Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Optymistka z dużym poczuciem humoru pragnąca bardzo zrzucić trochę zbędnego ciałka. Przytyłam na obczyźnie, patrząc w lustro nie widzę już siebie, widzę kogoś kogo nie lubię i chcę się go pozbyć raz na zawsze, do dzieła ;)

Archiwum

alilu88

kobieta, 24 lat,

169 cm, 62.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Wróciłam dla mojej Ewci ;) ;*

3 maja 2010 , Komentarze (2)

Dieta poszła w zapomnienie , ale być może jeszcze kiedyś powrócę do dobrych nawyków żywieniowych, póki co czekają mnie dwa ostatnie miesiące na Wyspach Brytyjskich  i kochani rodzice zaopatrzyli mnie w wielkieee pokłady jedzenia, muszę to wszystko spożyć wraz z koleżanką. Po powrocie do domu umówiłyśmy się z mamą , że zaczniemy się zdrowo odżywiać i mam nadzieję że tak właśnie się stanie, a póki co poczytam Wasze pamiętniki i pewnie zrobi mi się żal. Te które wytrwały są cudowne , te które zaczynają również, ja się poddałam ale kiedyś powstanę i pójdę do przodu, pytanie tylko kiedy nastąpi ten przewrót w moim życiu??
Buziaki dla dziewczynek, a w szczególności dla mojej ukochanej Ewci :* :*
Dodaj komentarz

Ach Ewcia... Kompletna klapa ;(

24 marca 2010 , Komentarze (4)

Jakoś tak mi smutno... jestem rozdrażniona, mam wrażenie że to moje całe odchudzanie zeszło na bardzo złą drogę i tak mi z tym źle... W domu jest mi bardzo ciężko się odchudzać , a ja tak strasznie chciałabym ważyć 55kg i jak to zrobić, wrócić do tej cholernej Anglii...
Rano sprawdziłam wagę no i było 60,00 , tak jak pisałam, no i tak się cieszyłam, obiecałam sobie że dam radę i szybko osiągnę cel, że będę jeść malutko, jeszcze mniej niż wcześniej, żadnych odchyleń od normy, no i pojechałam do babci pomóc jej w sprzątaniu świątecznym, zabrałam swoje mleko, płatki, jabłko... zjadłam płatki na drugie śniadanie i wtedy ciocia z babcią, że obiad jest, że trzeba zjeść, mówię nie, a one mi na to ,że popatrz na siebie, będzie anoreksja, co ja w ogóle robię, że przecież ten obiad mi nie zaszkodzi, to mówię cioci - daj mi zupę, ale drugiego dania nie będę jadła, no to dostałam ogórkową, fakt była pyszna, ale po tych płatkach byłam już pełna, no to ciocia udając że zwariowała, dała mi mizerię, kotleta i jednego ziemniaka (że niby dietetycznie ), czułam się tak źle, było mi smutno , przykro... Podłamałam się, obiecałam sobie że już nic więcej dzisiaj nie zjem, ale był arbuz - zdaję sobie sprawę , że składa się głównie z wody ale jednak, skończyłam go przed chwilką jeść... Myślę ,że tak będzie w kółko podczas tego miesiąca spędzonego w domu... Waga poranna wskazała 60,00kg, a po tym wszystkim 62,8, nie jest to przyjemne ani miłe, no ale wina jest moja... ;(
Wielki buziak dla Vitalijek :*
Dodaj komentarz

Jest 60,00 ;)

24 marca 2010 , Komentarze (2)

Dzisiaj waga wskazała 60,00kg - równiutkie, 59,9 jest pewną granicą, którą ciężko jest przekroczyć, ciekawe kiedy aż tak moja przyjaciółka "wariatka" mnie uszczęśliwi... ;) Będę wytrwale czekać !!
A teraz lecę na śniadanie ;)
Buziole ;*
Dodaj komentarz

Jak tu wkroczyć na dobrą ścieżkę ... ;)

23 marca 2010 , Komentarze (3)

Kurcze , ale mnie tatunio złości, uważa że jeżeli zjem mniej kalorycznych rzeczy to i tak będę szczuplejsza, więc zaplanował na obiad skrzydełka w pysznej marynacie z grila i surówki - ale oczywiście w każdej przewija się troszkę majonezu, a ja chciałam iść do przodu pełną para, nie jeść w ogóle kalorycznych rzeczy, a przecież skrzydełka to najbardziej kaloryczna część kurczaczka, no ale zjedzone bez skóry będą ok ;) Jak tu się nie poddawać...

Śniadanie: twarożek wiejski light(100g) z zielonym ogórkiem, pomidor z cebulką, ćwierć czerwonej papryki, kromka grahama, szklanka kefiru.

Ciężko jest utrzymać dietę, kiedy to ktoś przygotowuje nam posiłki.

