Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

malwinkaab5

kobieta, 21 lat, Elbląg

152 cm, 51.00 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: po wakacjach co najwyżej 46 kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

11 stycznia :)

11 stycznia 2011 , Komentarze (1)

wielkimi krokami zbliża się sesja, wszystko nabiera jeszcze większego tempa. za mój wolny czas uważam pół godziny na kąpiel i 10 min na zjedzenie czegoś. ale mimo to LUBIĘ TO :)

Dodaj komentarz

silna zwarta i gotowa

3 stycznia 2011 , Komentarze (3)

Jestem silna zwarta i gotowa. Pod koniec roku 2010 pozamykałam wszystkie ważniejsze sprawy, wszystkie nieszczęśliwe rozdziały, a otworzyłam nowe... konto w banku ;D leżą na nim pieniążki przeznaczone na prawo jazdy, na które wybieram się zaraz po sesji. 2 stycznia nawet złapałam małą fuche, która podreperowała lekko mój portfel, w sumie to zarobiona suma ledwo połaskocze mój portfel od środka, ale lepsze to niż nic. I ważne dla mnie jest to że miało to miejsce na początku roku, na samym starcie, tzn. że ten rok będzie mój.
Do sesji będę się ostro uczyć i szukać pracy. Zamierzam być nieustępliwa i uparta w szukaniu.po sesji ładnie pięknie zapiszę się na prawko, a w między czasie będę biegać, wpieprzać sałatki i zastanawiać się którego "PANA" wybrać. Do wyboru jest Pan Milutki i Pan Zadziora. wybór jest trudny, a serce co dzień bije mi mocniej.

Kiedy 31 grudnia wybiła północ (zabrzmiało jak w bajce o Kopciuszku ), byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi (nie wiem jak tam reszta kosmosu).  Nie spędzałam sylwestra z żadnym z Panów, nie byłam na żadnym wybuchowym balu w długiej sukni, nie przetańczyłam całej nocy z ty jedynym, ani nie wygrałam w nic, ale minął najgorszy rok w moim życiu, i już nie wróci, już to co było nie zbliży się do mnie. o północy piszczałam i skakałam ze szczęścia. I z radosnym nastawieniem weszłam w nowy etap w życiu, nowy etap w mojej psychice i w sercu.


I Wam życzę spełnienia wszystkich marzeń i postanowień na ten rok.
;*

Dodaj komentarz

i po kole ;)

25 października 2010 , Komentarze (1)

dziś miałam moje drugie kolokwium w ciągu mojego jakże krótkiego życia studenckiego ;) i myślę, że poszło mi nieźle. Fakt, że wstałam dziś o 4, żeby powtórzyć materiał chyba zadziałał na moją korzyść... no nie licząc tego, że mam teraz ogromną ochotę owinąć się kołdrą.
niestety za godzinę zaczynam kolejne wykłady, a w środę znowu koło. cierp ciało jak chciało! ;)

;*

Dodaj komentarz

pięknie jest ;)

24 października 2010 , Komentarze (3)

Nie odwiedzałam Vitalii od dobrego miesiąca. i widzę, że trochę się tu pozmieniało. nie pod względem szaty, a ludzi. Pamiętniki po blokowane, rzadkie wpisy. w sumie co ja się czepiam, sama też nie miałam czasu tu zajrzeć. nie wiem czy uda mi się to naprawić, krucho u mnie z czasem.ciągle jest coś do załatwienia, zaczęły mi się już kolokwia, a w wolne wieczory integruję się ze swoim rokiem.
Od kiedy mieszkam w Olsztynie, z dala od miejsca w którym w ciągu wakacji przeżyłam piekło, jest mi dużo lżej. pewnie dzieje się tak ze względu na odległość, na brak czasu na myślenie o głupotach i na to że nie muszę póki co oglądać twarzy ludzi którzy mnie skrzywdzili. ale pomyliłam się myśląc że mam to wszystko już za sobą. Mieszkam na stancji z 2 przyjaciółkami od podstawówki, zwykle kiedy wracam z zajęć któraś już jest w domu, ale kiedy zdarza się że wchodzę do pustego mieszkania to ogarnia mnie strach i odechciewa mi się żyć. to jest absurdalne uczucie w momentach gdy zostaję sama (nawet jeśli ta samotność ma trwać tylko pół godz). Zaczęłam czuć to właśnie po zerwaniu z chłopakiem, ale minęły przecież już 4 bite miesiące. 4 lata byliśmy razem, 4 miesiące minęły, powinnam już zapomnieć, i przestać cierpieć. Boję się że ten strach związany z samotnością już mi zostanie na zawsze.
Póki co jestem sama, nie jestem jeszcze gotowa na związek, ale chyba się zakochałam troszkę ;) poznałam tu chłopaka, całkowicie innego niż mój były, i po raz pierwszy od dawna tak dobrze się z kimś dogaduję i rozumiem. ale nie spieszę się, nie wszystko dzieję się powoli i naturalnie. co ma być to będzie, cieszę się z samego faktu że jeszcze potrafię coś czuć
od tamtego tygodnia zapisałam się na w-f. mam siłownię i ćwiczenia ogólne. to coś dla mnie, bo na stancji nie mam motywacji na ćwiczenia, a na zajęciach po prostu muszę ćwiczyć. po pierwszym w-fie tak mnie energia rozpierała że po całych mieszkaniu nie chodziłam a skakałam. cieszę się że mieszkamy na parterze ;p
ehh, muszę spadać do nauki. ale tak czekałam na te studia, że teraz nie zamierzam marudzić na ten efekt uboczny jakim jest nauka ;p




