Wkroczyłam w czwarty dzień ;)
11 marca 2010
No to zaliczyłam śniadanko - twarożek wiejski typu light z rzodkiewką i jogurtem naturalnym activia, pół bułki z ziarnami, owocowa herbatka. Chyba było tego twarożku trochę za dużo, zauważyłam że dziewczyny jedzą np. pół opakowania serka, a nie całe, jak go rozrobiłam to wyszło z tego pół dużego talerza, taka kopiasta góra. Gdybym się tak nie najadła nie pomyślałabym, że to było zbyt wiele, ale jestem pełna.
Rano były jakieś podstawowe ćwiczenia-brzuszki, ćwiczenia na nogi. Ale wiecie, chodziłam kiedyś na aerobik w USA i tam powiedziano mi, że ćwiczenia-wysiłek fizyczny musi trwać co najmniej 30minut, bo dopiero po 30minutach nasz organizm zaczyna spalać tkankę tłuszczową, jeżeli wykonujemy ćwiczenia krócej ( tak jak np ja ;/) to tylko sobie coś tam rzeźbimy w malutkim stopniu , no ale jak chociaż poświęcę 10minut na ćwiczenia czuję się odkupiona ;)
Wypiłam wczoraj te nieszczęsne 2 litry wody, już mi się wylewało uszami ale dałam radę !!
Pozdrawiam serdecznie ;*