Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

co mnie skłoniło? - nuda ;) hehe... a tak na serio to pewna BRUNETA :D [choć ona sama o tym nie wie! jestem tu incognito!] - teraz albo nigdy! - zresztą potem dojdą dzieciaki (z ową brunetką) i nie będzie kiedy się sobą zająć ;)

maklakiewicz

mężczyzna, 34 lat,

191 cm, 78.40 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: mogę być wredny na forum, bo rzucam palenie i to nawet definitywnie! ... choć może to niekoniecznie wina fajek ;)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

NO NIC...chciałem założyć grupę wsparcia....ALE
SIĘ NIE DA!!!

4 maja 2009 , Komentarze (9)

wyskakuje durne "brak postanowienia noworocznego i daty realizacji" :D - to jakiś "psychiczny terroryzm" mimo, że zmieniłem nawet specjalnie z wakacyjnego/na noworoczne, żeby było śmieszniej, zamiast linka tutaj, założę chyba tutaj GRUPĘ WSPARCIA ZAŁOŻENIA GRUPY WSPARCIA

JEST OTO LINK PONIŻEJ:
GRUPA-WSPARCIA-kliknij-tu-to-tylko-jeden-miesiąc

UFF!! omalże sam nie potrzebowałbym wsparcia ;)

Dodaj komentarz

hejka!

2 maja 2009 , Komentarze (22)

krótka notka, bo tak ;)
wczoraj: 8km przebiegnięte, choć jakoś dziwnie po 6km miałem dać sobie spokój, ale zwolniłem na max żeby te 8km odhaczyć....ale zapomniałem się zważyć, cóż zdarza się... rano wskoczyłem na wagę = 87,9kg i tyle wpisałem.
Plan na fjuczer: dzis i jutro tez biegam, pomimo natłoku zajęć! to będzie chyba jedyny wikend bez-alkoholowy u mnie w tym roku :/  hehe...oczywiście że skłamałem, na pewno skłamałem, ale co tam.... ostatecznie nie prowadzę takich wyuzdanych statystyk :D ;)

Przejrzałem parę wpisów u Was i nasunęło mi się pytanko:
Też tak macie, że po bieganiu ważycie się jak świry po 5x, a potem jeszcze  ze 2x rano, euforia mija około południa, potem już jestem raczej normalny ;), czy raczej powinienem się rozejrzeć za lekarzem ;) hehe...
bo u Was raczej widzę ogólną tendencję, że waga to największy wróg! a można się z chyba nią jakoś zakumplować ;)

buziak dziewczęta, dla każdej co to przeczyta z osobna!
:*  
Dodaj komentarz

pierwszy bieg po wikendzie...

30 kwietnia 2009 , Komentarze (6)

tylko-bieganie-odmładza-kliknij-w-to

...oczywiście pełna para, bo poniedziałek nic się nie działo w temacie biegania, 8km., w dobrym tempie, praca tylko nad poprawnym oddechem, było świetnie, praktycznie jak wakacje ;) szybki prysznic ...i na wagę: 88,1kg [jutro powinno być z rana/w sensie to dziś = ważenie, o ile zdążę]. Herbatka czerwona i spać, ale cieszymy się :D wszystek pustych kalorii z kebabów,grilla i alko zneutralizowane. Wstanę jak młody bóg!!


jeśli lubisz nutellę kliknij w to
Dodaj komentarz

wikend pofolgowałem...

27 kwietnia 2009 , Komentarze (4)

wikend przyrosło mi nagle ni-stąd ni-zowąd +15kg ;)

oto jak do tego doszło (dieta tzw. ścisłego przestrzegania ;)

śniadanie:
- 300g pizza, do tego kebab w podwójnej bułce ;) + ewentualnie piwo ;)
- zamiast cwiczen i brzuszków - obowiazkowa godzina przed tv w bezruchu :D
obiad: a własciwie biesiada
- 500g golonka, 2kg kartofli, bez surówki :D
- 2 wina do obiadu :)
- bigos regeneracyjny
zamiast ćwiczeń godzina dżemki i dwa fajki
ewentualnie karne piwko (to niedopite ze sniadania) :)
kolacja:
 - W-zetka, dwie kremówki, pączek + śledzie ;)
- 250gram wódki
tv z włączonym sleepem + spanie plecami do partnerki ;)


:D:D:D
to oczywiście żart!! ;)

jeśli nie przestrzegasz diety, zawsze jest sposób na spalanie:
najlepszy-środek-wspomagający-odchudzanie!!!



