uzbrojona w pelerynę Supermena staję na lini startu...
wciągam głęboko powietrze..
spinam wszystkie mięśnie...
jestem gotowa...
jak przebiśnieg wynurzam się spod "tłuszowej pierzynki"..
rozkładam kolorowe skrzydła jak motyl i lecę...
przecież to czego tak bardzo pragnę jest na wyciągnięcie ręki..

|
||||||||||||||||