malwinkaab5

kobieta, 22 lat, Elbląg

152 cm, 51.00 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: po wakacjach co najwyżej 46 kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

cywilizacja zamiera

19 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

ma buzia dziś taka trochę smutna jest, ale to nic. mam w sobie siłę, żeby się z tym uporać.

"Koleżanka" mojego byłego okazała się puszczalską bi. no muszę o tym napisać, muszę muszę ;)
a mianowicie: mój były i 3 innych, w tym jego nowa "koleżanka" wybrali się na te same balety co ja ze znajomymi. już w ciągu pierwszych 5 min. stojąc na tarasie zauwazyłyśmy z przyjaciółką jak owa "koleżanka" dosłownie walnęła w ślinę ze swoją znajomą. oczywiście na widoku wszystkich, nawet przy moim byłym ;D miałam ubaw. 10 min później co widzę? jak owa "koleżanka" liże się z kolegą z pracy mojego byłego. następny powód do robienia sobie jaj :D już wtedy myślałam że z krzesła spadnę. ale jak ok. pół godz. później owa "koleżanka" udała się z nowo poznanym kolegą na parking do samochodu to już mi szczęka opadła. póki byłam podchmielona to miałam niezły ubaw, rano dotarło do mnie że cywilizacja zamiera....
muszę spytać mojego byłego jak wychodzi na takim interesie wożąc kurwy na zarobek? ciekawe, może lepiej niż na stażu... ;D



Dodaj komentarz

:) impreza

1 sierpnia 2010 , Komentarze (3)

byłam na imprezie, łochochoł Arena rządzi ;) nie mam siły na więcej póki co, lekki kac robi swoje. taka zmęczona jestem, że jeszcze nad jezioro się wybieram ;)
wolna jak ptak ;)

Dodaj komentarz

mija czas

29 lipca 2010 , Komentarze (2)

minął bity miesiąc od początku mojej totalnej rozpaczy. i jak jest? lepiej. staję na nogi. imprezuję, ale z umiarem, staram się nie przegiąć w drugą stronę. jem normalnie, powoli wracam do ćwiczeń. w nocy śpię już bez łykania tabletek. mężczyźni okazują mi zainteresowanie, a ja bywam tym zszokowana, bo wcześniej albo tego nie zauważałam, albo ich do siebie nie dopuszczałam. ten świat mnie zadziwia. z koleżankami powoli szukamy mieszkania. już nawet mamy coś konkretnego na oku.
mój były skończył staż, póki co nie muszę widywać go, ale wystarczająco psuje mi humor widok jego "koleżanki". jak mam napływ bólu to czuję się jakby mnie prąd kopnął w serce. głupio to brzmi ale t najbliższe porównanie. jednak powolutku osiągam stabilizację psychiczną. i mogę z ręką na sercu powiedzieć że w porównaniu do tego co było kilka tygodni temu, jest bardzo dobrze. otrząsam się. byłam w stanie kiedy zacierała mi się granica między nocą a dniem, nawet nie wiedziałam ile dni minęło. policzyłam to dopiero wczoraj. i doznałam szoku, że już tyle czasu upłynęło.

kiedy złamano mi serce zaczęłam codziennie palić. i coraz bardziej mnie ciągnie do fajek. palę góra 3 dziennie, ale to już czas żeby powiedzieć STOP i przejść na gumę do żucia.




