Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Trudno mi siebie opisać. Jednym słowem - dużo czytam, - głównie kryminały, interesuję się tenisem ziemnym, podróżuję.

BasiaR.

kobieta, 62 lat, Toruń

170 cm, 90.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Myślę o wakacjach.

12 maja 2010 , Komentarze (10)

Trochę słońca i już moje myśli biegną ku Egiptowi. Przez kilka ostatnich lat wczesną wiosną leciałam do Egiptu i napawałam się słońcem. W tym roku póżniej niż zwykle byłam w Indiach i po powrocie było trochę póżno. A przede wszystkim nie wyrabiam finansowo. Kryzys, konkurencja plus zimna wiosna dają mi się we znaki, tak że nie stać mnie w tej chwili na ten luksus. W prasie są ogłoszenia o wyjazdach już od tysiąca zł, ale trudno, jakoś przeżyję. Może jesienią uda mi się gdzieś wyjechać. Na razie czytam książki i czekam na lepsza koniukturę. Dziś zaczęłam pracowicie, jeszcze przed śniadaniem. Mam koło łóżka zbiór gazet i książęk, zrobiłam z tym porządek. Co na półki, co do śmieci, podłoga przejrzała. Jutro mam wizytę u mojej księgowej, szykuję więc dokumenty do oddania. Na śniadanie była jajecznica ze szypiorkiem i polędwicą plus banan, na drugie truskawki z jogurtem, na obiad makaron z pieczarkami i sałatka. Niby zdrowo, ale chyba za dużo objętościowo.W tv usłyszałam, że nie będzie zimnych ogrodników więc czas kupić pelargonie na balkon. Dziś w nocy wiatr poprzewracał mi doniczki z bratkami i stokrotkami. Miłego dnia !
Dodaj komentarz

Nic nie robię.

11 maja 2010 , Komentarze (5)

Tak po prostu. Oprócz jedzenia, oczywiście. Nawet gazety nie odebrałam z kiosku. Moim jedynym osiągnięciem była dzisiaj wizyta w banku i na rynku, oczywiście po truskawki i inną zieleninę. W południe oglądałam mecz w telewizji. Ah, zapomniałam ! Odbyłam rozmowę telefoniczną z ZUS-em bo mam wątpliwości w rozliczeniach z powodu przejścia na emeryturę. Komputer włączony przez cały dzień. Dzień mi przeciekł przez palce.
Dodaj komentarz

Dukan działa.

10 maja 2010 , Komentarze (3)

Dziś był wspaniały dzień. Spokojnie, bez nerwów, pasjanse, tenis, gazetki, ksiązka. Na chwilę do pracy. No i jeśli je sie mięso i warzywa to waga lekko spada. No i nie czuję sie taka napchana jak przy węglowodanach. Mam ochotę na warzywa i owoce, to dobry znak. Wracam przed telewizor oglądać dalszy ciąg meczu tenisowego Safiny i Zakopalowej w Madrycie. Tam też chłodno, sędzia siedzi w kurtce.
Dodaj komentarz

Niedziela.

9 maja 2010 , Komentarze (8)

Pomimo moich słodyczowych zachcianek waga jakoś sie trzyma. Z konieczności dziś dzień gospodarczy, bo mam zupełnie pustą lodówkę. Pójdę na rynek po warzywa i truskawki, do sklepu po wodę i może jakiegoś kurczaka. Rano dietetycznie, płatki owsiane z morelami i kawa. Ostatni tydzień dał mi sie we znaki, od jutra będzie lepiej. Myślałam, że rano obejrzę mecz tenisowy Radwańskiej z Kirilenko w Madrycie, ale Eurosport zaczyna transmisję dopiero od godz.19-tej. Szkoda, ale może powtórzą jutro rano. Kupiłam wczoraj nową książkę Moniki Szwaji Zupa z ryby fugu. Nie jest to specjalniec ambitna literatura, ale lubię ją. Muszę przejrzeć w necie nowości książkowe, chyba trzeba będzie pomyśleć o zapisaniu się do biblioteki uniwersyteckiej, bo tylko tam mają wszystkie nowości. Zapowiada się słoneczny dzień.
Dodaj komentarz

Nareszcie, nareszcie.

8 maja 2010 , Komentarze (8)

Koniec tygodnia pracy ! Już dziś ! W poniedziałek chyba przywitam kwiatami moją pracownicę wracającą po 2-tygodniowym zwolnieniu. Zastępowanie jej dało mi w kość i uprzytomniło wartość jej pracy. Wczorajszy dzień udało mi się jakoś przeżyć. Od rana włączyłam ogrzewanie i zajęłam się pracą aż do póżnego popołudnia. Pomogły mi w tym słodka bułka z kruszonką, napoleonka, obiad w barze, lody, gazeta i książka na koniec. Dziś od rana jest słońce, więc od razu mam lepszy humor. Z wagą chyba kiepsko, nie ważę się. Jutro niedziela. Wspaniale. Idę do pracy z nadzieją, że dziś będzie więcej klientów, bo jak pada, to nikomu nie chce się wychodzić do miasta. Miłego dnia !
Dodaj komentarz

Ratunek - czekolada i kryminał.

