuch, potem podbrzusze, i wałki ,iwelkie cyce wylewajace się ze stanika...grube ramiona i opuchniete palce....Fuj....poryczłam się , bo juz długo suie odchudzam a spektularnego efektu nie mam i zaczełam watpic czywogóle mi sie to uda....Poza tym mąz mi troche dopiekł, zabraniając mi piwa, wina , czipsów, frytek-ja chcaiłam tylko spróbowac by pocuzc smak-bo on się zazerał--chudzielem jednen...i przykro mi sie zrobiło, bo stał jak zndarm i pyatł ile schudłas, tobie nie wolno takich rzeczy, bo od tego się tyje...No same stwierdzicie iz brzmi to niesympatycznie....To tyle z mojego zycia...buziaki dla Was.