Kochani!
Żołądek boli raz mniej raz bardziej ale boli i dlatego je się mniej.
Niestety taka jest prawda.
A druga sprawa to ta, że mimo tak małych ilości pożywienia po trzech tygodniach waga powędrowała o kilogram ale do góry.
I jakim cudem?
Kochani bardzo Wam dziękuję za wszystkie wpisy jak znajdę chwilkę to postaram się poodpisiwać.
Kochani!
Waga bez zmian.
Teraz pewnie będę musiała poczekać z tydzień nim znowu się ruszy.
Ale może w obwodach mi poleci.
Czuję się dziwnie - jestem słaba.
A teraz do pracy.
Kochani!
Waga dzisiaj bez zmian.
Ciekawe na jak długo się tym razem zatrzyma.
Czuję się całkiem przyzwoicie ale bez szału.
Kochani!
Dzisiaj waga znowu poleciała o dobre pół kilograma.
Głowa boli strasznie!
Wczoraj przeleżałam cały dzień.
Czy dzisiaj czeka mnie to samo.
Apap nie pomógł.
Zresztą ja mam takie 3-dniówki.
Czyli jeszcze jutro cały dzień będę zdychać.
Balon też czułam w żołądku i w zależności jak się ułożył czasmi bolało a czasami nie.
A trudno było mi odkryc taką pozycję by nie bolało.
Nie wiedziałam, że po założeniu balonu do żołądka stanę się chorym człowiekiem.
Tak się czuję - jak chora.
I tak przez pół roku.
Wysoką cenę płacę za odchudzanie.
Tracę nadzieję, że z balonem można się czuć w miarę normalnie.
Zobaczymy....
Dziękuję Wam Kochani za wszystkie wpisy.
Po Waszych radach zostanę przy 115 kg.
godzina 15:00
Kochani od 3 godzin czuję się całkiem przyzwoicie.
Wczoraj połknęłam 2 apapy ale one na mnie jednak nie działają.
Dzisiaj zaryzykowałam i rozpuściłam sobie solpadeinę i wypiłam.
Bałam sie jak zareaguje na nią mój żołądek.
Ale jest super.
Wzięłam potem prysznic.
Zmyłam naczycia i podłogę, i nawet czuję się dobrze.
Głowa nie boli.
Chyba jeszcze nigdy się tak dobrze nie czułam od czasu gdy mam balon w żołądku.
No i tak to ze mną jest.
Teraz jest super a za godzinę mogę znowu zacząć zwijać się z bólu.
No to trzeba ten czas dobrze wykorzystać - hasło LICENCJAT!!!!
Kochani!
Nie mam wątpliwość, że waga się ruszyła.
Dzisiaj znowu dobre pół kilograma w dół.
Ale jak by nie było 9 dni stała w miejscu.
Wczoraj cały dzień bardzo bolał mnie żołądek.
Dzisiaj boli mnie głowa.
Nie wiem co gorsze.
Ale chyba nie mam już tak ogromnego uczucia głodu jak kilka dni wcześniej.
Dziwnie żyje się z tym balonem.
Kochani mam do Was pytanie.
Pytanie odnośnie mojej wagi wyjściowej.
Dzień przed zabiegiem ważyłam dobre 115 kg.
Lekarz ważył mnie następnego dnia, przed zabiegiem około godziny 15.
Tego dnia nic nie jadłam i nie piłam.
Więc to normalne, że na wadze było o kilkogram mniej.
Ale jaką ja mam przyjąć wagę wyjściową - 115 czy 114 kg?
Kochani!
Na wadze drgnęło ale czy znacząco?
Zaledwie o pół kilograma.
No nie wiedziałam, że waga, aż tak może się zablokować.
Ale ok.
Przetrzymam to.
Raczej zastanawiam się kiedy ruszy i jak.
Czy tak po troszeczku będzie się zmniejszać.
Czy gwałtownie spadnie któregoś ranka.
Nadal w ciągu całego dnia zmagam się z uczuciem głodu.
Zresztą w nocy też.
Czy kiedyś będzie inaczej?
Nie lubię tego uczucia.
Ale wyjścia nie mam.
Moje rosołki zamieniły się w gęste drobniutko starte zupki jarzynowe.
Czasmi popiję w kieliszku od wina a to jogurtu, a to soku pomidorowego.
Popijam sobie też w malutkiej filiżance kawę rozpuszczalną z mleczkiem.
Są to małe ilości 100 do 200 mln bo więcej się nie mieści.
Powoli się przyzwyczajam, że tak jest i że musi wystarczyć.
Gdym wypiła lub zjadła więcej to boli żołądek i mam wrażenie, że pęknę albo najzwyczajniej bym zwymiotowała- a bardzo tego nie lubię.
Chciałabym pozbyć się męczącego uczucia głodu.
I takiego dziwnego uczucia, że zwymiotuję.
Niby nie mdłości ale jakieś takie paskudne.
To mija ale pojawia się kilka razy w ciągu dnia ale i nocy.
