Długo nie pisałam poniewaz zalała mnie fala nieszczesc.
A zaczeło sie tak:
NIESZCZESCIE1
Na poczatku lutego przygotowywał am sie intensywnie do egzaminu na pilota wycieczek, ktory odbywał sie w Warszawie 1marca.
Tydzien przed wyjazdem do Polski rozłozyło mnie przeziebienie i goraczka.
Nie byłam w stanie powtorzyc sobie materialu na egzamin. Robilam co moglam zeby miec sily do podrozy.
Udalo mi sie pozbyc goraczki przeddzien wyjazdu.
Zakatarzona z bolem gardla ale bylam gotowa do drogi.
NIESZCZESCE 2
Budze sie rano a tu “ciocia przyjechala” za wczesnie o tydzien.
Mowie sobie “NIE PODDAM SIE” obolala ale w droge
NIESZCZESCE 3
Lot mialam 25 lutego do Gdanska zeby przed egzaminem zobaczyc sie z rodzina i przyjaciolmi.
Do Warszawy planowalam jechac autobusem.
Wczesnym rankiem pojechalam z Granady do Malagi.
Z Malagi samolotem do Szkocji – Prestwick gdzie mialam czekac 7 godzin na przesiadke do Gdanska.
Bylam bardzo podekscytowana poniewaz nigdy nie bylam w Szkocji . Prestwick jest niedaleko Glasgow wiec pomyslalam ze zrobie sobie fajna wycieczke podczas godzin czekania na drugi samolot.
Na droge przygotowalam sobie dietetyczne kanapki z ciemnego pieczywa.
I obydwie pochlonelam w pociagu z Prestwick do Glasgow.
Pocykalam zdjecia jak przykladna turystka pomimo silnych opadow deszczu i
wrocilam na lotnisko do Prestwick.
Juz po odprawie okazalo sie ze lot jest opozniony o jakies 4 h a nastepnie calkiem zostal odwolany.
Wycofali nas z powrotem do holu glownego i wszyscy staneli do kolejki z reklamacja.
Powiedziano nam (byl to czwartek) ze najblizszy lot do Gdanska jest we wtorek .
Ja mialam egzamin w poniedzialek w Wa-wa!
W reklamacji wytlumaczylam ze musze natychmiast sie dostac do Polski.
Znalezli mi lot nastepnego dnia o 20 ale z Londynu i mialam sie tam dostac na wlasna reke.Nie mialam wyjscia i zgodzilam sie.
Wiekszosc ludzi wrocila do domow i mala garstka zostala na lotnisku.
Zaczela sie akcja dzwonienia po rodzinie zeby szukala mi wszelkich polaczen do Londynu. A z tego calego zamieszania zrobila sie gdzina 1 w nocy i pociagi i autobusy z lotniska przestaly jezdzic. Wszystkie sklepiki i bary zamknieto.
NIESZCZESCE 4
Zaczela siadac bateria w telefonie. I oczywiscie wyczerpala sie w chwili kiedy moja siostra znalazla mi polaczenie na internecie i zaczela mowic szczegoly.
Nie wiem czy kiedys poczuliscie jak sie osiaga dno . Ten moment byl dla mnie naprawde tragiczny. Ugrzezlam na zapadlej szkockiej wsi. Bez telefonu o 1-2 godzinie w nocy z mysla ze musze byc w Londynie o 20 i z bagazem nieszczesc 1,2,3 na plecach.W tym momencie przyszla mi do glowy tylko jedna mysl – PALIC! (Wszystko bylo zamkniete)
Dorwalam jakas wredna babe z obslugi lotniska i pytam gdzie moge naladowac baterie do telefonu. Ona na to ze NIGDZIE!!!
Po dokladnym przeszukaniu wszystkich scian znalazlam w koncu gniazdka tylko ze
calkiem niepasujace (TE ANGIELSKIE)!
Sklepy zamkniete i nie moge kupic przekladki.
UZIEMNIONA NA CALEGO!
Wyszlam zaczerpnac powietrza i pomyslec co jeszcze moge zrobic.
Na zewnatrz widze kolesia (na pewno Polak)- pali papierosa.
Prosze go o papierosa i pytam sie czy nie ma przypadkiem przekladki na wtyczke do kontaktu. .
I tak poznalam Kube.
Przekladki nie mial ale poczestowal papierosem (rok czasu nie palilam- byl pyszny)
Nastepnie pozyczyl mi swoj telefon bez simlocka.
Kuba podrozowal z Dorota i jej synkiem 12 letnim Krystianem tez tym samym lotem do Gdanska.
Popytalam sie co zamierzaja. I tak dzieki pomocy obydwu rdzin zdolalismy dotrzec do
Londynu. Najpierw taxi do Glasgow (makabryczna cena ale nic juz nie jezdzilo z Prestwick),pozniej lot do Londynu.(dostalismy malego zawalu serca bo lot byl opozniony- ale tylko 2 godziny).
