Witam wszystkich zdesperowanych
i trwających w swoich postanowieniach.
Wczoraj miałam dużo pracy więc nie miałam czasu, żeby tutaj zajrzeć. Ale nadal jestem grzeczna i dietkuję jak należy. Staram się też ćwiczyć. Wczoraj co prawda spaliłam 320 kcal ale to dlatego, że nie miałam więcej czasu na ćwiczenia. Dziś to nadrobię i trochę pojeżdżę.
Jak dotąd nie miałam żadnej wpadki w dietkowaniu. Mam teraz naprawdę silne motywatory. Polecam wam moją metodę. Spisałam sobie wszystkie nieprzyjemne uwagi co do mojego wyglądu i jak je czytam codziennie to ponad program nic nie jem. Choć mnie wczoraj na chałwę waniliową korciło to tylko na jej myśleniu się skończyło.
Wiele podejmowałam prób ale miałam za mało motywacji by się nad tym skupić. Teraz póki co moja metoda na mnie działa.
Dobrym sposobem jest też spisanie sobie codziennego jadłospisu i w razie potrzeby jego lekka modyfikacja.
Ostatnio odkryłam dużo dobrego w pieczeniu ryb, kurczaka i warzyw w foli aluminiowej oraz w rękawie. Oba sposoby są bardzo dobre. Choć folia jest lepsza i szybciej się piecze.
Dobre są też torebki do gotowania na parze w mikrofalówce. Parę minut i warzywa czy rybki są zrobione. Dziś np. będę robiła jabłuszko pieczone w tej torebce z bakaliami. Ciekawe czy będzie smaczne.
Oj dziś to się rozpisałam.
Manu na dziś:
I. 7.00 - jajecznica z 2 jaj, 1 kromka chleba razowego z masłem.
II. 10.00 - 2 parówki drobiowe Morliny, 1 kromka chleba razowego z masłem
III. 13.00 - szaszłyki z 1 piersi z kurczaka, cebulki czerwonej, papryki zielonej, pieczarek i sałata z j. naturalnym.
IV. 16.00 - musli owocowe z otrębami jabłkowymi z j. naturalnym
V. 19.00 - pieczone jabłko
Pozdrawiam i trzymam za wszystkich kciuki. Buziaczki i do usłyszenia
Witam wszystkich walka z tłuszczem nadal trwa. Dziś dzień mogę zaliczyć do udanych. Nie było żadnej wpadki i nawet na rowerze jeździłam godzinę czasu.Odrazu lepiej się czuje. Jakoś nie mam dziś weny do pisania.
Dziś wogóle jest jakiś dziwny dzień.
Najważniejsze ze nadalmam kopad do działania i się nie poddam. Za dużo przykrych słów usłyszałam od osoby mi bliskiej, że nawet nie mam żądnych złych zachcianek ani nawet na nie bym nie spojrzała. Mam nadziej, że tym razem dotrwam do końca.
Za tydzień mam urodziny. Niestety spęzę je sama bo mój mąż jest w delegacji i go nie będzie.
Pozdrawiam was i nie dajcie się.
Witam wszystkich w nowym tygodniu.
Jak w tytule. Walka z sadełkiem trwa. Dziś nie mogłam się powstrzymać i automatycznie weszłam na wagę i o dziwo o 1 kg mniej czyli 66.1. Schodzi ze mnie woda i toksyny i organizm przestawił się na nowe jedzonko. I tak jestem zadowolona.
Do celu zostało 56 Dni.
Mam zamiar w tym tyg wyprać się do kosmetyczki troszkę twarz odświeżyć, żeby była promieniejsza. Wybrałam mikrodermabrazje bo jest idealna na wygładzenie naskórka i poprawienia kondycji skóry oraz nadaje blask twarzy.
Ciężko mi sięzabrać za spalanie kg na moim rowerku ale muszę się przmóc i zacząć ćwiczyć.
