Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Do odchudzania skłoniła mnie... waga ;) Gdy weszłam na nia i zobaczyłam wyrok 77kg powiedziałam DOŚĆ! A że niedługo wakacje to mnie tylko bardziej zmotywowało :) Tooo... co wyżej napisałam mniej więcej rok temu... Po w/w wyroku zrzuciłam 15 kg. w około 3 miesiące :) Potem przerwa.... stanęłam na 62kg. Wtedy stanęłam na 62kg dzisiaj zaczynam OD 62 kg :) Chcę być szczupła i nosić rozmiar 36/38 a nie 40.

Niebieskooka5620

kobieta, 24 lat, nie mogę powiedzieć

165 cm, 60.00 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Chcę nosić rozmiar 36/38!!! :) Świetnie prezentować się w 2-częściowym stoju kąpielowym. Być szczupłą :)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Mroczny świat wampirów i Moje wieczne
niewyspanie...

25 sierpnia 2010 , Komentarze (6)

Troszkę mnie nie było... Nawet nie włączałam kompa przez ostatnie kilka dni. Ostatnio oddaję się cudownej przyjemności czytania książek. Mogłabym cały dzień nic nie robić tylko czytać i czytać :)

Aktualnie czytam o wampirach ;) hehe W miejskiej bibliotece trafiłam na książki Anne Rice. Przczytałam już Memnoch Diabeł, Wampir Armand, Pandora i Wampir Vittorio. Chcę przeczytać wszystkie książki z cyklu Kroniki wampirów.

Jeśli oglądał ktoś film Wywiad z wampirem bądź Królowa Potępionych to oba te filmy są właśnie na podstawie książek Anne Rice o tych samych tytułach. Postacią jakby przewodnią jest wampir Lestat grany w Wywiadzie z wampirem przez Toma Cruise który przemienia w pijącego krew Luisa de Pointe du Lac czyli Brada Pitta.

 No jakby nie było polecam czytelnikom lubiącym mroczne powieści


Teściowa pojechała do domu na drugi koniec świata.

@ się skończył i waga wróciła do normy 60-60,5 kg :) Ale ja i tak czuje się napompowana.

Wczoraj byłam u onkologa skonsultować wynik biopsji. Mój guzek to całkowicie łagodny gruczolakowłókniak. Nie kwalifikuje się do usunięcia ani do leczenia farmakologicznego więc pozostaje tylko obserwować. Za 6miesięcy mam się pokazać do kontroli :) Ufff... dobrze że okazało się że ten guzek to nic groźnego :)

Chciałam też wczoraj złożyć papiery na uczelnię na studia magisterskie (socjologia) ale okazało się, że nie mam jednego zaświadczenia o którym nie raczyli napisać na stronie internetowej, że jest potrzebne i nie przyjęli mi podania. Ależ byłam zła! Eh... muszę załatwić ten papier i jechać jeszcze raz. A tak się cieszyłam że załatwię wszystko za jednym zamachem (lekarz i podanie) ale jak zwykle nie.

Wiecie co... coś źle sypiam ostatnio. Nie wiem czym to jest spowodowane. Okna mam w zasadzie cały czas otwarte więc świeże powietrze jest. Nie jem min. 3 godz. przed snem. Nie pije wieczorami kawy, nie biorę żadnych termogeników ani innych środków. Nie mam pojęcia od czego to. Nie mogę zasnąć, jak już zasnę to budzę się od kilka razy w nocy i się wiercę. Mam dziwne sny. Raczej nieprzyjemne. Czasami zaś mam wrażenie że nie spałam w ogóle w nocy. Najlepszy sen przychodzi rano już. Potem wstaje w okolicach 11 z bólem głowy, a w okolicach 16 znowu jestem senna.
Przez to wszystko nic mi się nie chce i chodzę jakaś przybita. A na prawdę nie mam czym się przejmować! Nic się nie dzieje takiego w moim życiu co by mi spędzało sen z powiek.


W sumie to tyle na dziś. Bo nie przychodzi mi do głowy nic co byłoby godne opisania tutaj. Więc życzę Wam kochane V. miłego dnia i udanego dietkowania :)

Całuję :*

Niebieskooka
Dodaj komentarz

Rafaello, Zejście 2

17 sierpnia 2010 , Komentarze (5)

Z dietą wciąż niezbyt... Oj nie dobrze, nie dobrze.