;*

Dodaj komentarz

:) na chwilkę

19 października 2010 , Komentarze (3)

dawno mnie tu nie było, zaczęłam studia, więc mam mało wolnego czasu. dosłownie za 5  min uciekam na wykłady. trochę imprez, studia, nowi znajomi i nowe ciepło w sercu pochłania w zupełności mój czas. jeśli chodzi o dietę, Ciężko mi ostatnio idzie kontrolowanie tego co jem, ale to się zmieni.  Powoli już się ogarniam.

Dodaj komentarz

stres, wypłata i sranie po gaciach, czyli ... ;))

9 września 2010 , Komentarze (6)

czyli EHHHHHHH ;D
dziś odebrałam swoją ostatnią wypłatę (póki co). ale już oczywiście były zakupy, przede wszystkim drogeria i opłacenie zamówionego avonu. przez okazji odbioru avonu, naprawiłam u koleżanki zapięcie u bransoletki, którą założyłam raz i się rozpierniczyła. na sam avon wybuliłam ok. 80 zł. dla mnie, biednej byłej stażystki, a przyszłej studentki to dużo.
wracając od koleżanki spotkałam mojego byłego. podszedł, zagadał, ok fajnie, tylko ja złapałam jakiegoś stresa, zaczęły mi się kolana trząść tak jakbym zmarzła na mrozie.wcześniej miałam coś takiego tylko przy jednej osobie, a mianowicie przy mojej byłej przyjaciółce która też dość dotkliwie mnie zraniła, ale nawet wtedy ten stan pojawił się dopiero jakieś 2 lata po całej sprawie. a tu, w przypadku mojego byłego wystarczyły 3 miesiące? szybko poszło. dla mnie to oznacza tyle że już nie będę potrafiła z nim rozmawiać normalnie. w sumie, i tak wyjeżdżam, i tak wcześniej już czułam że nie wybaczę mu tego co się wydarzyło. teraz chociaż mam pewność, że nie tylko rozum, ale i mój organizm go odrzuca jak skisłe żarcie.
wczoraj byłam w Olsztynie z moimi przyszłymi współlokatorkami. podpisałyśmy umowę o mieszkanie, zapłaciłyśmy kaucję i mamy jeden problem z głowy. dziś dostałam już zaproszenie na inaugurację roku i na spotkanie organizacyjne na mój wydział. zaczynam już powoli srać po gaciach. będzie dobrze, będzie dobrze, nikt mi tam głowy nie urwie, nie pierwszy raz jadę w nieznane, byłam już w podobnych sytuacjach, słońce jest gorące a trawa zielona, no stres, tak się próbuję uspokajać, póki co nie potrzebuje papierowej torby, ani butli z tlenem, ale zobaczymy jak będzie dalej z moimi nerwami ;)) po tym co przeszłam w wakacje, wiem że dam sobie radę ze wszystkim ;)
zaczęłam sama uczyć się hiszpańskiego. znalazłam fajną stronkę na necie, wkuwam słówka, obserwuję zasady gramatyczne. wiem że sama za wiele nie zdziałam ale może jak kiedyś udam się w końcu na kurs języka hiszpańskiego to pójdzie mi łatwiej. lubię ten język, a o podróży do Hiszpanii marzę od kilku lat. kiedyś się spełni, jak już będę świetnie zarabiającym inżynierem ochrony środowiska ;) zwiedzę Hiszpanię wzdłuż i wszerz 




;*

Dodaj komentarz

:) wtorek 7 wrześnie!