Oto aktualne moje zdjęcie i kilka innych:
to aktualnie ja
Moja siostrzenica Maja urodziła się 4 stycznia
Mój piesek Ferdek urodził się 30 grudnia. Póki co jest jeszcze ze swoją mamą ale za miesiąc będę go miała w domku.

A to ja z mężulkiem w sylwestra przed imprezką w domku
Trzymajcie za mnie kciuki oby mi się udało trochę dziś kalorii spalić.
Pozdrawiam
Witam wszystkich walczących z sadełkiem
Pozdrawiam ciepło w nowym roku. Podobno lepszym.
Jak sama nazwa mówi należy wziąć się za siebie. Po świętach aż bałam się wejść na wagę. A waga raczej łaskawa niebyła i są tego skutki.
Startuje z wagą początkową 67,1 Kg
Dla mnie to jest koszmar. Dlatego się go mam zamiar jak najszybcej pozbyć.
Od dziś pełna motywacja i cel.
Za 57 dni będzię moja rocznica ślubu. D tego czasu chciałabym troszkę się ogarnąć.
Póki co muszę na nowo zacząć zdrowe nawyki żywieniowe. A to nie jesttakie łatwe.
Ostatnio mam też nowe hobby. Wymyślam sobie ciekawe wzorki na paznokcie i zakupiłam sobie kilka nowych kolorów lakierów.
Oto moje ostatnie dzieło.

Manu na dziś to:
I psiłek - 2 kromki razowca z pomidorem i masełkiem, herbata zielona
II posiłek- podduszana pierś z kurczaka w kawałkach z ryżem, woda mineralna
III posiłek - warzywa gotowane na parze z jogurtem naturalnym, herbata zielona, sok pysio o smaku jabłko-kiwi
IV posiłek - 2 podpłomyki z dżemem truskawkowym, woda mineralna
Ogólnie ostatnio zrobiłam się leniwiec więc jak zdobędę się na wysiłek to pojeżdżę na moim rowerku, który o dziwo jeszcze się nie zakurzył.
Pozdrawiam i udanego wieczorku wam życzę.
Witam wszystkich. Nadal walczę i pilnuje diety. Niestety odkąd po nowym roku wróciłam do pracy mam mnóstwo roboty. Dziś znalazłam chwilkę i napisałam. Waga zadowalająca bo dziś pokazała 60,9 kg. Wkońcu jedyneczka uciekła.
Poza tym dostałam od narzeczonego wcześniejszy prezent na urodziny. Rowerek. Od piątku ćwiczę na nim regularnie. Pamiętam o diecie i o ćwiczeniach. Jestem z siebie dumna bo trochę już kalorii spaliłam. W piątek był rozruch ale od soboty już mi się mięśnie przyzwyczaiły i długo wytrzymuje. A to podsumowanie ćwiczeń od piątku.<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />
Piątek
20 min. – 240 kcal.
25 min. – 310 kcal.
Sobota
31. 10 min. – 350 kcal.
30.11 min. – 350 kcal.
1h 4.27 min. – 700 kcal.
Niedziela
1 h 0.12 min. – 620 kcal.
1 h. 35.56 min. – 1000 kcal.
Mam zamiar cudownie wyglądać i być zdrowa. Od jutra ma 2 zmianę do piątku więc będę ćwiczyć tylko jak wrócę z pracy. Póki co jestem zadowolona.
Witajcie ciepło w czwartkowe popołudnie.
Dziś mija 4 dzień jak wkońcu zrozumiałam, że warto wziąć się za siebie. Dziś miałam być w pracy ale zadzwonili do mnie, że nie będę potrzebna bo mało dzieci dziś przyszło.
Mam dla was świetną wiadomość dziś waga była dla mnie bardzo dobra więc pokazała 61,6 kg. To jest powód do radości. Zdradzę wam mały sekret tego osiągnięcia. Odstępy czasu 3 godziny, picie wody więcej niż 2 litry dziennie i nie jem później niż do 19:30. Póki co osiągam sukces bez głodzenia. Od 4 dni nie jadłam słodyczy, chipsów, ciastek, pączków i Fast Foodów. Jem tylko gotowane, duszone i pieczone potrawy. Nie jadam smażonych i tłustych rzeczy.
