11 kwietnia 2010 11:40:43
Leze sobie w lozku bo meczy mnie KAC. I ten poalkoholowy- wczoraj bylam w barze na bardzo waznym meczu Madryt/Barcelona i nie zjadlam ani jednego tapas za to wypilam 5 lampek wina. I ten drugi kac na duszy z powodu tragedii w Polsce-Spokoj Duszom.Jakos za bardzo sie nie staram wygrac na mojej ostatniej prostej. Chociaz waga dzis rano pokazala 58,8. Przynajmniej tyle ile powinnam miec na pczatku tego kroku.W czwartek zobaczymy co to bedzie
. Dodam jeszcze , ze calkowicie stracilam glos i mojemu cialu ni duszy nic sie nie chce.Pozdrowionka...