7 września 2010 , Komentarze (5)

Z radością donoszę o mojej przeogromnej chęci do ćwiczeń. przeszłam już dziś 4 km ;))) rozciągałam się i robię brzuszki ;)
zauważyłam też bardzo fajną rzecz. kiedyś patrząc w dół widziałam swój brzuch. teraz widzę piersi, żeby zobaczyć brzuch muszę wychylić głowę dalej ;D

 GO GIRL

;*


Dodaj komentarz

:) zielono mi ;)

24 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

idzie jesień, a ja się zaczynam budzić do życia. może to i dobrze, będę miała więcej czasu żeby porządnie stanąć na nogi przed kolejną wiosną, fizycznie i psychicznie. zaczynam znowu czuć się potrzebna, a właśnie to uczucie napędza mnie do życia, do działania. znajomi przychodzą do mnie po radę, moi najbliżsi powierzają mi swoje sekrety i chcą znać moje zdanie.
to daje mi siłę, do działania na wszystkich polach. czuję się szczęśliwa i spokojna ;)) na ten stan czekałam spory kawałek czasu, nie chcę zapeszać, jeszcze nie raz kopną mnie gorsze dni, ale jestem silna :)))


Dodaj komentarz

po **uju...

22 sierpnia 2010 , Skomentuj

po nieprzespanej nocy, skrępowaniu wśród znajomych po tym co się działo tydzień temu i 6 paczkach spalonych fajek na 5 osób czuję się podle. czas chyba dać sobie na luz z balowaniem póki co, bo nic dobrego ostatnio z tego nie wynika. a bez alkoholu łatwiej zrzucę te ostatnie kilka kilo, żeby do października wyglądać pięknie.
w pracy został mi ostatni tydzień w tym urlop, który muszę wykorzystać. a potem mięsiąc laby chyba że jeszcze gdzieś się zaczepię do nowej pracy. dobrze by było. wyjechałabym w nowe miejsce, im szybciej tym lepiej.zacznę coś nowego w nowym miejscu, tam będzie łatwiej. wiem, że nie powinnam iść na łatwiznę, ale z drugiej strony po co sobie utrudniać to wszystko.
najdziwniejsze jest to, że ja już nie płaczę za moim byłym, płaczę za to kiedy oglądam film, a tam ktoś komuś wyznaje miłość, wzruszam się kiedy widzę pary trzymające się za ręce, kiedy w ich oczach widać jak im na sobie zależy. i to są łzy szczęścia. może dlatego, że to budzi we mnie nadzieję że prawdziwa miłość istnieje. . .

dziś jest gorszy dzień, ale będzie dobrze, może jeszcze dziś, może jutro. wstaję i upadam. najważniejsze, że po każdym upadku się podnoszę.



;*

Dodaj komentarz

nowy rozdział :)

19 sierpnia 2010 , Komentarze (5)

od kilku dni czuję że tamten rozdział z nagłówkiem "rozstanie, rozpacz i czarna dziura" zostawiam za sobą. zmieniłam się. ehh znowu, ale co mi tam. jestem pełna energii i gotowa na szukanie tego co szykuje dla mnie los, łaskawy czy nie, przyjmę wszystko, bo dobre czy złe, każde przeżycie kształtuje mnie i powoduje że poznaję siebie. każde wydarzenie prowadzi nas gdzieś, czasem potrzeba kilku miesięcy bólu, dla tygodnia szczęścia, lub na odwrót, ale tak czy inaczej warto.
warto przeżywać całym sobą wszystko co nas spotyka. podniosłam się i jestem silniejsza, trochę jeszcze stęskniona, trochę zasmucona, ale mimo to szczęśliwa, że znowu okazałam się silniejsza niż przypuszczałam  
czy wiem czego chce? nie wiem. ale idę za głosem serca, a ono doprowadzi mnie tam gdzie trzeba :) taka ze mnie popaprana dziewuszka
to pamiętnik o odchudzaniu więc wypadałoby coś niecoś wtrącić na ten temat ;) jem kiedy jestem głodna, dużo mniejsze ilości niż kiedyś, nie ciągnie mnie do jedzenia, to jeszcze efekt wcześniejszej rozpaczy, kiedy było ze mną źle i walczyłam każdego dnia o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. heh, no i już mi na dobre wyszło, żołądek mi się zmniejszył i brzuch także :)))




;**



Dodaj komentarz