W dodatku zrobiłam dzisiaj Rafaello. Nawet nie wiem jak wyszło... jutro rano spróbuję.
A się na ucierałam... ciekawe czy chociaż smacznie wyszło. Mam nadzieję bo już tak nachwaliłam to ciasto że takie pyszne, poza tym sama nazwa już zobowiązuje ;)

Cały dzień boli mnie głowa. Już tak mam w zasadzie od jakiegoś czasu. Staram się nie brać tabletek przeciwbólowych przez co męczę się trochę.

Dzisiaj oglądałam horror "Zejście 2" . Faaaaajny :D


A najlepsze i tak były reakcje mamy mojego Lubego na wszystkie akcje w filmie :P
"O jejuśku jaki straszny! O jeju! O jaki brzydki! O jejuśkuuu! A fuuu! Oj!!!" itp.
Z tego wszystkiego chyba ze 3 razy oblała się biedaczka Redds'em, a ja zamiast się bać to się śmiałam ;) Ale OK ;) Film fajny :)

Dobra to będzie tego... idę spać :)

                                                                                       D O B R A N O

 
Dodaj komentarz

teściowa z kolczykiem w nosie :D

16 sierpnia 2010 , Komentarze (4)

Ała... dostałam @. Ale muszę przyznać że w tym miesiącu nie ma tragedii i jakoś daję radę funkcjonować i to nawet BEZ tabletek przeciwbólowych Więc jest OK.

Dzień spędziłam aktywnie, choć nie ćwiczyłam. Od rana latałam po mieście. Potem 1,5h przerwy na obiad i mały odpoczynek i znów bieganie po mieście z tym że w ZG.

Bo tak w ogóle to chyba Wam nie pisałam że przyjechała do Polski z Belfastu mama mojego Lubego. Podczas gdy mój A. jest w trasie mi przypada rola "czasoumilaczki". Tak więc rano przeleciałam z prawdopodobną przyszłą teściówką chyba wszystkie sklepy w naszej mieścinie. I.... i... i... kazała się zaprowadzić do salonu kosmetycznego gdzie przebijałam sobie nos i... też sobie przekłuła... Ja nie wiem co mam o tym myśleć
Kobitka skończyła w tym roku 50lat. No jest taka dość nowoczesna, ale bez przesady. Nie jest jakąś hardcorową młodzieżówą ;) hehe Nie jest też bardziej współczesna od mojej 59 letniej mamuśki, która powiedziała że jej (mamie A.) odbiło na starość :P haha  Ona stwierdziła, że TAM gdzie mieszka ludzie nie zwracają uwagi na takie coś i postanowiła sobie zrobić bo podoba jej się u mnie taka błyskotka w nosku. No cóż... Gusta i guściki.

Po południu latałyśmy jeszcze po sklepach zielonogórskich... I wiecie co? Kupiła przez cały dzień jedne dresowe spodnie i nic więcej... Dlaczego? Bo..."tak drogo w tej Polsce, że ja nie wiem". To po co łaziłyśmy po tym mieście, się pytam?!?!?!

Tęskno mi za Lubym ostatnio. Widujemy się ale...  ja tęsknie za czułością, bliskością, przytulaniem i pieszczotami... Mam nadzieję, że już niedługo jak teściowa pojedzie będziemy mieć więcej czasu dla siebie i tylko dla siebie.

Tak w ogóle to chciałam powiedzieć, że ta mama mojego Lubego jest w gruncie rzeczy całkiem fajną i miłą babką :) Ogólnie ją lubię :)
Tylko czasami jest troszkę upierdliwa...
I męcząca!
Jak to teściowa!
Dodaj komentarz

Przytyłam... :/ i zobaczyłam "osowatego" pająka!

15 sierpnia 2010 , Komentarze (5)

Przytyłam 2kg.... :(

W sumie nie jestem pewna czy to tłuszcz czy woda zbiera się przed okresem, ale waga pokazuje 62 no i czuję się ociężała i jakaś... tłusta. Widok cyfr na wadze nie poprawił mi humoru. A i tak już od rana chodzę zła jak osa.

A propos osy... Zobaczcie jakiego hm... "ładnego" pająka dzisiaj z mamą znalazłyśmy.


Brrrr... nawet jak teraz patrzę na zdjęcie to mnie otrząsa i zaraz mam wrażenie że coś po mnie łazi! Całkiem spory był dziad. Razem z nogami to nawet większy od monety 5zł. Ciekawe co to za odmiana... Pewnie gryząca... A może i trochę jadowita. Błeee! A żeby było ciekawiej to ten pająk wyglądający jak osa pożerał owiniętą w kokon osę!


Wracając... Zła jak osa jestem więc PMS na pełnych obrotach. Idę na rowerku pojeździć bo już się całkiem roztyję. Fuck!

..::Źle mi::..

Dodaj komentarz

Alfa Romeo :)

11 sierpnia 2010 , Komentarze (4)

Chciałam tylko napisać szybko, że byłam dzisiaj w Berlinie i kupilismy autko dla taty :) No i troszkę też dla mnie bo w końcu czasami pożyczam ;)
Alfa Romeo 156
1.9 JTD
16V

2002 r.


Taka jak ta wyżej z tym że kolor taki bardziej grafitowy wpadający ciut w granat... ciężki odcień do określenia.

Przy naszym poprzednim wiecznie psującym się samochodzie (Opel Astra II) ten to ful wypas :D Skóra, elektryka, 10 poduszek powietrznych, dwustrefowy klimatronik... Bardzo bogata wersja. I co najważniejsze tata jest zachwycony :)


                          Co tam jeszcze?                              

Kolczyk w nosie goi się jak na razie dobrze.

Xenna nie pomogła... i nadal mam problem z... wiadomo.

PMS? Dziś jestem nawet całkiem znośna ;) (tak myślę)

Dieta... poza hot-dogiem z Orlena i kilkoma kuleczkami M&M's dobrze ;P

Ćwiczenia - 30min na rowerku stacjonarnym i 250 półbrzuszków.

Kończę oglądać Seks w wielkim mieście na TVN7 i idę spać.

Buźka, PAPA :) :*
Dodaj komentarz

wtf? PMS!!! // Kolczykomania

10 sierpnia 2010 , Komentarze (5)

Cześ dziewczyny!
Okres za kilka dni a mnie już dopadł chyba jakiś PMS. Jestem rozdrażniona dzisiaj. Przez pierwsza połowę dnia było ok... A pod wieczór... mała kłótnia z Lubym o pierdołe jak zwykle. Oczywiście nie obyło się bez mojego całkowicie bezsensownego i niepotrzebnego płaczu. A może i był mi ten płacz potrzebny ot tak po prostu? Ale już jest dobrze. Na szczęście ten mój facet potrafi wykazać się czasami dobrym i wyrozumiałym serduchem i nie wziął tego wszystkiego do siebie. Potem Luby pojechał w trasę, a ja siedziałam w domu przed kompem i czułam taki jakiś wewnętrzny niepokój... a raczej wręcz ewidentne odśrodkowe wkurwienie. Tak tak inaczej ciężko to nazwać. Najchętniej był porzucała kilkoma rzeczami i wykrzyczała się. Ale jakoś to opanowałam. Potem miałam żera na słodkie. Oooo tak.... Zjadłam kawałek Schreka mojej roboty. Na szczęście to raczej nie jest strasznie kaloryczne ciasto więc jakoś ujdzie.

Zrobiłam sobie dzisiaj kolczyk w nosie. Już kiedyś miałam, ale zgubiłam i już nie włożyłam nowego. Dziurka nie była zagojona i bardzo szybko zarosła. Teraz zrobiłam drugi raz. W sumie za namową Lubego bo jęczał mi już od jakiegoś czasu że mu się takie coś podoba i że mam wprost stworzony do tego nosek. No i poszłam. A co tam :)

Tylko, że błąd zrobiłam i dałam sobie zrobić pistoletem. Potem przeczytałam na różnych forach że lepiej igłą robić bo lepiej się goi i w ogóle. No cóż, mądry Polak po szkodzie. Nie bolało i teraz też nie specjalnie boli. Oby się szybko zagoiło. Mam taki wielki kolczyk bo takim się przebija przy pomocy pistoletu. Zanim będę mogła wymienić musi się zagoić trochę.
A tu foto mojego ustrojstwa:



Planuję po zagojeniu nosić mniejszy kolczyk. Taką srebrną kropeczkę :)

Kupiłam też dzisiaj Xenne w tabletkach bo od kilku dni nie mogę się załatwić i aż boli mnie brzuch. Jogurt naturalny, jabłka, maślanka... sprawiały tylko że brzuch bolał mnie bardziej, jelita mi się skręcały, a jak nie szło tak nie poszło. Więc kupiłam tą Xenne. Może pomoże.

Oby. 3majta się dziewczyny ja idę spać bo jutro muszę wstać o 6. Jadę z ojcem i szwagrem do Berlina po autko dla taty. Obyśmy jakieś ładne, sprawne i ekonomiczne znaleźli.

Pozdrawiam i ślę buziaki :*
Dodaj komentarz

po kawie-przed resztą.

