Koniec tygodnia zbliża się wielkimi krokami, a ja mam tyle zaległości do pozałatwiania. Miałam być w poniedziałek na rollmasażu, przegapiłam, w tym tygodniu niestety nie nadrobię tego. Nawet nie umówiłam się na następną wizytę. Muszę coś sobie kupić na komunię, żeby nie zapomnieć też o pamiątce, farbie do włosów bo fryzjer na piątek zamówiony... A do tego (nie pamiętam czy kiedykolwiek wspominałam) Pan paczkowy się do mnie spóźnia, a mam do rozprowadzenia kosmetyki dla klientek, bo "pracuję" dodatkowo w firmie kosmetycznej którą wszystkie znacie, ale nie napiszę bo mnie napewno zaraz ocenzurują, hihiDieta nadal trwa, do piątku mam białka+warzywa, ale chyba przedłużę do niedzieli, bo sobie rodzina pomyśli na tej komunii że ja nigdy mięsa nie jadłam czy ryby, a tak z warzywkami jakoś może nie biedę się rzucać w oczy...Postaram się wyskoczyć na te zakupy w trakcie pracy, dziś jest trochę luźniej, więc powinno się udać...Buziaki i gdybym się czasem jutro nie odezwała to życzę przecudownego, słonecznego weekenduPs. Pamiętacie jak w zeszłym roku pisałam że moja siostra urodziła synka wcześniaka, miał 29,5cm długości jak się urodził.
Tak wyglądał:

A oto jak nasz Oli wyrósł:


