Dzisiaj nie wiem czy będę ćwiczyć, bo wspaniały kierowca jeszcze wspanialszego MZA popisał się ABSami i umiejętnością hamowania na 1 cm przed przejściem dla pieszych. Fajnie, tylko akurat wstałam aby przepuścić pana, który chciał wysiąść. Torebka w jednej ręce, gazeta w drugiej, zabrakło trzeciej do złapania się. Oberwałam zadkiem w któryś fotel, głową w metalową rurkę i zatrzymałam się na innych pasażerach, bo gdyby nie to to kto wie gdzie bym wylądowała. Gratuluję sobie kupienia genialnej czapeczki, z gęstym futerkiem, bo jakbym walnęła goła głową to mogłoby się skończyć w najlepszym razie szpitalem.

Tym sposobem jestem cała połamana, bolą mnie mięśnie i ogólnie się nie nadaję do niczego.
Spróbuję się zmobilizować, żeby chociaż pochodzić na steperze, może jak rozciągnę mięśnie to będę się lepiej czuła.