Wróciłam dziś wieczorem do domu, a tu zimno, lodówka pusta, poszłam na zakupy. Wyciągnęłam zimowy kożuszek, trochę krótki, ale kupowany w cieplejszych latach. Potrzebne mi są ciepłe zimowe buty, muszę się rozejrzeć po sklepach, ale na przeceny to chyba jeszcze za wcześnie. Dziś kończył mi się termin umowy na komórkę. Jeżeli poczeka się do ostatniego dnia, można wytargować lepsze warunki niż oficjalne taryfy, co mi się właśnie udało. Teraz przyssałam się do komputera i z przyjemnością odwiedzam ulubione strony. Nareszcie ! Chyba jednak jestem trochę uzależniona. Nie mam laptopa, bo się boję, że już w ogóle nic bym nie robiła tylko siedziała w necie. Jutro rano ważenie, obawiam się tego poważnie, bo chyba przytyłam. We wszystkich sanatoriach jedzenie jest raczej średnie, a w moim ośrodku były szwedzkie stoły rano i wieczorem z gorącymi i zimnymi danami, co mnie strasznie wściekało, ale jadłam jak opętana. Mam nadzieję,że nie przekroczyłam magicznej liczby stu kilogramów.
Dodaj komentarz
Wczoraj pozwoliłam sobie na mały luksus i poddałam się zabiegowi masażu misami tybetańskimi. Czytałam o tym, ale nie miałam okazji doświadczyć. To masaż dżwiękami, które wydobywa się z trzech mosiężnych mis różnej wielkości ustawionych na ciele. Dodatkowo jest jeszcze wielki gong, w który uderza się co pewien czas, co potęguje doznania. W misy uderza się drewnianą pałką, lub wodzi się nią wewnątrz. Nie myślałam, że dżwięki mogą przenikać całe ciało, wywoływać lekkie drżenia. Odpływałam w dżwiękach, nie myślałam o niczym, kompletny relaks. Pani masażystka przesuwała misy po całym ciele, najpierw z tyłu, póżniej z przodu ciała, po kolei rozlużniając wszystkie mięśnie. Zabieg trwał 50 minut, cena 60 zł. Jestem zachwycona.
Dodaj komentarz
Jestem nadal w Krojantach i czuję już skutki rehabilitacji. Moja rwa kulszowa prawie znikła, kręgosłup ok., nastrój lepszy. Ale się nad tym wszystkim musiałam napracować ! Mam trzynaście rodzajów zabiegów, w tym 3 rodzaje gimnastyki : w basenie, indywidualną i grupową. Masaż, zabiegi elektryczne, a nawet relaksację grupową. Dziś miałam spotkanie z psychologiem, to tutaj nowość, dawniej tego nie było. Spotkanie było ciekawe, okazało się, że moje problemy nie są specjalnie oryginalne i już dawno zostały opisane. Pani psycholog pożyczyła mi b.ciekawą książkę o stresie, chyba ją sobie kupię, bo nie zdążę przeczytać w ciągu 3 dni. Będę tu do piątku włącznie i z przyjemnością wrócę do domu. Tutaj jest kompletne zadupie, są problemy z odbiorem sygnału telewizyjnego. Starałam się Was czytać i trochę nadrobiłam zaległości. Nie pisałam, bo ciągle tu ktoś przechodzi. Postanowiłam coś zrobić ze swoją kondycją fizyczną, będę chodziła na gimnastykę po powrocie do domu.
Dodaj komentarz
Dziś w południe pojechałam do Krojant koło Chojnic leczyć mój kręgosłup i stawy. Jest to klinika rehabilitacyjna, b. dobra, byłam tam kilka razy i zawsze pomagało mi na dłużej. Przed wyjazdem rozmawiałam telefonicznie z właścicielką kamienicy i obiecała zająć się rynną od poniedziałku. Jak zwykle gorączkowe porządki przed wyjazdem i pakowanie się w ostatniej chwili. No i zapomniałam komórki. Muszę zadzwonić i poprosić o przesłanie kurierem. Dzięki za komentarze, ale na razie nie mogę odpisywać, bo tu jest tylko jeden komputer i wszyscy chcą korzystać. Dziś w nocy znowu słuchałam irlandzkiego zespołu Dubliners śpiewającego piękne ballady i jestem trochę nieprzytomna. Będę się odzywać w miarę możliwości.
Dodaj komentarz
Dziś rano chciałam wysłuchać piosenki zespołu Chumbawamba J get knocked down, którą odkryłam dzięki nieocenionej BettyBoop, a tu niespodzianka. Przed piosenką krótkie wideo informujące o konkursie na najlepszy filmik o bezczelnym obijaniu się w pracy. Nagroda - 100.000,- zł. I to od kogo ? Od Banku BGżet. Dawno się tak nie zdziwiłam. Ostatnio słucham dużo muzyki, wczoraj były piękne irlandzkie ballady i Pavarotti. Pada deszcz, co mnie martwi od dwóch tygodni, bo w pobliżu sklepu mam uszkodzoną rynnę, która zalewa mi sklep. Rynna należy do właścicielki sąsiedniej kamienicy, która nie kwapi się z jej naprawą. Ujście rynny jest popękane, boję się co będzie w zimie. Zgłosiłam to do administracji, ale efektów nie widać.
