Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Coś o sobie? O sobie to się bardzo ciężko pisze :) Ogólnie jest pozytywnie :) Jestem wesołą, pełną humoru osobą,wieczną optymistką i staram sie zawsze myśleć pozytywnie! ale żeby nie było sielankowo to jak każdy mam pewne wady, którymi nie ma się co chwalić :) No i nadszedł czas na zmiany w moim życiu. 10 lat paliłam fajanski, poprostu to uwielbiałam, oh jak miło było się zaciągnąć dymkiem :) mmmm poprostu to uwielbiałam :) Coraz częściej znajomi mówili że rzucają palenie, że szkoda kasiorki bo fajanski za tanie nie są paczka ok 8 zeta, przeliczajac paczuszkę dziennie bo tyle paliłam a w weekendy zdazało się że paczka to mało :) Nio i po przeliczeniu doszłam do wniosku że i może ja rzucę?! Nio i stało się po 10 latach rzuciłam palenie.Aktualnie 3 miesiące nie palę!Da sie ? Pefffno ze się da, trza tylko odrobinę zachęty :) Na dzień dzisiejszy odłożyłam juz 900 zł :) A o fajuszkach juz zapomniałam ale kaske nadal odkładam bo to motywacja :) Nio nawet muszę się pochwalić że nie przytyłam ani grama :) Wystarczyło wbić sobie do głowy że rzucając palenie wcale nie muszę przytyć! Trzeba być pozytywnie nastawionym :) Przez 2 miesiace gromadziła sie we mnie woda i czułam się opuchnięta ale opuchlizna zeszła :) Zakupiłam orbitreka nio i czad :) Kolejne postanowienie to zrzucić z wagi :) nio jakieś 13 kg. Aktualnie ważę 68 kg ( rano, na czczo) a moja upragniona waga to 55 kg. Damy radę :)))) Buziolki

Słowa kluczowe

Teges

kobieta, 28 lat, Żywiec

168 cm, 58.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

lili 6 miesięcy za nami - foto

31 marca 2012 , Komentarze (12)


Lili 25 marca skończyła pół roczku :) Lili jest kochanym dzieciaczkiem. Zmienia się z dnia na dzień i jest bardzo aktywna. "Trzepota" rączkami i nóżkami z całych sił i do tego wydziera się w niebogłosy. Próbuje swoich sił :) Jest cudownym maluszkiem :)
Lili uwielbia bananki, jabuszka troche mniej dlatego łączymy je z banankami. Jemy juz zupki ze swojskiej marcheweczki, pietruszeczki + kupny ziemniaczek. Kaszki i kleiki ryżowe tez nam smakują chociaż po zjedzeniu natychmiast wystepuje zielona kupka. Czytałam , że to bardzo często sie zdarza. Mleczko pijemy mamy i modyfikowane. Nadal karmie z jednej piersi. Żałuje teraz troszkę , że nie walczyłam o to by nauczyć się przystawiać dzidzie do prawej piersi. Od samego poczatku był z tym problem, niestety produkcja w niej wygasła. Ale planuje do roku czasu karmić Lili mleczkiem mamusi :)
Póki co nie choruje, cieszę sie strasznie! Mnie dopadł okropny katar i kichanie jakieś 2 tyg temu, leczyłam się 8 dni i przeszło, Lili się nie zaraziła ! A drżałam ze starchu! - ale niepotrzebnie.