PA ;*

Dodaj komentarz

mój sposób

17 lipca 2010 , Skomentuj

nie będę szukać miłości na siłę, będę dawało miłości mnie znaleźć i to wystarczy. jak do tej pory miłość spotykała mnie w najmniej spodziewanych momentach wtedy kiedy akurat przestawałam jej rozpaczliwie poszukiwać, kiedy moja czujność była najmniejsza. póki co pozwolę aby życie toczyło się swoim rytmem. w swoim czasie przestanę cierpieć. dziś już coś się zmieniło. powoli dojrzewam do decyzji aby nie kontynuować znajomości z moim byłym przynajmniej na razie, póki się całkowicie nie otrząsnę. on chciał przyjaźni ale ja nie jestem gotowa, na jego zwierzenie na temat flirtu i podrywu. nie jestem nawet gotowa, żeby słyszeć z jego słów że jakaś dziewczyna jest ładna, a co dopiero na jakieś większe ekscesy. dość krucha ze mnie istota, ale z pewnością nie głupia. nie będę się gnębić. jeśli coś ma mi pomóc to trzeba podążyć w tym kierunku. nie zamierzam przed nim uciekać ale na pewno będę unikać spotkań z nim i jego nową "koleżanką".
dzisiejszą noc przespałam spokojnie. może dlatego że wieczorem wpadli do mnie znajomi i troszkę mnie wymęczyli ;) weekend spędzam w Gdyni. kiedy mam okazję to pakuję się i jadę gdzieś dalej, tam gdzie to wszystko mniej boli. We wtorek biorę urlop w pracy i jadę dostarczyć papiery na studia. nie znam Olsztyna, ale jadę z przyjaciółką i jej chłopakiem także powinniśmy dać radę, bo sprytne z nas bestie.
dziewczynki, dziękuję wam za wsparcie. teraz każdy najmniejszy nawet gest jest dla mnie ważny. Dziękuję ;*

Dodaj komentarz

ciężkie dni trwają

16 lipca 2010 , Komentarze (2)

zaniedbuję was, zaniedbuję ćwiczenia, chudnę.... wciąż źle śpię chociaż biorę leki na sen. czuję pustkę i ból w środku. boję się że już nikomu nie zaufam, że już nie pokocham. wiem, jestem młoda, wiem że dobrze się stało że się rozstaliśmy, ale cierpię nieprawdopodobnie. czasem jest lepiej, ale to chyba tylko pozory. dużo mówię o tym co się stało, rzadko płaczę, nie potrafię się pozbierać. chcę kochać i być kochana. błagam Boga o tę możliwość. po 4 latach zapomniałam jak to jest być niekochaną. mam za to najlepszych przyjaciół na świecie. wspierają mnie, podnoszą na duchu, interesują się moim losem. gdy mam gorsze chwile (czyt. z bólu nie wiem nawet gdzie jestem) jadę do przyjaciółki i staję na nogi.  potrzebuję pomocy, najlepiej fachowej ale na taką mnie nie stać. złamanego serca nikt nie refunduje. kiedyś miałam się za nic nie wartego brzydala, teraz już tak nie jest. jestem świadoma swojej wartości, kobiecości i seksapilu. świadoma siebie, to trochę pomaga, ale cudów nie działa. jestem rozbita. już nawet nie wiem ile to trwa. pogubiłam się. nie liczę złych dni, nie liczę nie przespanych nocy. nie liczę godzin w których żyję w zawieszeniu, wegetuję. boję się że to wydarzenie mnie zmieni, że z bólu stanę się zgorzkniała i przestanę wierzyć w miłość. strach to teraz moje drugie imię, strach przed nocą, strach przed dniem. strach przed moimi nerwami na widok tej zdziry która flirtuje z moim byłych chłopakiem. i ona jeszcze ma czelność pytać czemu ja jej nie lubię? póki ma staż nie chcę dać się ponieść emocjom, nie chcę dać się ponieś emocjom żeby S. nie pomyślał że laski się o niego biją. miałby tylko satysfakcję, a ja poszarpane nerwy i wstyd. czuję się jakby mi ktoś serce wyrwał... ale muszę to przetrwać i przetrwam.
dostałam się na studia, wyjadę i tam daleko wszystko będzie łatwiejsze i nowe. poradzę sobie. jestem samotna ale nie sama.