Cały czas mi się odbija ale wiem, że inni właściciele balonika mają palącą zgagę.
To już wolę niech mi się odbija.
Dość marudzenia.
Nadal pracuję nad licencjatem.
Marnie mi idzie.
Nie wiem czy piszę dobrze.
Trudno mi formułować zdania.
Piszę i ciągle poprawiam.
Może ma ktoś jakieś rady?
Kochani!
Jest po północy.
Powinnam spać ale jakoś...
Jestem głodna.
Ostatni skormny posiłek jadłam gdzieś o 15.
Jestem głodna ale nie chce mi się jeść.
Piję wodę z cytryną.
Mając balon jem mało bo szybko czuję pełność w żołądku.
To nie jest uczucie sytości.
Raczej przejedzenia.
Uczucie głodu jest i muszę z nim walczyć.
Dziwne...
Czuję głód ale nie chcę jeść.
Kiedys było odwrotnie.
Nie czułam głodu ale chciało mi się jeść.
Na samą myśl o tym co kiedyś jadłam i w jakich ilościach robi mi się niedobrze.
Bo teraz cierpię.
Kiedyś sądziłam, że mając balon w żołądku będę wcześniej czuła sytość.
Że nie będę czuła głodu.
Myliłam się.
Nie jem, lub muszę w pewnym momencie przestać jeść lub pić bo czuję, że pęknę.
Żołądek boli jak z przejedzenia.
A za chwilę czuję głód i ssanie.
Paskudne ale skuteczne bo nie zjesz...
Cały czas myślę, że nie przestanę dietkowo się odżywiać po wyjęciu balona.
To dopiero początek...
Kochani!
Dzisiaj o godzinie 15:00 będą już dwa tygodnie od kiedy zagościł w moim żołądku balon.
Czuję, że coś mam w żołądku i nie jest to przyjemne.
Pierwszy tydzień pamiętam jako jeden wielki przeszywający ból żołądka, ogromne osłabienie organizmu i strach czy sobie poradzę, czy nie wyląduję z odwodnienia w szpitalu. Wymioty.
W drugim tygodniu mogłam jeść już rosołki i trochę pić.
Ból był znośny i mogłam zacząć jakoś funkcjonować.
Okazało się, że ubyło mi jakieś 6-7 kg.
Ta różnica kilograma jest bo lekarz zważył mnie przed zabiegiem po południu a ja od rana nawet nic nie piłam .
W domu wieczorem dzień wcześniej ważyłam ponad 115 kg.
Ale ok.
Niech tak zostanie, że 114 kg było.
Ubrania stały się luźniejsze.
Jem i piję małe porcje bo między 100 do 200 mln - więcej się nie mieści.
Czasami do rosołku w ciągu dnia dochodzi jogurt lub sok pomidorowy, 1/2 banana, 1/2 jabłka-startego.
Jem bardzo mało bo inaczej żołądek boli a później zbiera się na wymioty.
Kilka wpisów wcześniej zamieściłam jak wygląda dieta.
Po godzinie 19 nie jem - nawet mi się nie chce.
Powinnam zacząć się ruszać ale jeszcze chwilkę.
Nie lubię ćwiczyć.
Czasami wchodzę na rowerek stacjonarny ale po 5 min boli tyłek.
Tyle podsumowań.
A teraz do pracy
Kochani!
Waga nadal bez zmian.
Zastanawiam się czy ona w ogóle jeszcze kiedyś ruszy.
Nie będę się ważyć każdego dnia.
Wcześniej sądziłam, że waga będzie spadać każdego dnia po parę gram a tu klops.
Nie chciałabym przegabić tej chwili gdy waga zacznie znowu spadać.
Denerwuje mnie jednak, że już od tygodnia stoi w miejscu.
Dzisiaj głód mi tak nie dokucza jak wczoraj.
Myślę, że to uczucie powstaje po wypiciu herbaty.
Tak na mnie działa.
Skurcze miałam przez cały wczorajszy dzień.
Ale dzisiaj już dobrze.
Dzisiaj mam urlop i ostro piszę licencjat.
Szkoda, że nie mogę pić kawy.
Ale jak nie to nie.
Dziękuję, że jesteście ze mną
14:00
Jestem w domku i piszę pracę.
Mam też różnorodne jedzonko i tak sobie co godzinkę pozwalam na kilka łyków a to jogurtu , a to soku pomidorowego, a to twarożku i jabłko tarte nawet było.
Teraz popijam kawę z cykorią i mlekiem.
Kochani!
Dzisiaj od rana jestem wściekła
Weszłam na wagę a tu znowu 108,30 kg.
Wańka wstańka.
Waga za nic w świecie nie chce spadać.
W ciągu pierwszego tygodnia spadło 6 kg a w drugim nic.
Jestem głodna!!!
Tak czuję głód i to do bólu.
Dosłownie mam bolesne skurcze żołądka.
A zjeść się nie da.
Nic nie mogę zrobić.
Rosołek i do widzenia.
Wrrryyyyy!!!!!!!!!!!!
Mam dzisiaj gorszy dzień i tyle.