GRUBA PATRYCJA S01E06 9DNI I 9 NIESZCZESC

9 marca 2010


Słowa kluczowe:   brak 
   
    Jeżeli chcesz dodać więcej słów, pamiętaj aby oddzielać je przecinkiem.


9 marca 2010     21:01:23
GRUBA PATRYCJA S01E06 9DNI I 9 NIESZCZESC

Długo nie pisałam poniewaz zalała mnie fala nieszczesc.

A zaczeło sie tak:


NIESZCZESCIE1

Na poczatku lutego przygotowywał am sie intensywnie do egzaminu na pilota wycieczek, ktory odbywał sie w Warszawie 1marca.

Tydzien przed wyjazdem do Polski rozłozyło mnie przeziebienie i goraczka.

Nie byłam w stanie powtorzyc sobie materialu na egzamin. Robilam co moglam zeby miec sily do podrozy.

Udalo mi sie pozbyc goraczki przeddzien wyjazdu.

Zakatarzona z bolem gardla ale bylam gotowa do drogi.


NIESZCZESCE 2

Budze sie rano a tu “ciocia przyjechala” za wczesnie o tydzien.

Mowie sobie “NIE PODDAM SIE” obolala ale w droge


NIESZCZESCE 3

Lot mialam 25 lutego do Gdanska zeby przed egzaminem zobaczyc sie z rodzina i przyjaciolmi.

Do Warszawy planowalam jechac autobusem.

Wczesnym rankiem pojechalam z Granady do Malagi.

Z Malagi samolotem do Szkocji – Prestwick gdzie mialam czekac 7 godzin na przesiadke do Gdanska.

Bylam bardzo podekscytowana poniewaz nigdy nie bylam w Szkocji . Prestwick jest niedaleko Glasgow wiec pomyslalam ze zrobie sobie fajna wycieczke podczas godzin czekania na drugi samolot.

Na droge przygotowalam sobie dietetyczne kanapki z ciemnego pieczywa.

I obydwie pochlonelam w pociagu z Prestwick do Glasgow.

Pocykalam zdjecia jak przykladna turystka pomimo silnych opadow deszczu i

wrocilam na lotnisko do Prestwick.

Juz po odprawie okazalo sie ze lot jest opozniony o jakies 4 h a nastepnie calkiem zostal odwolany.

Wycofali nas z powrotem do holu glownego i wszyscy staneli do kolejki z reklamacja.

Powiedziano nam (byl to czwartek) ze najblizszy lot do Gdanska jest we wtorek .

Ja mialam egzamin w poniedzialek w Wa-wa!


W reklamacji wytlumaczylam ze musze natychmiast sie dostac do Polski.

Znalezli mi lot nastepnego dnia o 20 ale z Londynu i mialam sie tam dostac na wlasna reke.Nie mialam wyjscia i zgodzilam sie.

Wiekszosc ludzi wrocila do domow i mala garstka zostala na lotnisku.

Zaczela sie akcja dzwonienia po rodzinie zeby szukala mi wszelkich polaczen do Londynu. A z tego calego zamieszania zrobila sie gdzina 1 w nocy i pociagi i autobusy z lotniska przestaly jezdzic. Wszystkie sklepiki i bary zamknieto.


NIESZCZESCE 4

Zaczela siadac bateria w telefonie. I oczywiscie wyczerpala sie w chwili kiedy moja siostra znalazla mi polaczenie na internecie i zaczela mowic szczegoly.

Nie wiem czy kiedys poczuliscie jak sie osiaga dno . Ten moment byl dla mnie naprawde tragiczny. Ugrzezlam na zapadlej szkockiej wsi. Bez telefonu o 1-2 godzinie w nocy z mysla ze musze byc w Londynie o 20 i z bagazem nieszczesc 1,2,3 na plecach.W tym momencie przyszla mi do glowy tylko jedna mysl – PALIC! (Wszystko bylo zamkniete)

Dorwalam jakas wredna babe z obslugi lotniska i pytam gdzie moge naladowac baterie do telefonu. Ona na to ze NIGDZIE!!!

Po dokladnym przeszukaniu wszystkich scian znalazlam w koncu gniazdka tylko ze

calkiem niepasujace (TE ANGIELSKIE)!

Sklepy zamkniete i nie moge kupic przekladki.

UZIEMNIONA NA CALEGO!

Wyszlam zaczerpnac powietrza i pomyslec co jeszcze moge zrobic.

Na zewnatrz widze kolesia (na pewno Polak)- pali papierosa.

Prosze go o papierosa i pytam sie czy nie ma przypadkiem przekladki na wtyczke do kontaktu. .

I tak poznalam Kube.

Przekladki nie mial ale poczestowal papierosem (rok czasu nie palilam- byl pyszny)

Nastepnie pozyczyl mi swoj telefon bez simlocka.

Kuba podrozowal z Dorota i jej synkiem 12 letnim Krystianem tez tym samym lotem do Gdanska.

Popytalam sie co zamierzaja. I tak dzieki pomocy obydwu rdzin zdolalismy dotrzec do

Londynu. Najpierw taxi do Glasgow (makabryczna cena ale nic juz nie jezdzilo z Prestwick),pozniej lot do Londynu.(dostalismy malego zawalu serca bo lot byl opozniony- ale tylko 2 godziny).

Przespalam cala pelna godzine lotu samolotem nie pamietam nawet jak wyladowal.

W Londynie znalezlismy sie o 8 rano.


NIESZCZECIE 5

Mielismy 12 h czekania na samolot. Kuba poszedl na papierosa i wrocil z super nowina

ze znalazl swietne lokum do spania.

W osobnym budynku lotniska byla kaplica z malym przedsionkiem. CICHO, CIEPLO, PRZYTULNIE- nie ma to jak kawalek podlogi Z WYKLADZINA!

Poszlismy do ksiedza opowiedzielismy nasza historie i oczywiscie z pelnym pozwoleniem padlismy trupem.

Po godzinie snu moj organizm obudzil sie naprawde glodny.

Ale jak pomyslalam o tych strasznych lotniskowych kanapkach i jeszcze na dodatek w Londynie to na to wszystko kupilam paczke papierosow.

Stwierdzilam ze podczas podrozy nie wolno mi przytyc i co jak co ale w tym chaosie

nie pozwole sobie na jedzenie niezdrowych smieci.

Wypalilam dwa papierosy i z calej tej adrenaliny nawet w glowie mi sie nie krecilo.

Doladowalam telefon bo Polacy nauczyli mnie jak wetknac ladowarke polska w angielska wtyczke. I kiedy zrobil sie wieczor myslalam ze naprawde umre z glodu

postanowilam poszukac dobrego jedzenia.

MUSZE TUTAJ ZROBIC REKLAME

Na lotnisku London Luton maja sklep Marks & Spenser. Znalazlam cala polke ze zdrowa zywnoscia. Pol godziny zajelo mi wybieranie tego co chce zjesc.

Padlo na salatke z przedziwnych ziaren i owocow oraz malutkie boleczki francuskie serowo cebulowe- RAAAAAAAAAAAAJ!

Oczywiscie nie przyznam sie ile mnie to kosztowalo ale bylo warto!

Do kaplicy co chwile przychodzili muzulmanie i nie dalo rady odespac nocy.

Zmeczeni ale pelni nadzieji stajemy w kolejce do odprawy o 18.30.

Przedemna w kolejce Kuba i Dorota. Zbliza sie ich kolej. Stoja twarzami do mnie plotkujac pelni nadzieji ze za 4 h bedziemy w domu.

ZERKNELAM PRZELOTNIE NA MONITOR NAD STANOWISKIEM ODPRAWY

I CZULAM JAK KREW MI ODCHODZI Z ORGANIZMU.

KUBA KRZYKNAL CO CI JEST TYLKO NIE MDLEJ. A JA ZDOLALAM UNIESC PALEC NA MONITOR. SAMOLOT BYL OPOZNIONY . WYLOT O 24.00!

O 24.00 LOT WYCOFALI!


NIESZCZESCIE 6

Powtorka z rozrywki czyli kolejka na dwie , trzy godziny do reklamacji i szukanie nowych polaczen.

Nadeszla moja kolej. Mialam do wyboru nastepnego dnia rano okolo 8 lot do Wa-wa albo o 12 w poludnie do Gdanska. Wybralam sobie do WA-wa . Bo bylo juz za pozno spotkac sie z rodzina a i tak musialam dojechac na egzamin na poniedzialek.

Na szczescie Wizzair tym razem zapewnil nam hotel (po naprawde niezlej awanturze).

Z tego hotelu to najlepszy byl prysznic bo ze spania zostalo mi tylko 3 h.

Jak dotarlismy na lotnisko wczesnym rankiem dziekowalismy Bogu ze wzielismy lot do Wa- wa bo lot do GD byl przeniesiony z 12h na 24h .( Nowi znajomi dolaczyli do mnie mowiac ze maja dosyc Gdanska i dostana sie tam czymkolwiek z Wa- wa)

Dotarlismy na polska ziemie. Pozegnalam Kube, Dorote i Krystiana (szybko zlapali pciag do Gdanska) A ja poszlam do mojego ulubionego Hostalu.

Nie bukowalam miejsca bo myslalam sobie ze na przelomie lutego i marca nie ma sezonu turystycznego i nie bede miala problemow ze znalezieniem noclegu.

Atu DUPA BLADA – moj hostel bez jednego lozka dla mnie a ja padam na pysk po trzech dobach podrozy.

Kobieta na szczescie znalazla mi mjakias miejscowke u konkurencji.


NIESZCZESCIE 7

Padlam i spalam.

Niedziela:

Obudzilam sie. Umowilam z kolezanka na objad(salatka z goracym oscypkiem).

Powrot do hostelu. Chcialam cos powtorzyc przedn egzaminem chwycilam ksiazke. Piec minut i spalam, i spalam, i spalam

Prawie zaspalam na egzamin.

DOTARLAM NA EGZAMIN.

Wszyscy byli bardzo zdenerwowani a ja bylam tak zmeczona ze nie wiedzialam jak sie nazywam. I czulam znieczulenie stresowe. Wszystko bylo mi obojetne.

EGZAMIN NIE ZDALAM. ZABRAKLO MI JEDNEGO PUNKTU!

Chyba fala zla mnie uodpornila. Nie przejelam sie tym za bardzo . Jedyne czego pragnelam to wrocic do domu do Granady.


NIESZCZESCIE 8

Zaraz po egzaminie wymeldowalam sie z hostelu i bedac w eleganckim i cienkim ubraniu pobieglam na autobus do Gdanska.

Czekam na peronie. Zaczynam marznac nie na zarty a tu z megafonu rozlega sie komunikat “autobus do gdanska nie wrocil jeszcze z trasy”.

To bylo jak naprawde kiepski zart!

Autobus jednak dojechal po pol godzinie.

Zaczelam odtajac wygodnie usadowiona w ciepelku.

Az tu nagle w polowie drogi stajemy w jakiejs zapadlej wsi i autobus nie moze ruszyc.

Kierowca wybiega na zewnatrz proszac grupe chlopakow stojacych na przystanku zeby

popchneli a oni sie wypieli.

Ja to dostalam furii i krzyknelam na caly autobus ze jak nikt nie chce to ja ide popchac!!!

Na to wstalo dwoch osilkow siedzacych z przodu i popchnelismy autobus.

Tak to wyczerpana dojechalam na miejsce.

Mialam tylko jeden dzien na zobaczenie sie z rodzina.

Drugiego dnia odwiedzilam przyjaciol i odlatywalam do domu.

Nawet sobie nie wyobrazacie jakiej fobii dostalam z tymi nieszczesciami.

Skutkiem tego byl paniczny lek ze znowu cos sie stanie z samolotem i nie polece.

Na szczescie dotarlam calo i szczesliwie do Granady.


NIESZCZESCIE 9

Myslalam ze zla passa sie skonczyla a tu NIEEEEEEEEEEE.......

Eloy w domu oglosil mi dwie nowiny:

  1. Zepsol sie internet

  2. Zepsola sie pralka.

    Oczywiscie nie ruszyl palcem zeby to naprawic tylko czekal na mnie .Z anielskim spokojem kupilam sobie butelke wina . Wypilam lampke i poszlam spac. Sobote przespalam prawie cala. W niedziele poszlismy do kina bo tez prawie caly czas spalam po tych przygodach. A od poniedzialku zaczelam rozwiazywac spokojnie wszystkie problemy.

    Poniedzialek wieczorem internet wrocil naprawiony

I dzis wtorek pralka.

Nie wiem jakim cudem udalo mi sie to tak szybko rozwiazac bo w Hiszpanii to trwa tygodniami albo miesiacami. Ale po tych wszystkich nieszczesciach to troche szczescia mi sie nalezalo!

Jutro ide zapisac sie do szkoly na Hiszpanski i na silownie.

Aby do przodu....

Pozdrowienia dla wytrwalych czytelnikow.


Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
968136
czarne.mysli, , 12 marca 2010, 23:11
...Podziwiam hart ducha! Już samo przeczytanie Twojej relacji wywołuje u mnie niepokój... Swoją drogą, to absurd z tymi lotami... Oby więcej już Ci się nic takiego nie przydarzyło! pozdrawiam :)
0
Nenaaa / 10.119.32.33, 10 marca 2010, 00:00
:)Kurde...no to faktycznie jak pech to pech. Z tymi lotami to juz przasada...jak nie odwolane to opoznione..., masakra jakas. Wybrnelas z tego jednak super i poradzilas sobie ze wszystkim...ja bym tam siedziala i plakala na tych lotniskach:)