Codziennie spacerujemy, jak tylko nie pada i jest w miare ładna aura wyruszamy na spacery. W domu Lili robi 20 minutowe drzemki a na świerzym powietrzu potrafi spać po 2 godziny :) Wystawiam sobie wózeczek do ogródka i moge na spokojnie ogarnąć dom i ugotować obiadek dla nas i męża :)
A to moja gwiazdka z nieba :)






całuje :*


Dodaj komentarz

Lili - 5 miesięcy za nami :)

2 marca 2012 , Komentarze (18)

Sesja w końcu zakończona !!! Mogę odetchnąć z ulgą tchuuuuuuuuuuu!!! Semestr zaliczony !!! Nauka nocą mnie wykończyła. Lilunia jest w dzień bardzo aktywna więc uczyć mogę sie tylko w nocy, ale dałam rade :)
Lilunia zaczęła chwytać swoje stópki i wkłada je do buzi :) Słodki widok :) Uwielbiam jak Lili lezy sobie na kocyku i turla się na boczki - a to na brzuszek - a ta na plecka :) hehehhe. Kochana moja gwiazdeczka :)

Lilunia robi się podobna do tatusia, a on chodzi dumny jak paw !
Bardzo podoba mi sie to, że mąż aktywnie uczestniczy w życiu Lili :)
Przychodzi z pracy i od razu bierze małą na " figle " :)Mąż jej mówi, że on niestety tak nie potrafi  wkładać stóp do buzi :)))))

Zrobiłam pierwszą zupkę z ziemniaczkiem,marchewka i grysikiem, niezła papka wyszła.
Nawet Lili smakowała. Najbardziej lubi smak bananka i to chyba ma po mnie bo ja zawsze uwielbiałam banany :)




Zadowolona Lilianka po pierwszej próbie smakowej zupki :)



Czas na sen :):):):)



Dodaj komentarz

Lili - 5 miesiecy, foto, swędzące dziąsełka

22 lutego 2012 , Komentarze (19)

Kochane dawno nie pisałam ponieważ mam sesje i zakuwałam do 3 w nocy przez ostatnie kilka dni. Lilianka rośnie i zdrowo się rozwija :) Bioderka udało mi się wypieluchować ! Tak szeroko i sztywno ją pieluchowałam, że obeszło się bez rozpórki !!! Szczęśliwa jestem niesamowicie :) Lili obraca się już z plecków na brzuszek, ale zauważyłam, że tylko na jedną strone się obraca. Dziąsełka swedzą ją strasznie, ślini się coraz więcej. Kupiłam Dentinox N na dziąsełka,widze, że troszkę pomaga.

Moja gwiazdka z nieba :*



Lili za 3 dni będzie mieć  5miesięcy.

Dodaj komentarz

bioderka,Lili, foto :)

20 stycznia 2012 , Komentarze (19)

Dziękuje Wam za rady w sprawie szerokiego pieluchowania, dostosowałam się do rad i wykrochmaliłam flanelowe pieluszki. Efekt : sztywne, że aż ciężko było prasować :) Lilianka nosi pampersa i 3 flanele. Teraz nóżki rozłożone są szeroko jak żabka ! Gdybym wcześniej o tym wiedziała to bym je już dawno wykrochmaliła ! No, ale mądry Polak po szkodzie. Najważniejsze, żeby się to sprawdziło i pomogło ! Teraz tylko rajstopki możemy zakładać albo spodnie rozmiar 74 :) Pupcia z pieluchami jest tak szeroka że szok :) heheh.
1 lutego kontrola bioderek.

A to moja promienna Lilijka :))))







Dodaj komentarz

Lili 3,5 miesiąca, bioderka kiepski wynik :/ foto

8 stycznia 2012 , Komentarze (18)

Hej kochane :)
Za nami już 3,5 miesiąca od porodu. Jak ten czas szybko ucieka! Dopiero teraz przy dziecku widzę jak leci dzień za dniem ! Lilunia jest coraz wieksza waży 5,600 :)
Byłyśmy na 2 wizycie badać bioderka i niestety nie jest wesoło. Wynik L IIa/IIIa P IIa/IIIa. Zalecenie: szerokie pieluchowanie i kontrola za 4 tygodnie. Niestety obawiam się tego, że to szerokie pieluchowanie to pic na wode! Podkladam jej na pampersa 2 flanelowe pieluchy i nie wydaje mi się żeby nóżki były ułożone jak żabka :/ Od samego początku podkładałam jej 2 pieluszki tetrowe na pampersa a teraz zaczęłam walkę z flanelą bo są grubsze.
Zasmuciła mnie ta wiadomość ale byłam na to przygotowana, ja sama jako dziecko nosiłam rozpórkę. Tylko skoro Lili dostała IIIa to wydaje mi się, że lekarz powinien jej od razu rozpórkę zalecić a nie szerokie pieluchowanie. Jak pójdę do kontroli za 4 tyg i okaże się, że to nic nie pomogło to się wkurzę bo w zasadzie jak teraz bym już jej założyła to już by był miesiąc za nami a tak to dupa !!!