Dodaj komentarz
Jak to miło stwierdzić, że w ten deszczowy poranek moi Przyjaciele i Znajomi siedzą przed komputerami i zerkają na mój wpis, a czasem nawet coś skomentują ! Brakowało mi Was, ale wydawało mi się, że moje sprawy są tak przerażliwie przyziemne, że aż głupio o tym pisać. Ale takie jest moje życie, nic na to nie poradzę. Poza wyjazdami nic specjalnego się niedzieje. Pozdrawiam i lecę odebrać drukarkę z naprawy.
Dodaj komentarz
W pamietnikowych wpisach oczywiście. A tu waga w górę ! Dziś rano było 97 kg, wczoraj też. Jakoś tak niepostrzeżenie utyłam 2 kg w ciągu miesiąca. Jednak jak czytam Vitalię i koresponduję z Wami, to jest lepiej, jakoś sie trzymam i podejmuję jakieś kroki w celu schudnięcia. Niby nic się specjalnego nie dzieje, a jestem ciągle zajęta. Chyba jednak nie pojadę na wakacje w ciepłe kraje, więc zaczęłam czytam 3-tomową sagę kryminalną Millenium. Interesujące, ale strasznie brutalne. Jestem w trakcie 2 tomu, ale oczywiście zajrzałam na koniec 2 i 3 tomu, więc czytam wolniej. Niestety, znowu nawalił mój kręgosłup. W piątek rano zobaczyłam w kuchni na podłodze jakiś paproszek i schyliłam się nagle aby go podnieść. Ale odprostować się nie mogłam, mój kręgosłup zaprotestowal i wygiął się w prawo. Wizyty u fizykoterapeuty pomogły, ale boli mnie nadal i chyba szybko nie przestanie. Rozważam wyjazd na 2-tygodniową terapię do ośrodka rehabilitacji w Krojantach, bo to zawsze mi pomagało na dłuższą metę. No i postaram się trochę schudnąć.

Dodaj komentarz
Strasznie to prozaiczne, ale w końcu wzięłam się za siebie, swój dom i swoją firmę. Ostatnie 10 dni leżałam na kanapie, człapałam do pracy, wracałam zmęczona. no i ciągle robiłam na papierze listy rzeczy do zrobienia, liczyłam koszty tych zamierzeń i na tym się kończyło.Moja lista jest duża, ale realna. Trzeba się przyłożyć, co powoli robię. Muszę odnowić szyld, który zniszczył się w czasie remontu i zakończyć prace nad strona internetową. Jakoś nagle mi się tego wszystkiego zachciało. Poza tym to już ostatni moment, żeby to zrobić. Znalazłam firmę, która zna się na meblach kolonialnych i od wczoraj zajęła się ich konserwacją. W planie mam gości w czwartek, więc czekają mnie jutro generalne porządki z myciem okien włącznie. W niedzielę poszłam specjalnie na rynek kupić chryzantemy do wazonu, takie bardzo japońskie, stoją na moim biurku. Mam nadzieją zrobić wszystko, co zaplanowałam.
Dodaj komentarz
Dziś był naprawdę dobry dzień. Pogoda lepsza, w pracy całkiem nieżle, kupiłam sobie 2 książki, oczywiści kryminały. Ostatnio oszczędzałam na książkach, ale ileż można znieść taki stan. Odeszła mi ochota na ciepłe kraje po bankructwie Orbisu. Myślę, że pażdziernik spędzę w domu. Kto ma zbankrutować, niech bankrutuje, oczywiście chodzi mi o biura podróży. Podobno większość jest w długach. Ale kto nie jest ? Ten rok jest naprawdę kryzysowy, sama to odczułam dość boleśnie. Zastanawiam się, czy nie poddać się dalszej rehabilitacji, bo ta w Indiach polepszyła stan moich kości, ale nadal czuję kolana i lewą nogę. Na razie czekam na przesyłkę z Indii, która się opóżnia. No i mam pewne marzenie, nierealne i zarazem bardzo przyziemne. Zaczynam jeść czosnek. Na kolację jadłam śledzie w śmietanie z cebulką i pomidorami i chlebem z rodzynkami. Takie trochę szwedzkie klimaty, chociaż tam śledż jest z rodzynkami. Księgarnia była pełna kryminałów szwedzkich autorek, może stąd te skojarzenia. Przed kolacją były dwa murzynki, a po czekają na mnie bezy, ale jakieś inne, o smaku wiórków kokosowych. Idę do łóżka, a właściwie na kanapę z książką i bezami.

Dodaj komentarz
U mnie kaloryfery nie grzeją, więc jest zimno. Brak mi energii. Rano oglądałam tenis w telewizji, póżniej chciałam się napić kawy rozpuszczalnej. Otwieram słoik, a w środku maleńki biały robaczek. Nie wierzyłam własnym oczom. Musiał się dostać przez moją niewagę z kwiatów albo warzyw. Ale ja nie zostawiam kawy otwartej ! Sypię łyżeczkę i zamykam słoik. Z tego wszystkiego nie poszłam do pracy tylko siedzę w domu i nic nie robię. Mam chyba mistrzostwo świata w nicnierobieniu, Ach, bym zapomniała, byłam w sklepie i wyrzuciłam śmieci, to już coś. Myślę o wakacjach, 2 tygodnie w ciepłym kraju dobrze by mi zrobiło. Skłaniam się ku Egiptowi.
Dodaj komentarz