7 maja 2010 , Komentarze (8)

Pogoda okropna, dalej leje, ja już tak dalej nie mogę. Wczoraj rano trochę popracowałam a póżniej poszłam do księgarni, gdzie było rozkosznie ciepło i kupiłam sobie kryminał Andrei Camillieri pod tytułem Cierpliwośc pająka. No i  razem z komisarzem Montalbano rozwiązywałam zagadkę kryminalną, co pozwoliło mi się oderwać od rzeczywistości. Następny wypad z pracy to wizyta w barze mlecznym i leniwe pierogi. Póżniej wizyta w delikatesach i kupno czekolady z orzechami i rodzynkami Milka. Lubię tą markę. To wszystko razem pozwoliło mi przetrwać w pracy do godz. 18,30. Makabra !  Co będzie dzisiaj - nie wiem. Pewnie napoleonka - wczoraj już nie było i dalszy ciąg książki plus trochę pracy. Trzymajcie za mnie kciuki bo dzisiaj naprawdę tego potrzebuję.
Dodaj komentarz

Jestem zmęczona.

6 maja 2010 , Komentarze (6)

Pogoda fatalna, ja muszę do pracy. Już wiem za co płacę moim pracownikom. Na dodatek prawie nic się w pracy nie dzieje, sam obowiązek bycia tam jest dla mnie uciążliwy. Ja po prostu się starzeję. Wczoraj na dodatek niepotrzebnie wyszłam z pracy bo meczu tenisowego Radwańskiej Eurosport nie transmitował i jak niepyszna wróciłam do pracy. A Radwańska na dodatek przegrała. Czekam na niedzielę z utęsknieniem, chociaż niedawno były trzy dni wolne. Już o nich zapomniałam. Czy dzisiejszy dzień może być miły ? Wam tego życzę.
Dodaj komentarz

Stabilizacja.

5 maja 2010 , Komentarze (8)

Tak jak przewidywałam pracuję codziennie do soboty. Moja waga się stabilizuje, na jakiś czas się zatrzymała. Wczoraj było nieco mniej dietetycznie ponieważ zjadłam 3 kawałki pysznego ciasta owocowego. Odwiedzili mnie kuzyni, a oni przecież się nie odchudzają, więc kupiłam ciasto od Sowy. Oparłam się, żeby kupić też napoleonki. Zaraz idę do pracy, ale wrócę wcześniej na mecz o 16,30. Dziś od rana chłodno, ale słonecznie, idę piechotą. Miłego dnia !
Dodaj komentarz

Pomiar wagi.

4 maja 2010 , Komentarze (8)

Otóż schudłam kolejne 20 dkg,  razem 1,20 kg co jak na weekend jest naprawdę dobrym wynikiem. No i mała gimnastyka  przed wstaniem z łóżka.  Niestety dalej będę zastępowała swoją pracownicę przez najbliższy tydzień. Jej mała córeczka poszła  do szpitala z jednym wirusem, a potem zaraziła się innym, szpitalnym. Kolejne leczenie i zwolnienie. Nie narzekam, bo jak dotąd zwolnienia lekarskie były naprawdę rzadkością, dzieci chorowały mało. No i dziś przychodzi inna nowa pracownica, będzie więc trochę szkolenia. Naprawdę odpoczęłam przez te trzy dni. Miłego dnia Wam życzę.
Dodaj komentarz

Od rana mam dobry humor.

3 maja 2010 , Komentarze (10)

Moja waga poszła w dół i dziś rano ważyłam 92,5 kg. jeden kg mniej niż ostatnio. Dziś drugi dzień diety koktailowej. Na śniadanie zrobiłam pyszny koktail truskawkowy z otrębami , siemieniem lnianym i mlekiem sojowym. Od rana jest pochmurno, przed chwilą zaczął padać deszcz, ulica wyludniona. Ja od godziny siedzę przy komputerze. Przeczytałam wiadomości i przejrzałam portale tenisowe. Terasz zabiorę się za Wasze pamiętniki, ale już zdążyłam zauważyć, że prawie nikt jeszcze nie zrobił nowych wpisów. Moi Znajomi i Autorzy Ulubionych Pamiętników - ruszcie się !. Ja - gdybym tylko chciała - naprawdę mam co robić. Mam wiele zaległości papierkowych, odłożonych ciekawych artykułów, o pracach domowych nie wspominając. Jeszcze przejrzę program TV, może znajdę coś ciekawego. Nie skończyłam książki Kreta o Indiach, trochę ją sobie dozuję, bo jest niezwykle treściwa jeżeli chodzi o  mitologię Indii. Na drugie śniadanie zrobię koktail z soku pomarańczowego i moreli, mój ulubiony.
Dodaj komentarz