Moja gwiazdka z nieba :)

Całuje :*
Dodaj komentarz

Lili rośnie jak na drożdżach :)

21 grudnia 2011 , Komentarze (15)

U nas czas leci jak szalony :) Lili za 4 dni będzie miała 3 miesiące :) Jest naprawde kochana :) Codziennie rano obdarowuje mnie swoim wspaniałym radosnym uśmiechem ! Jest cudowna !
W niedziele mieliśmy chrzciny, Lilusia była jak zwykle grzeczna, nie płakała, popatrzyła na ksiedza jak polewał jej główkę po czym zasnnęła sobie spokojnie :) Kochany aniołek :)


Święta coraz bliżej, choinka przystrojona światełkami czeka cierpliwie na bombeczki :) Koty krzątają się pod nia podejrzliwie :) mam nadzieję że w te święta choinka przetrwa :)))))

Dziś wizyta u pediatru, czeka nas 2 szczepienie :( Niecierpie tego ! Ale ptrzeba to przeżyć!

Tym czasem całusy śle :****



Dodaj komentarz

2 miesiace za nami :)

25 listopada 2011 , Komentarze (12)

Witajcie kochane :) Dawno sie nie pokazywałam, tak czas szybko leci przy maluszku, Lili dziś kończy 2 miesiace :) Kolki już dawno za nami, ciesze się bardzo, że ustąpiły !





U mnie wszystko dobrze, zostało mi  3kg do zgubienia, ale póki co nie martwi mnie wcale :P Przy tym odżywianiu białe bułki ryże itp nie jestem w stanie zrzucić kg. Poczekam na czas kiedy skoncze karmić.
Lili w nocy budzi się tylko raz do karmienia, daje mi przespac praktycznie całą noc :) W dzień karmimy się cycusiem i dokarmiamy butelką bo niestety nie mam tyle pokarmu ale najważniejsze,że karmię. I chce karmić jak najdłużej. To takie cudowne uczucie kiedy biorę moją kochaną córeczkę w ramiona i przykładam ją do piersi! Patrze na nią jak sobie smacznie je, głaszcze ją delikatnie po główce, po policzkach. Uczucie to jest nie do opisania ! Ta bliskość jest dla mnie powalająca !
Dzidziuś jest cudowny. Teraz z mężem mówimy' że bardzo długo zwlekaliśmy decyzje o staraniach bo juz dawno moglibyśmy ją mieć przy sobie. A za rok jak wszystko będzie dobrzez to chciałabym znó starać się o kolejne moje małe serduszko :)

Kochane jestem na etapie kupienia krzesełka tylko takiego 3 w 1 które rośnie z maleństwem. Czy któraś z was miałą do czynienia z bloom-em?