Buziaki ;* ;*
Dodaj komentarz

Kocham tą wariatkę ;)

22 marca 2010 , Komentarze (2)

Jej , wróciłam dziewczynki !! ;)
Przyjechałam do Polski w sobotę w nocy i dopiero wzięłam się w garść i piszę...
Niedziela - koszmar !! NA śniadanie gotowana szynka, jajko na twardo, sałatka z pomidora i ogórka kiszonego, świąteczny chrzan z buraczkami... jedyny plus , że nie zjadłam chleba, na obiad rosół z makaronem, pieczony zając, kluski, pieczarki na maśle i buraczki zasmażane... masakra, następnie galaretka z truskawkami i winogronami, pół arbuza, ogórki konserwowe, wielka kawa z mlekiem i jakby tego było mało, to późnym wieczorem było piwo ze znajomymi, nigdy nie lubiłam , nie smakowało, a teraz było przepyszne, z sokiem malinowym... Ach , szkoda gadać, było mi przykro że pokonałam siebie i udało mi się trzymać dietę, a niedziela w domu była masakryczna, no i weszłam rano na wagę, a ta wariatka pokazała mniej niż było-60,1 kg, nie wiem co powiedzieć, ale kocham ten sprzęt ;) Ciekawe tylko co pokaże jutro , bo dzisiaj też nie było perfekcyjnie, jak podczas pobytu w Anglii , ale jestem dobrej myśli ;)
Buziaczki dla Ewci, Panny Figi i reszty załogi ;* ;*
Dodaj komentarz

"wariatka" ruszyła ;)

19 marca 2010 , Komentarze (5)

Nareszcie waga pokazała mniej, przez kilka dni stała w miejscu, a nawet raz pokazała więcej. Bardzo się cieszę, bo kiedy widzę postępy nie chcę się poddać, chcę osiągnąć cel, powoli bo powoli ale musi się udać ;)
Waga na dziś : 61.1 kg
Jadłospis:
Duża kawa z mlekiem 0,5% (kawa250ml, mleko200ml)
Śniadanko: płatki owsiane (5łyżek), mleko 0,5% (125ml) , winogrona mieszane 300g (winogrona mają dużo cukru w porównaniu do innych owoców, ale są najlepsze w czyszczeniu jelit ;) )
Buziak od szczęśliwej Maliny ;*
Dodaj komentarz

Co za dzień

18 marca 2010 , Skomentuj

Ostatnia prezentacja na uczelni zaliczona, zakupy dla rodzinki w większości zrobione, jutro jeszcze ruszam na połów i można wyjeżdżać do mamusi i tatusia, nareszcie spędzę miesiąc w Polsce, strasznie się cieszę, ale niestety jeszcze wrócę na te nieszczęsne Wyspy, postaram się zdać egzaminy i końcówa ;)
Nie miałam dzisiaj nawet czasu jeść, udało mi się zaliczyć dwa posiłki.
Śniadanko: 1/2 bułki z ziarnami, cienki plaster szynki, sałata lodowa, jajko, sałatka z pomidora, ogórków konserwowych, papryki i cebulki, duża kawa z mlekiem 0,5%
Obiad: zapiekanka z kurczakiem i warzywami.
Cały dzień tylko żuję i żuję te gumy i przestać nie mogę...
Jutro jadłospis będzie wyglądał nieco lepiej, już jakoś tak nie liczę kalorii od dwóch dni ale to też z braku czasu i zmęczenia, trzymam się diety, spaceruję , a ta waga ani drgnie , zatrzymała się na pewnym pułapie i chyba szlak ją trafił, dziennie pokazuje to samo...
Buziaki ;*
Dodaj komentarz

Moja Ewcia ;* ;*

17 marca 2010 , Komentarze (7)

Ja też jestem dzisiaj taka jakaś dziwna... Na nic nie mam ochoty, siedzę sobie, przeglądam nk i słucham radia. Chińczyk nie daje mi spokoju i muszę poprawić swoją część prezentacji na jutro, jeszcze kazał nauczyć mi się moich kwestii na pamięć-super... Nie potrafię się za to zabrać, zero motywacji, żyję już powrotem do domu, dzisiaj na dodatek jeden z wykładowców przedstawił materiał egzaminacyjny, to byłoby beznadziejne po polsku, a po angielsku to już jakaś czarna magia - polityki Unii Europejskiej, ach nie wiem jak to zdam , ale jakoś trzeba...
Po podliczeniu kaloryczności moich posiłków wyszło, że nici z kawy , ale to ona chociaż trochę poprawiła mi humor i wpłynęła na ból głowy, no więc zamieniłam zapiekankę na wielką kawę z mlekiem, jabłko i gruszkę. Zapiekanka będzie na jutro.
Wielgachny buziak dla mojej kochanej Ewci ;* ;*
Dodaj komentarz

II śniadanie

17 marca 2010 , Komentarze (2)

Twarożek wiejski light (100g) z jogurtem naturalnym (2 łyżki), z rzodkiewką, zielonym ogórkiem, cebulką  i zaszalałam - dodałam do tego kilka malutkich różyczek brokułów, dlatego że bardzo lubię jeść ten zielony przysmak na surowo, do smaku suszona zielona pietruszka, sól i pieprz.  Z bułką grahamką smakowało wyśmienicie ;) Polecam !!
Na obiad zjem zapiekankę z kurczakiem i warzywami - zrobiłam wczoraj porcję na dwa dni :)
Dodaj komentarz

Śniadanko ;)

17 marca 2010 , Komentarze (2)

Płatki owsiane (5łyżek) z mlekiem 0,5% (200ml) i dodatkowo rozgnieciony banan - przepis jednej z Vitalijek, ale niestety nie pamiętam której ;) + winogrona 200g.
A teraz lecę do szkoły, już mam po dziurki w nosie kolegi Chińczyka, który ma przerost formy nad treścią i wymyśla mi coraz to nowe zadania do naszej wspólnej prezentacji, już nie mogę na niego patrzeć, jak chce być najlepszy to niech odbębni też moją pracę i wszyscy będziemy szczęśliwi, ach ale bym go lała... ;)
Buziak ;*
Dodaj komentarz