11 lutego 2010 10:11:06
DWA CHUDZIELCE I DEFORACJA CIALA
Wczoraj wieczorem poszlam z Eloy´em do baru na male spotkanie z przyjaciolmi.
Przyszla nasza ulubiona para austryjakow i jedna znajoma z Brazylii.
Pozwolilam sobie na 3 male lampki wina-bardzo dobrze podzialalo na trawienie wiec nie mialam wyzutow sumienia. Najgorsze ze w Granadzie do kazdego napoju daja darmowe jedzenie (tapas) i w tym momencie zaczyna sie WALKA DOBRA ZE ZLEM. Dalam rade zjadlam 5 oliwek i wzielam gryza od Eloya przepysznie wygladajacej grzanki z ryba i pomidorami (ahhhhhhhhh).
Podczas walki oczywiscie oswiadczylam wszystkim zeby jedli moje porcje jedzenia bo ja jestem na diecie. No i sie zaczelo. Dwie moje kumpele ( jedna 175 wzrostu i 55 wagi 28 lat i druga 165wzr. 43kg i 50lat) jak mnie zaczely atakowac (znam je tylko od pol roku- nie wiedza jak wygladalam przed rokiem). Jak to zwykle, ze wcale nie jestem gruba, ze to odchudzanie to tylko na pokaz dla facetow......ble, ble , ble i takie tam . Ale najlepsze z tego wszystkiego bylo stwierdzenie , ze cialo kobiety sie zmienia z wiekiem i trzeba to zaakceptowac. No tak ja to wszystko wiem i sie zgadzam, ale rok temu wazylam 13 kg mniej niz teraz i nie moge sie zmiescic w ubrania .Na to austryjaczka mi wypala ze z kazdym rokiem cialo kobiety ulega deformacji. Ja na to ze ta cala deformacja to tylko i wylacznie moje zaniedbanie i nie zamierzam tego zaakceptowac. Patrzac na 50 letnia kolezanke chuda jak szkapa i cialem jak tina turner pczulam sie jak monstrum. Ostatnie czego mi brakowalo to zeby dwie "piekne" udzielaly rad "bestii". Zmienilam temat i w zlym chumorze posiedziedziala jeszcze troche do konca spotkania gadajac z chlopakami o podrozach.
Te wczorajsze grzeszki (pysznie jest grzeszyc) stanely mi na sumieniu i nie pozwolily spac, poniewaz dzis mam wazenie.
Huuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaa! Myslalam , ze wczorajszy wieczor "pieknych i bestii" bedzie jak poranna czkawka a tu sukces.0,80 kg mniej i jaka poprawa chumoru....
Milego dnia dla wszystkich "bestii"