Dodaj komentarz

zawitały do nas kolki ://///

21 października 2011 , Komentarze (14)

Lili rośnie jak na drożdżach,karmie ją piersią ale od 3 dni mamy problem z kolką :( Moja kochana tak się  męczy, tak mi jej żal, nie potrafie jej pomóc. Kropelki nie pomogły, herbata z kopru i rumianek tez nie, termofor rozgrzewa brzuszek,uspokaja ale nie na długo.Jem wg zaleceń położnej, białe bułki, szyneczka z kurczaka, rosołek, piers z kurczaka, kompocik jabłkowy i duuuupa.Mleko i ser biały odrzuciłam bo wydaje mi się że jest na niego uczulona. Wyszły jej krosteczki na buzi. Jakie to nie sprawiedliwe że takie maleństwa mają sie męczyć :(

Dodaj komentarz

Historia z porodówki :)

17 października 2011 , Komentarze (66)

To moja córeczka Lili








25 września o 5 nad ranem obudził mnie dziwny znośny ból, poczułam sie tak jak przed nadchodząca miesiączką. Wstałam z łóżka, zapaliłam światło w sypialni, poszłam do toalety, ból nie mijał. Wróciła do sypialni,położyłam się do łóżka i zaczęłam liczyć czy skurcze są regularne. Mąż zorientował się o co chodzi jak tylko wróciłam do sypialni i światła nie zgasiłam :) Mówię mu, że mam skurcze i chyba jeszcze dziś będziemy tulić naszą córeczkę. Ból się stopniowo nasilał, był regularny co 13 min. Mąż napuścił mi wody do wanny, kąpiel przyniosła mi straszna ulgę. W wannie przesiedziałam ze 2 godziny. Skurcze odczuwałam coraz silniej,częściej i dłużej. O 8 zjedliśmy śniadanie, chodziłam cały czas w kółko, starałam się czymś zająć.Na czas skurczu przystawałam i mocno oddychałam. Wróciłam do wanny i znów ból złagodniał. Strach był wielki, bałam sie tego wszystkiego, byłam przerażona, bałam się strasznie. W życiu jestem osobą która nie boi się wyzwań, która lubi mocne emocje i adrenaline. Tym razem bałam sie bardzo. Nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego jak to moze wyglądać, chociaż byłam przygotowana. Posiadałam odpowiednią wiedzę,którą wyniosłam ze szkoły rodzenia, z ksiązek i róznych czasopism. Jednak lęk przed nieznanym był silniejszy. O godzinie 11 skurcze były regularne co ok 8 min. Mąż mówi, że to pora abyśmy jechali do szpitala. I tak o godzinie 11.40 byłam na miejscu, podłączona pod KTG. Przyszedł lekarz i zbadał mnie, okazało się, że mam rozwarcie na 5-6 cm. Powiedziłał, że udało mi sie długo przesiedziec w domu :)
Położna zaprowadziła nas do sali ćwiczeń, gdzie razem z mężem ćwiczyłam na pilce, na drabinkach itp. Ból się nasilał i coraz częsciej się pojawiał. Nawet co 3 min. Podali mi lek przeciwbólowy, który w zasadzie nie wiem czy w ogóle zadziałam bo wcale nie poczułam jakiejś ulgi.
Mąż miał mi towarzyszyć tylko podczas tych okropnych skurczy a na sam finał miał czekać właśnie w sali przedporodowej. O godzinie 16 ból był tak silny, że myślałam że umrę :) Mąż mnie wspierał, masował ale najważniejsze dla mnie bylo to, że był przy mnie i że mnie wspiera. Zabrano mnie na KTG i po badaniu połozna kazał czekać na ból który ma sie objawić chęcią skorzystania z toalety. Ledwo żyłam, byłam już zmęczona, chciało mi się spać :) Miałam ochote na to żeby położyć sie do własnego łóżka i zasnąć spokojnie :) Kiedy położna powiedziała, że to już czas przeszliśmy do sali porodowej, wgramoliłam sie na łóżko. Położna do męża zagadała, że może już przejść do salki obok i czekać na nas spokojnie. Tymczasem on stwierdził, że zostaje ze mną. Gdy to usłyszałam serce mi sie reześmiało :) Tego właśnie wtymczasie pragnęłam, tego żeby był przy mnie, żeby mnie trzymał za rękę i żeby mnie wspierał. Nie myślałam już o tym, że będzie mnie widział w okropnym stanie, liczyło sie tylko to że jest! I przez pół godziny trzymał mnie za rękę i patrzył mi cały czas prosto w oczy. Mówił do ucha, że jestem silna, że dam rady, że jest przy mnie, że jeszcze muszę wytrzymać. Po 30 minutach na świat przyszła Lili, moja ukochana córeczka. Nawet nie wiem kiedy zakończyła sie akcja porodowa, usłyszałam tylko jak mąż powiedział "misiu jest,to już za Tobą, jaka ona malutka". Pociekła mu z oczu łezka ze wzruszenia a ja dopiero w tym momencie poczułam ulgę :)Położono mi ją na brzuszku, była taka ciepła, od razu przestała płakać. To było najcudowniejsze uczucie !
Przewieźli mnie na salę i po niedługim czasie przywieźli nam dzidziusia :) Miłam go w ramionach, przystawiłam do piersi i Lilunia od razu pociągła cycusia :) To było szczęście, a ja  tak bardzo sie cieszyłam że poród jest już za mną! Jeszcze do mnie to nie docierało, że już jest po wszystkim, bo jeszcze chwilę wcześniej męczyłam się.
Po godzinie od czasu urodzenia mogłam swobodnie karmić'przebierać i opiekować sie moją córeczką. W nocy dostałam od mężą smsa, że nie żałuje swojej decyzji, że było to cudowne przeżycie i nie wyobraża sobie żeby mogło go ze mną nie być.