7 sierpnia 2010 , Komentarze (7)

Cały tydzień ładnie trzymałam dietę :) Nie grzeszyłam, jadłam mało, często i zdrowo. Nie wiem ile kcal bo zbyt leniwa jestem na liczenie hehe ;) Ale na me oko... z 1200 w porywach do 1500.
Jeździłam na rowerku energicznie, godzinę dziennie :)
I nawet pół kilo nie schudłam :P Ech... ale w końcu to tylko tydzień.

Dzisiaj mojej diecie na drodze stoi impreza urodzinowa mojego Lubego.
Będzie pyszny tort śmietankowy z owocami (wyrób siostry),
pieczone udka z kurczaka (mama),
grillowany boczuś i skrzydełka (szwagier)
no i sałatka będzie (ja :P)
aaa... i wódka (tak to zadanie taty :P).

To taka impreza niespodziankowa :) Bo ON nic nie wie :D W domku moich rodziców na wsi :)

Postaram się jakoś grzecznie jeść i nie przesadzać. Alkoholu pić nie będę bo ktoś będzie musiał ciało Lubego do domu odwieźć ;) Tak więc Colą Light się zaleję :)
W planach mam zjedzenie 1-go udka kurzego, kurzego też skrzydła i dużo sałatki :)
Co do boczusia to się postaram wymigać :D Aczkolwiek nie wiem czy da radę więc jeden kawałek pewnie zjem. Postaram się chociaż żeby był jak najmniejszy... albo zjem na pół z Ramzesem (pies) pod stołem :)

Koleżanka moja (sąsiadka) jest na Dukanie... Będzie na imprezie. I tu pytanie do Was:
Czy może ona zjeść sobie takie pieczone w piekarniku udko z kurczaka?
Albo grillowane skrzydło?
W końcu to drób czyli białko...
Nie znam się na tej diecie tak zbytnio bo nie stosowałam nigdy.
A ona zaczyna dopiero (3-ci dzień).


Dobra to ja pozdrawiam i lecę spalać kcal w sprzątaniu moich usyfionych 90m kw. na których jest tona piachu przytachanego przez Ramzesa :).

So... have a nice day!
                                                                                       XO XO XO


P.S. Jutro robię ciasto Shrek :D Z okazji urodzin mojego Lubego które tak na prawdę są w poniedziałek i z okazji tego że jego mama przylatuje do Polski.
Przepis? Tu jest.

 
Dodaj komentarz

Dzień rozpusty!

31 lipca 2010 , Komentarze (12)

Wczorajszy dzień, a w zasadzie wieczór to była istna rozpusta!
Luby troszkę wyczuł, że jestem nie w sosie z powodu jego niekończących się zajęć związanych z autem. Postanowił zaprosić mnie na lody. I wszystko byłoby OK gdyby nie fakt, że do lodziarni w pobliskiej nam Zielonej Górze. Pojechaliśmy z parą przyjaciół... Ludzie... zżarłam wielki puchar lodowy - ależ był pysznyyyy... "Banana Cup" się nazywał. Potem wielka szklana mrożonej kawy oczywiście z lodami i bitą śmietaną. Po lodziarni pojechaliśmy do kina. W oczekiwaniu do kina (mieliśmy ponad godzinę do seansu) poszliśmy na hot-doga. Tez był dobry... A w kinie co? Oczywiście popcorn... i 0,5l Coli... nawet nie light tylko zwykłej. A jak! Ale tylko trochę zjadłam tego popcornu bo już miałam dość wszystkiego.

Jak wracałam do domu to czułam się jak wieloryb. Ale w trakcie wypadu mózg mi się chyba wyłączył.

A w kinie byliśmy na sławnej już Incepcji z Leonardo DiCaprio. No muszę powiedzieć że film całkiem całkiem... Taki coś innego niż te wszystkie amerykańskie strzelanki, pościgi i bijatyki. Trzeba się skupić na tym filmie żeby zrozumieć i się nie pogubić. Ale polecam! Szczególnie fanom filmów takich jak hm... np. Matrix. Surrealistyczny lub jak kto woli tzw. Szajsen - Fiksen :P Tak moja babcia mówiła na filmy w stylu Sci-Fi.


A dziś... wieczorem oczywiście! Szykuje się imprezka. Imieniny koleżanki.
I nie obędzie się bez grillowanej kiełbachy i piwa albo wina... Jakoś przeżyje :)


Ściskam i całuję :*


Dodaj komentarz

oczy płatają figle?

30 lipca 2010 , Komentarze (9)

Witam :)

Już piątek... Boże a dopiero co był poniedziałek! Jak? Kiedy?! Nic nie zrobiłam pożytecznego przez ten tydzień, a tu już koniec.