jeszcze będę szczęśliwa,
jeszcze ktoś sprawi, że w moich oczach pojawi się blask

Dodaj komentarz

spadek wagi

3 lipca 2010 , Komentarze (3)

odnotowałam ponowny spadek wagi. wczoraj na wadze był 50, a dziś już 49 kg. po raz pierwszy 4 z przodu. cieszę się , ale sposób w jaki to osiągnęłam nie jest ani mądry ani miły. dużo spraw zwaliło mi się na głowę, i odbija się to na moim organiźmie. źle sypiam, jeśli to w ogóle można nazwać spaniem, jedzenie w siebie wmuszam, bo na jego widok mnie mdli. dopiero dziś poczułam się psychicznie trochę lepiej. mam nadzieję że prześpię spokojnie tę noc. zatraciłam poczucie bezpieczeństwa i czuję się samotna. nastały najgorsze jak do tej pory dni w moim życiu.
Dodaj komentarz

mundial, pogoda i wylegiwanie

27 czerwca 2010 , Komentarze (1)

spędziłam dzień na trawce z gazetką w ręce, a pogoda ku temu sprzyjała, po raz pierwszy było tak pięknie. aż żal że nie mogłam pojechać nad morze na weekend. ale z domowego zacisza też trzeba umieć korzystać.
ostatnio wciąga mnie oglądanie meczy. nie jestem koneserką, ledwo wiem co to spalony (chyba), i nie wiem czym się rządzi to wszystko, ale lubię kibicować, przyglądać się i podziwiać. może to zależy od tego że piłkarze niezwykle mnie kręcą tak czy siak od kiedy zaczął się mundial śledzę poczynania. a od wczoraj staram się być całkowicie na bieżąco. a naprawdę warto było obejrzeć dzisiejszy mecz Niemcy-Anglia. wieczorkiem porobię brzuszki :)) a teraz śmigam na kolejny mecz 1/8



Dodaj komentarz

jupi ;)

24 czerwca 2010 , Skomentuj

3000 skakanki. 18 min :)) + spacer + rower ;) rozpędzam się


Dodaj komentarz

.yuj

23 czerwca 2010 , Skomentuj

dlaczego ja jestem taka naiwna, głupia po prostu. zawsze daje się w końcu urobić, albo nawet sama do niego wracam. boję się że teraz też tak będzie...

a wybieram się na ochronę środowiska.


mimo tego złego zakończenia dzisiejszego dnia, to jednak muszę się zmotywować:




Dodaj komentarz

[nowy etap]

23 czerwca 2010 , Komentarze (5)

dziś, teraz, w tym momencie, zaczynam nowy etap. nie odchudzania, nie diety, nie ćwiczeń, ale nowy etap w życiu. zarejestrowałam się na studia. teraz tylko mam nadzieję że się dostanę, a jutro (z tej okazji że już się lepiej czuję a wciąż mam zwolnienie lekarskie) idę ściąć włosy. nieodwołalnie.
co spowodowało to wszystko? a to że mój chłopak, w tym momencie ponownie i na zawsze były już dla mnie nie istnieje. znów odnowił kontakty ze swoją wielką miłością, która go nie chciała, a ja byłam tak jakby zastępstwem i dojściem do niej. nie chce tu ani nigdzie rozpisywać się na ten temat. chce zostawić to za sobą. myślałam że zostawiła już jakiś pół roku temu, że teraz jest inaczej, że już nigdy w ten sposób mnie nie skrzywdzi, ale widać taka  łajza z niego że nie można mu wierzyć już nigdy, nawet jeśli powie że truskawki pojawiają się w czerwcu, to trzeba uważać i upewnić się czy to nie podstęp. nie będę płakać, wyrzucę gnoja ze swojej głowy, serce i tak zrobiło się z kamienia. trzęsę się tylko cała, od kiedy się dowiedziałam. i zrobiło mi się zimno, tak reaguję na ból. nigdy więcej nie wplączę się w taki układ. . .
zaczynam nowe życie, wymazując pewnego człowieka ze swojego życia.

są rzeczy gorsze niż złamane serce...
Dodaj komentarz