Tak wyglądała moja historia z porodówki :)

A ja już czuje się coraz lepiej, postrzał twarzy powoli mija. 12 dni odciągałam pokar i od 4 dni karmię znów naturalnie. Tak bardzo pragnęłam przytulić do piersi moją córeczkę, tak bardzo pragnęłam ją nakarmić. Udało mi sie !



Dodaj komentarz

Urodziłam !

10 października 2011 , Komentarze (34)

Urodziłam :) Śliczną,zdrową córeczkę. Lili jak na mój nieduży brzuszek ważyla 3,250 i mierzyła 52 cm. Jest taka kochana. Urodziłam juz 2 tygodnie temu, dokładnie 25 września. Niestety miałam problemy z łącznością online i nie mogłam was powiadomić o tym szczęśliwym dniu !

Mimo, że chodziłam do szkoły rodzenia, ogarniał mnie straszny lęk przed porodem i przed macierzyństwem. Zadawałam sobie ciągle pytania czy sobie poradzę podczas porodu, czy sobie poradzę z wychowywaniem tak malutkiej istotki. Czy będe potrafiła się nią zaopiekować i tak bardzo ją pokochać!Te wszystkie pytania gromadziły mi się w głowie, był to lęk przed nieznanym.
Sekundę po urodzeniu wiedziałam, że jest to najszczęśliwsza chwila w moim życiu !

Co do przebiegu porodu to opisze jutro w kilku zdaniach bo pewnie na to też czekacie :)

Po porodzie dostałam porazenia nerwu twarzowego z prawej strony. Karmiłam Lili przez 5 dni, a od 11 dni jestesmy na butelce bo przyjmuje zastrzyki i sterydy. Odciagam pokarm z nadzieja ze jeszcze wróce do naturalnego karmienia .Dzis zaczynam rechabilitacje buzi i tak przez 2 tyg, mam nadzieje ze pomorze.Strasznie płakałam gdy dowiedzialam sie ze nie moge karmic, nie mogłam tego przezyc bo byłam od poczatku nastawiona na karmienie piersią. Ale mam nadzieje że jeszcze nam się uda ! Niestety odkad jestesmy na butelce Lili ma kolki, najczęsciej wieczorem. Okropieństwo, dzidzia się męczy. Podaje jej herbatke koperkową ale działa on po dłużeszej chwili. Więc dzidzia musi się sporo czasu pomęczyć zanim kolka ustąpi :( Jutro opisze wiecej, tymczasem zbieram się na ta rechabilitacje:/
Buziaki




Dodaj komentarz