Przespalam cala pelna godzine lotu samolotem nie pamietam nawet jak wyladowal.
W Londynie znalezlismy sie o 8 rano.
NIESZCZECIE 5
Mielismy 12 h czekania na samolot. Kuba poszedl na papierosa i wrocil z super nowina
ze znalazl swietne lokum do spania.
W osobnym budynku lotniska byla kaplica z malym przedsionkiem. CICHO, CIEPLO, PRZYTULNIE- nie ma to jak kawalek podlogi Z WYKLADZINA!
Poszlismy do ksiedza opowiedzielismy nasza historie i oczywiscie z pelnym pozwoleniem padlismy trupem.
Po godzinie snu moj organizm obudzil sie naprawde glodny.
Ale jak pomyslalam o tych strasznych lotniskowych kanapkach i jeszcze na dodatek w Londynie to na to wszystko kupilam paczke papierosow.
Stwierdzilam ze podczas podrozy nie wolno mi przytyc i co jak co ale w tym chaosie
nie pozwole sobie na jedzenie niezdrowych smieci.
Wypalilam dwa papierosy i z calej tej adrenaliny nawet w glowie mi sie nie krecilo.
Doladowalam telefon bo Polacy nauczyli mnie jak wetknac ladowarke polska w angielska wtyczke. I kiedy zrobil sie wieczor myslalam ze naprawde umre z glodu
postanowilam poszukac dobrego jedzenia.
MUSZE TUTAJ ZROBIC REKLAME
Na lotnisku London Luton maja sklep Marks & Spenser. Znalazlam cala polke ze zdrowa zywnoscia. Pol godziny zajelo mi wybieranie tego co chce zjesc.
Padlo na salatke z przedziwnych ziaren i owocow oraz malutkie boleczki francuskie serowo cebulowe- RAAAAAAAAAAAAJ!
Oczywiscie nie przyznam sie ile mnie to kosztowalo ale bylo warto!
Do kaplicy co chwile przychodzili muzulmanie i nie dalo rady odespac nocy.
Zmeczeni ale pelni nadzieji stajemy w kolejce do odprawy o 18.30.
Przedemna w kolejce Kuba i Dorota. Zbliza sie ich kolej. Stoja twarzami do mnie plotkujac pelni nadzieji ze za 4 h bedziemy w domu.
ZERKNELAM PRZELOTNIE NA MONITOR NAD STANOWISKIEM ODPRAWY
I CZULAM JAK KREW MI ODCHODZI Z ORGANIZMU.
KUBA KRZYKNAL CO CI JEST TYLKO NIE MDLEJ. A JA ZDOLALAM UNIESC PALEC NA MONITOR. SAMOLOT BYL OPOZNIONY . WYLOT O 24.00!
O 24.00 LOT WYCOFALI!
NIESZCZESCIE 6
Powtorka z rozrywki czyli kolejka na dwie , trzy godziny do reklamacji i szukanie nowych polaczen.
Nadeszla moja kolej. Mialam do wyboru nastepnego dnia rano okolo 8 lot do Wa-wa albo o 12 w poludnie do Gdanska. Wybralam sobie do WA-wa . Bo bylo juz za pozno spotkac sie z rodzina a i tak musialam dojechac na egzamin na poniedzialek.
Na szczescie Wizzair tym razem zapewnil nam hotel (po naprawde niezlej awanturze).
Z tego hotelu to najlepszy byl prysznic bo ze spania zostalo mi tylko 3 h.
Jak dotarlismy na lotnisko wczesnym rankiem dziekowalismy Bogu ze wzielismy lot do Wa- wa bo lot do GD byl przeniesiony z 12h na 24h .( Nowi znajomi dolaczyli do mnie mowiac ze maja dosyc Gdanska i dostana sie tam czymkolwiek z Wa- wa)
Dotarlismy na polska ziemie. Pozegnalam Kube, Dorote i Krystiana (szybko zlapali pciag do Gdanska) A ja poszlam do mojego ulubionego Hostalu.
Nie bukowalam miejsca bo myslalam sobie ze na przelomie lutego i marca nie ma sezonu turystycznego i nie bede miala problemow ze znalezieniem noclegu.
Atu DUPA BLADA – moj hostel bez jednego lozka dla mnie a ja padam na pysk po trzech dobach podrozy.
Kobieta na szczescie znalazla mi mjakias miejscowke u konkurencji.
NIESZCZESCIE 7
Padlam i spalam.
Niedziela:
Obudzilam sie. Umowilam z kolezanka na objad(salatka z goracym oscypkiem).
Powrot do hostelu. Chcialam cos powtorzyc przedn egzaminem chwycilam ksiazke. Piec minut i spalam, i spalam, i spalam
Prawie zaspalam na egzamin.
DOTARLAM NA EGZAMIN.