Poza tym jak w tytule wkońcu kupiłam narzeczonemu prezent. Kilka dni się rozglądałam co mu kupić, aż wkońcu go zaciągnęłam do naszej miejscowej galerii i kupiłam razem z nim nową kurtkę. Był bardzo zadowolony i od razu mu się spodobała. Świetnie na nim leży. Aż miło było na niego popatrzeć.
Trzymajcie się cieplutko. Buziaki.
Witajcie. Dziś będzie krótki wpis. Jestem bardzo zmęczona po dzisiejszym dniu. Ale za razem zadowolona. Dziś waga pokazała 61.9 kg. Super ... super .... super. Wkońcu widać jedynkę. Opłacało się powstrzymać od pączków i jedzenia co popadnie.
Poza tym ok. W pracy ok. W domku misiek mnie dziś zaskoczył i zrobił romantyczny wieczorek i posprzątał w domku. Kochany jest. Dobrego będę miała mężulka.
Pozdrawiam. Do usłyszenia jutro.
Witajcie kochane późnym wieczorkiem.
I dzień powolutku się kończy. Możecie być ze mnie dumne. 2 dzień minął bez żadnej wpadki. Kulturalnie pije wodę jak szalona.
Poza tym widziałam się z mamą i niestety u mnie w domu nie jest różowo. Od 2 lat odkąd moja siostra urodziła synka a mojego chrześniaka mieszka z nią w moim domu jej facet a ojciec małego. Ciągle moją siostrę buntuje i tylko patrzy, że ktoś coś za niego kupi. Poniekąd moja mama ciągle mu mówi, żeby się zastanowił nad tym co robi. On niestety ma to w d?. Dziś się doczepił, że jak zaglądam do mamy to korzystam z jego papieru. To jest paranoja. Ja zaglądam do mojego domu rodzinnego i mogę robić w nim co chce. Wkurza mnie ten facet. Najgorzej, że moja siostra jest zaślepiona i nic i nikt do niej nie przemawia.
Ja na szczęście mam cudownego faceta, który o mnie dba a przede wszystkim mną nie manipuluje.
Ogólnie jestem z siebie bardzo zadowolona. Jak będę tak dalej przestrzegała pewnych reguł to będę pięknie wyglądała w dniu swojego ślubu. Ta myśl mnie bardzo motywuje.
Trzymajcie się. Odezwę się jutro późnym wieczorkiem jak wrócę z pracy.
Witam wszystkich. Wyspałyście się? Ja nawet nawet. Wczoraj z Pawłem urządziliśmy sobie maraton filmowy. Było super. Jakoś tak nas naszło, żeby obejrzeć więcej niż jeden. Było kupa śmiechu. Aż nas żuchwy bolały od chichotania. Polecam komedię "Miss Marca".
Poza tym jestem z siebie bardzo dumna. Od wczoraj bardzo się pilnuje i odnotowałam spadek wagi. Na 100 % zeszła ze mnie woda. Dziś waga pokazała 62.1 kg. Nie katowałam się tylko zjadłam 4 posiłki i piłam bardzo duże ilości wody. Ponad 3 butelki 1.5 litrowe. Nie zmuszam się do tego bo lubię pić wodę.
Mam też drugi powód do dumy. Podczas filmu Paweł jadł chipsy a mnie one kompletnie nie obchodziły. Już widzę, że mam mniejszy brzuszek, a to mnie bardzo cieszy. Nie mam zamiaru grzeszyć bo moje zdjęcia ślubne będą oglądały pokolenia.
Jutro i w czwartek idę do pracy na 2 zmianę. Dla mniej wtajemniczonych pracuje w przedszkolu. I tak mam dobrze bo nie idę w sylwestra. Paweł ma urodziny 31 i nie mam pomysłu na prezent. Jak macie jakieś to napiszcie.
Pozdrawiam. Buziaki i miłego dnia wam życzę.