Standardowo się nudzę. Ale udało mi się wsiąść na rowerek i pedałować... Chociaż 30min... Muszę.

Miałam dostać pracę w sklepie internetowym. Pamiętacie jak byłam na rozmowie?Zależy mi na tej robocie. Ale szefowa powiedziała że ma teraz jakąś ważnąsprawę do załatwienia i o zatrudnieniu będzie myślała jak się z tym upora.Czyli nie wiadomo kiedy. Ja tkwię w zawieszeniu i się obijam.

Luby mnie troszkę zaniedbuje... Kupił nowe auto. Czyli ma nową narzeczoną. Ilata teraz po urzędach, ubezpieczalniach i mechanikach. No nie powiem autko misię podoba. Luksus z niego wypływa, ale ja już wolę stare autko, które też byłozajebiste i mojego Lubego przy moim boku. Ale nie można mieć wszystkiego. Terazteż gdzieś biega.
Przeglądy nie przeglądy... Ach gdyby mi zrobił taki gruntowny przegląd... mrrr... :(

To nic że nie pamiętam już kiedy było namzajebiście w łóżku... Ostatnio kochaliśmy się jakoś w ubiegłym tygodniu i byłoto takie... hm... na odpierdziel, żeby odwalić. A że jam jest materiałemciężkim do zaspokojenia to mogłam zapomnieć do zdobyciu Mount Everestu. KUR.WAMAĆ!

1,2,3,4... spokojnie...5,6,7,8... looz... 9,10... Jest dobrze. Wcale się nie denerwuje...

Zapytałam wczoraj Lubego czy przytyłam. Popatrzył,zmierzył okiem, ocenił... stwierdził że nie :) No fajnie :) Waga też mówi, że nieprzytyłam, że mam wyluzować bo jest OK. Ciuchy też mówią do mnie że wcale nieczują się bardziej wypełnione, że jest jak było. Lustro jednak podpowiada, żejakby tu i tam troszkę przybyło. A oczy jak patrzę na siebie... Jak patrzę namój bęben i uda... Oczy oceniają że przytyłam. Że zaprzepaściłam osiągnięteefekty.

Dlaczego tak jest?

Czyżby mój mózg przyzwyczaił się do obecnej wagi i wyglądu i zapomniał w jakimciele siedział wcześniej i w ten sposób wyraża swoje niezadowolenie z mojejobecnej figury? Że pokazuje mi: "zobacz jaki tłuszcz masz na udach i tencellulit... Zobacz jaki masz miękki tyłek, jak Ci się trzęsie jak idziesz... Ate wystające boczki... I zobacz jaki Ci się bęben zrobił!"

Wiem że teraz ktoś napisze że mam dać spokój że wyglądam dobrze... Kolega Hatezit podpowie że mam się nie odchudzać już bo wyglądam dobrze, a może nawet powinnam przytyć? hehehe

Ale jak to wytłumaczyć swoim własnym oczom? Cholera no...

Najgorsze jest to że mam na razie etap użalania się nad sobą, ale nie potrafię wziąć się w garść i ćwiczyć, dietkować żeby faktycznie schudnąć.


Na razie tyle...

Pedałuję dalej.
Pozdrawiam, ściskam, całuję!
Dodaj komentarz

usunęłam zdjęcia, 100 lat Martom! :)

29 lipca 2010 , Komentarze (10)

Usunęłam swoje zdjęcia z profilu... Zbytnio się uzewnętrzniam na Vitalii... zmieniłam też miejsce zamieszkania... Po co to komu skąd jestem i jak wyglądam :)

Zostawiłam jedno jako avatar, jest wynikiem nudy i zabawy jakimś tam programem graficznym. Raczej nie idzie mnie tam poznać ;) Jak już Vitalia chciałaby wykorzystać moją twarz do jakiejkolwiek reklamy, promocji portalu to niech chociaż zapyta... Już nie mówię o płaceniu.

Nudzę się ostatnio strasznie. Stwierdzam że internet to czyste zUooo! Niby nie ma co robić a i tak wgapiam się w monitor i oczy psuje. I mimo że nudzę się przed tym kompem to i tak wole to zamiast ćwiczenia. No bez sensu. Najgorsze jest to że wiem że to bez sensu ale moje lenistwo bierze górę więc dalej siedzę na dupsku.

Składam wszystkim Martom obchodzącym dzisiaj imieniny najlepsze życzenia :)
(kliknij w obrazek)
 

Dodaj komentarz