Drodzy Użytkownicy, kończę swoją wędrówkę z kilogramami, ale nie kończę swojego sposobu odżywiania ZO. Ten już zawsze będzie mi towarzyszył w codziennym życiu. Czuję się jednak zwycięzcą. Schudłem 37 kg, a co ważniejsze, już od ponad roku trwam w nowych nawykach żywieniowych. Wiem jak się odżywiać, aby nie tyć. Rozumiem potrzeby swojego organizmu i mam nadzieję wytrwać w nich przez całe życie.

Życzę Wam wszystkim powodzenia i sukcesów w odchudzaniu. Zmiana nawyków na stałe jest korzystna dla organizmu. Nie traktujcie jej jak epizodu w życiu, a dobrą zmianę na zawsze. Powodzenia!
Na koniec jeszcze niespodzianka ? zgadnijcie kogo spotkałem w lesie? 









)

Jakiś czas temu Vitalia.pl odwiedziła... moją lodówkę. W związku z przejściem na zdrowe odżywianie (ZO) trochę się w niej pozmieniało. Zresztą zobaczcie sami - zapraszam do mojej lodówki. 
Na większe zakupy jeździmy wspólnie z żoną. Raczej preferujemy zaopatrywanie się raz na jakiś czas, aby nie było potrzeby codziennych wypraw do sklepu. Wygląda to tak, że część zakupów robimy globalnie, a część doraźnie. Teraz kupujemy nie tylko z myślą o naszych gościach i naszym psie, ale przede wszystkim z myślą o nowym, zdrowym odżywianiu.



Na 2010 rok mam rozbudowane cele. Sięgają od prawa do lewa. Jestem mocno aktywny zawodowo, będę kontynuował to co zacząłem czyli reaktywację Wałów Jagiellońskich, występy, rozbudowę bazy agroturystycznej na Kaszubach. Mam też to postanowienie najważniejsze, bez którego te poprzednie mogą się nie spełnić - dalsza dbałość o zdrowe odżywianie, kondycję, a co za tym idzie, ubytek wagi i zdrówko, które jest w tym wszystkim najważniejsze. Pamiętajmy!! Trzeba przeć do przodu mimo chwilowych niepowodzeń. Róbmy swoje, jak śpiewał Młynarski.


Święta Bożego Narodzenia już za chwilę.
Wybieram się na dłuższy wypoczynek daleko od domu. Uwielbiam te Święta. To chyba drugie święta w moim życiu, które spędzę poza domem. Jadę odpocząć po długoletniej pracy. Nie byłem na wakacjach już bardzo dawno. Teraz nie będzie odwrotu. Wykupiliśmy już bilety, aby nie było możliwości wycofania się. Jedziemy z żoną do Kanady.

Jeśli chodzi o jedzenie to Święta są okrutne, bo na talerzyku się przewala. Trzeba dużo mądrości i charakteru, aby nie korzystać "do oporu" ze świątecznych okazji. Święta są piękne ale zawsze będą kusiły .
Schudłem już prawie 38 kg. Trzymam się zasad zdrowego odżywiania. Ale co ja pocznę z świątecznym jedzeniem? 12 potraw, potem inne smakołyki, które jada się raz w roku. Trochę obawiam się tych "nasiadówek" przy zastawionym suto stole. Nie chcę po Świętach przybrać na wadze.

Moja Pani dietetyk nie pozostawiła mnie jednak samemu sobie. Podała kilka rad, którymi będę starał się kierować w to Boże Narodzenie.
Jeśli sam przygotowujesz potrawy, staraj się:
1. Do ciast dodawać 30% mniej cukru.
2. Nie dekoruj ich lukrem, cukrem pudrem ani czekoladą.
3. Ciasto podaj na stół pokrojone na małe kawałki i zjedz nie więcej niż 1-2 sztuki "dla towarzystwa".
4. Mięso i ryby przygotuj upieczone w folii w piekarniku (bez panierki) lub ugotuj na parze lub we wodzie z przyprawami ziołowymi, np.: oregano, pieprzem Cayenne czy tymiankiem.
5. Przygotuj też sałatki, surówki, warzywa na parze. Będą doskonałym dodatkiem do mięs, ale i "zapychaczem" żołądka.
Jeśli będziesz jeść poza domem:
1. Staraj się stosować zasadę jedzenia małych porcji. Skosztuj o połowę mniejsze porcje smakołyków niż zjadałaś w każde Święta.
2. Zachęcaj biesiadników, aby przespacerowali się z Tobą na świeżym powietrzu. Ruch poprawi samopoczucie, a obecność poza domem nie będzie kusiła do podjadania. Półgodzinny wolny spacer to nawet 130 spalonych kcal.
3. Nie głodź się od rana, aż do wieczora. Gdy już zasiądziesz przy smakołykach głód spowoduje, że zjesz za dużo. Potem z ociężałym żołądkiem i wyrzutami sumienia wrócisz do domu.
4. Staraj się jeść 4-5 posiłków w ciągu dnia. W dniu planowanego świątecznego wyjścia zjedz śniadanie, a potem niezbyt obfity obiad. W ten sposób nie będziesz głodna i zjesz mniej przysmaków przy świątecznych biesiadach.
5. Pij dużo niesłodzonych płynów, np.: herbaty bez cukru, wody mineralnej. Będą dłużej utrzymywać w Tobie uczucie sytości.
6. Nie dokładaj sobie tego samego rodzaju ciasta oraz potraw, które już próbowałaś.
7. Najadaj się do 70% sytości. Zawsze pozostawiaj miejsce na coś jeszcze, ale nie zapełniaj go.
I jeszcze moja rada:
Tradycja robi swoje wyłomy w takich postanowieniach. Nie ma jednej recepty na przeżycie Świąt bez opychania się. Jeden poluzuje sobie, a inny wytrwa.
Są dwie metody, albo spędzić je tradycyjnie i spróbować wszystkiego, a po ich zakończeniu znów przypomnieć sobie o zdrowych nawykach, albo spróbować je obchodzić tak, aby się nie napchać. Delektować się wszystkimi smakołykami i miłym towarzystwem. Do tego jednak potrzeba dużo silnej woli. Postanowiłem, że w Święta trochę poluzuję, a po świętach znów surowe przestrzeganie diety.




