Cwicze! Wygrzebalam hantle i cwicze:) Kiedys mialam jeszcze steper;) hehe ale oddalam go bardziej potrzebujacym :D co prawda teraz mysle sobie ze tak tak - jakbym miala to bym cwiczyla ;) ale - w weekend pocwicze:) Tylko z basenem moze byc kiepsko w tym tyg bo sie jakis kaszel przyplatal...:(
I tak sobie mysle, ze jak tak dobrze idzie to planowanie i wdrazanie to warto pomyslec nad jeszcze jedna sprawa:) ale na razie nie zdradze co to:) choc wlasnie nad tym pracuje :D
Poprostu to co dzieje sie z moim samochodem sprawia ze mam ochote siasc i plakac... nie ma tygodnia, ba, czasem nawet dnia zeby cos sie nie zepsulo... * najpierw opony do wymiany po jezdzie po warszawskich drochach - dwie przednie bo przeciez jednej sie nie da niestety * potem akumulator padl bo mrozy go scisnely... * nastepnie umarl nawiew - i parowaly szyby lub zasypywal mnie snieg jak jechalam z otwartym oknem... * pozniej odpadla tablica rejestracyjna * wycieraczki * swiatla * znow nawiew - tym razem juz konsekwetnie
a dzis akumulator i to calkowicie... wyposazona w zestaw narzedzi (moj Tata zawsze w ramach prezentow urodzinowych obdarowuje mnie roznymi kluczami, srubokretami i mlotkami - bo to zawsze sie przyda;) ) przystapilam do wykrecenia akumulatora... i wszystko super tylko czemu nikt mi nie powiedzial jakie to jest ciezkie!! doniesienie do domu besti zajelo mi troche... teraz sobie siedzi w lazience i sie wzmacnia... cale szczescie prostownik posiadam - to tez zasluga Taty;) Ale poprostu mam dosc... chce tylko zeby jezdzil... ale widze ze to za duzo...
A co do diety i chudniecia:) to bardzo dobrze - jutro wazenie ale zapowiada sie super:)
Pozdrawiam cieplo:)
PS. Ide zobaczyc co ta bestia robi w tej lazience....
Jest dobrze. Ubytek 1kg! I to trwaly - do tej pory wahanie 1-2kg bylo normalne i niewiele znaczylo. Chyba najlepsza rzeczą jaką mogłam zrobic jest ustabilizowanie ilosci i godzin posiłkow. Teraz jem 4 razy dziennie - rano sniadanie, przed poludniem drugie sniadanie, ok 15 lunch a 18 - obiadokolacja. Na początku bylo ciezko, bo niestety jestem typem podjadacza :( ale po dwoch takich dniach wszystko sie ustabilizowalo:) ochota na slodycze tez jakos nie dokucza :)
Mam zamiar wiecej cwiczyc, tylko niestety z czasem kiepsko... Mam nadzieje, ze szybko zrobi się cieplo, zebym mogla jezdzic do pracy rowerem :D