Dziś zajrzałam na vitalię po ponad miesięcznej nieobecności i pewnie nadal bym nic nie naskrobała, ale zmobilizowały mnie dwa wpisy w moim pamiętniku (mirra i halina1754). Zrobiło mi się bardzo miło, że ktoś o mnie myśli i do mnie zaglądał pomimo mojej nieaktywności. Więc gwoli wyjaśnienia - moja nieobecność wynikała tylko i wyłącznie z dwóch powodów: braku czasu, a jak czas był, to z lenistwa. Powiem szczerze, że styczeń zleciał mi nieprawdopodobnie szybko. Pomimo uciążliwości zimy, która w tym sezonie wyjątkowo daje się wszystkim we znaki. W międzyczasie zaliczyłam spotkanie z koleżankami, huczną i dużą imprezę z okazji roczku wnuczki mojej szwagierki, parę spacerków - między innymi nad jeziorem i w lesie, gdzie mam działkę. I to tyle. Trochę problemów miałam z moim starym laptopem, bo po przeinstalowaniu wszystkich programów i defragmentacji dysku musiałam większość danych (adresy mailowe w ulubionych, konta w gg i na skype) odtwarzać na nowo. Pewnie coś zrobiłam nie tak, ale już jest dobrze. Wydawało mi się, że wystarczy na dysk przenośny zgrać moje dokumenty, zdjęcia i już. Okazało się, że trzeba było przechować na nim również inne dane. No ale cóż, człowiek uczy się całe życie. No i jeszcze chciałam się Wam pochwalić osiągnięciami moich wnuków. Wnuk (w sierpniu skończy 14 lat) jest w pierwszej trójce w klasie. Ma tylko 2 oceny dobre a reszta to 5 i 6. Nauczyciele "pieją" hymny pochwalne na jego temat, więc rodzice i dziadkowie pękają z dumy. Też bardzo piękne opinie wystawili wnuczce (w maju będzie miała 9 lat). Ma bardzo dobre oceny i ogólnie poziomem o ponad rok przewyższa innych uczniów. Nasza duma jest tym większa, że nasze dzieci mieszkaja za granicą i wnuki uczęszczają do anglojęzycznych szkół. To tyle chwalenia. A z rzeczy przyziemnych - po świętach został mi ponad kilogramowy "nawis" wagowy, którego w żaden sposób nie mogę się pozbyć. Mimo, że staram się nie obżerać. Celowo nie zmieniam paska wagi, bo cały czas mam nadzieję, że wyjdę zwycięsko z walki z tym "nawisem". To tyle (żeby za bardzo nie przynudzać). Zamieszczę jeszcze kilka zdjątek i pobiegne pozaglądać do Waszych pamiętniczków. Ściskam wszystkich mocno i buziaki zostawiam.






A teraz zimowe zdjęcia Gdyni Dąbrówki.

I jeszcze,

Kościółek na moim osiedlu - wygląda w tej scenerii jak pałac Królowej Śniegu
I jeszcze jedno słoneczne zdjęcie
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||