Wszyscy byli bardzo zdenerwowani a ja bylam tak zmeczona ze nie wiedzialam jak sie nazywam. I czulam znieczulenie stresowe. Wszystko bylo mi obojetne.
EGZAMIN NIE ZDALAM. ZABRAKLO MI JEDNEGO PUNKTU!
Chyba fala zla mnie uodpornila. Nie przejelam sie tym za bardzo . Jedyne czego pragnelam to wrocic do domu do Granady.
NIESZCZESCIE 8
Zaraz po egzaminie wymeldowalam sie z hostelu i bedac w eleganckim i cienkim ubraniu pobieglam na autobus do Gdanska.
Czekam na peronie. Zaczynam marznac nie na zarty a tu z megafonu rozlega sie komunikat “autobus do gdanska nie wrocil jeszcze z trasy”.
To bylo jak naprawde kiepski zart!
Autobus jednak dojechal po pol godzinie.
Zaczelam odtajac wygodnie usadowiona w ciepelku.
Az tu nagle w polowie drogi stajemy w jakiejs zapadlej wsi i autobus nie moze ruszyc.
Kierowca wybiega na zewnatrz proszac grupe chlopakow stojacych na przystanku zeby
popchneli a oni sie wypieli.
Ja to dostalam furii i krzyknelam na caly autobus ze jak nikt nie chce to ja ide popchac!!!
Na to wstalo dwoch osilkow siedzacych z przodu i popchnelismy autobus.
Tak to wyczerpana dojechalam na miejsce.
Mialam tylko jeden dzien na zobaczenie sie z rodzina.
Drugiego dnia odwiedzilam przyjaciol i odlatywalam do domu.
Nawet sobie nie wyobrazacie jakiej fobii dostalam z tymi nieszczesciami.
Skutkiem tego byl paniczny lek ze znowu cos sie stanie z samolotem i nie polece.
Na szczescie dotarlam calo i szczesliwie do Granady.
NIESZCZESCIE 9
Myslalam ze zla passa sie skonczyla a tu NIEEEEEEEEEEE.......
Eloy w domu oglosil mi dwie nowiny:
Zepsol sie internet
Zepsola sie pralka.
Oczywiscie nie ruszyl palcem zeby to naprawic tylko czekal na mnie .Z anielskim spokojem kupilam sobie butelke wina . Wypilam lampke i poszlam spac. Sobote przespalam prawie cala. W niedziele poszlismy do kina bo tez prawie caly czas spalam po tych przygodach. A od poniedzialku zaczelam rozwiazywac spokojnie wszystkie problemy.
Poniedzialek wieczorem internet wrocil naprawiony
I dzis wtorek pralka.
Nie wiem jakim cudem udalo mi sie to tak szybko rozwiazac bo w Hiszpanii to trwa tygodniami albo miesiacami. Ale po tych wszystkich nieszczesciach to troche szczescia mi sie nalezalo!
Jutro ide zapisac sie do szkoly na Hiszpanski i na silownie.
Aby do przodu....
Pozdrowienia dla wytrwalych czytelnikow.

…............Wracajac do tematu spodni
jestem w przymierzalni i wciskam sie jak moge, ale na koniec zakladam spadochron. Nogawki zawsze za dlugie na moich krotkich nogach – wydaje sie sobie mniejsza i grubsza
5.Zdesperowana wychodze .
6.W domu ceruje jedyne spodnie w ktorych w miare dobrze wygladam
SOBOTA!!!
Soboty i niedziele to dni na cos specjalnego.
Dzis slonce swieci i calkiem przyjemna temperatura na dworze 15 stopni na plusie.
Szybko przygotuje cos do zabrania na PIKNIK (kawal sera, kielbasy, chleb, butelka wina.........wszystko dla mojego ukochanego. Dla mnie salatka i owoce ).
Jeszcze tylko znajde jakis nowy szlak i w gory.
Nie uprawiam zadnego sportu (na razie) i gorski sobotni spacer to najlepszy dodatek do diety.
Dzwonie do znajomych moze ktos sie przylaczy!Na razie.......

Zdobylam szczyt!
NIEDZIELA:
Postanowilam sprobowac wcisnac sie w cos z SZAFY. NIESTETY:(

Tylko 2 guziki udalo mi sie zapiac

O spodniach to nawet nie chce myslec...
Skutek tego zalamanie, depresja..........i wszystkie tam takie negatywy.
Stoje przed lustrem polnaga i cykam zdjecia do dokumentacji a tu wraca moj partner i widzac mnie mowi : “Kochanie jak slicznie wygladasz i jak sexy – Co to za okazja?”
Faceci sa nieprzewidywalni. Nie wiem jakim sposobem slicznie i sexy, jak wszystkie faldy tluszczu wychodza z bluzki i spodnie nawet na pol pupy nie wchodza. Ale humor ZDECYDOWANIE mi sie poprawil.
A DZIS PONIEDZIALEK
dzien sprzatania, nauki....i niczego specjalnego...
. 