Wczoraj nic nie pisałam, bo jakoś weny i trochę czasu nie miałam... Zrobiłam wczoraj coś okropnego, gdyż jadłam na mieście i ten obiad był sprzeczny z moją dietą, otóż zjadłam pierś grilowana z surówkami (co jest ok bo jestem na fazie białko+warzywa)ale były jeszcze frytki...
Zbeształam się tym od razu bo naprawdę mam wielki wyrzut sumienia, bo gdzie się podziała moja silna wola?? Tak się zezłościłam, że resztę dnia pościłam (obiad zjadłam o 13.00), a wieczorem poszłam na siłownię i przez godziny maszerowałam na bieżni, zrzuciłam prawie 400kcal :)
Nie chcę więcej takich wpadek, bo przecież nie o to chodzi :)
A dzisiaj pobudka o 6 rano żeby pojechać na zajęcia, potem krótka wizyta w akademiku i migusiem na egzamin, na szczęście chyba poszedł dobrze :)
Na koniec zapiszę co jadłam wczoraj i dzisiaj.
Dzień 6 (wczoraj)
1 jogurt jogobella ligt
1 kefir owocowy light
troszkę twarożku z ogórkiem i jogurtem naturalnym
pierś grilowana z surówką i frytkami :(
woda 1,5 litra
dzień 7
2 jogurty naturalne z otrębami
1 kefir owocowy light
chińszczyzna wg domowego przepisu (pierś+papryka+por) pychotka :)
kawałek ogórka
4 plastry wędzonej piersi z kurczaka
1l wody