Co do niedzieli to w skrócie napisze tylko jak się przedstawiała waga... życie towarzyskie pominę ;) bo widzę, że nie da się wprowadzić tych danych w dzienniczku - może to po to, żeby w nim nie majdrować i nie chudnąć tylko w nim ;)

cały wikend bez biegania oczywiscie, wiec poszczególne ważenia były tak z doskoku:
88,8kg -> 89,2kg -> 89,5kg -> a poniedziałek już 88,5kg w sensie na pełnej diecie itp. zero folgowania (w sensie moja dieta). W wykresie wyszłaby z tego harmonijka, ale cóż nie da rady :D może by mnie dodatkowo mobilizowała.
 
dla znudzonych: polecam-brzuchowe-a6w

Dodaj komentarz

progress

23 kwietnia 2009 , Komentarze (11)

...po bieganiu wczorajszym waga = 88,60 kg, ale teraz dwa dni będą bez biegania, zobaczymy ile będzie in plus, rano powinno po nocy być jakieś nawet do 88,9kg, przynajmniej tyle się spodziewam, więc na razie nie ma się czym zachwycać, ale ważne, że tu u mnie jest PROGRESS, mimo że wszędzie wokół na świecie recesja ;)

W dodatku zapowiada się ciężki weekend ...wyjazd i w dodatku mała biba (Sobota), więc trzeba będzie kaloryczne wino z wodą 1:1 jakoś jeszcze czymś zneutralizować...fuj! ;P

- zgłoszę się pewnie w niedzielę od razu z wagą pod stopami, jak da radę ważyć się będę "przy okazji"


- co do paska "postępy" celowo umieściłem ślimaka - będzie ciężko i mozolnie :D nie będę ściemniał... tło też klimatyczne, jak dla typowego spalania ;) - wyjdzie że w piekle będzie chłodniej, ale na razie Zosia-Samosia, żadnym fatburn'em się nie posiłkuję. Zmagania niby przepołowione...ale ciężko będzie utrzymać... fajnie wygląda statystycznie, choć nie zapominajmy że "profesor statystyki utonął w jeziorze które miało średnio metr głębokości" ;) - więc statystyką nie należy się nadto podniecać :]

...już jak to pisałem po nocy ranne ważenie :/ /tu lekki stresik zawsze, bo kiedyś śnilo mi się że 100 :)/ ...= 88,90 kg- więc robię sie lekko przewidywalny!

PONIŻEJ ANKIETKA JAK KTOŚ CHCE
oczywiście z przymrużeniem oka, nawet obu ;)
kliknij ankietę

 

Dodaj komentarz

witajcie!

22 kwietnia 2009 , Komentarze (13)

od razu przejdę do konkretów: po wczorajszym bieganiu waga 90,5kg - zazwyczaj przez noc dochodzi +/0,2-0,3kg/ , ale dziś 5:20 zauważyłem że waga ani drgnie na 89,8kg! nie wiem co to za CUD, ale obiecująco bardzo. Dodam nigdy tak nie miałem.


Co do biegania: dziś pobiegnę chyba przed śniadaniem nawet! :D - tak że jedźcie powoli, żeby mnie nie stuknąć, jak miniecie gościa w żółtym odblaskowym trykocie, to już będziecie wiedzieć, że to ja!

ps. będę tu zaglądał z "doskoku", albo z "dobiegu" ;)

Acha! co do biegania wyznaczyłem sobie pętle - jakieś 4 km (sorki że nie będę mierzył tego dokładnie wsiadając w auto, nie to że ze mnie taki leń) ale wyznaczyłem sobie minimum biegu w te i na zad /sorki ale nie wiem jak się pisze we wte - pisownia oryg. ;)/. To minimum, a maximum to 2x ten odcinek czyli dołożenie jeszcze raz "w te i nazad". Jesli nie jestem w stanie - poprostu przechodzę szybkim marszem, dla wyrównania oddechu przez jakies 200-300m i dalej bieg. Jestem zwolenikiem spalania interwałowego - a wiec spalanie lepsze gdy wysokie kardio /spalanie niektórych substancji to przy tentnie 75% lub większym/ dlatego lepiej biegać jest, czy być w ruchu ponad te 40minut - oczywiście najlepiej w biegu, ale jak nie da rady to i lepiej przemaszerować odrobinę.

dlaczego bieg?
- biegam dość przewidywalny dystans.
- szybki chód czy marsz to około połowę spalania biegania, nawet wolniejszego, to przy mojej wadze początkowej jakiś Luty 2009 - 92,5kg powinienem godzine biegania zmienić na przeszło 2h marszu, a niestety mam, jak każdy, inne zajęcia. Spytacie zatem: czemu nie rower? - bo nie :D - nie lubię, dla mnie nie ma takich efektów, czasami na rowerku nawet się nie spocę :(. Niektórzy powiedzą że lepsza jest skakanka - ale ja bym się 10x wywrócił, poza tym nie idzie technicznie skakać przez 30minut, przynajmniej nie jest to w moim zasięgu!!
- WAŻNE: biegam z owiniętym brzuchem folią, normalną śniadaniową - ma to dla mnie WAŻNY EFEKT PSYCHOLOGICZNY!!!!!!!! wiem wiem, że w ten sposób pocę się bardzo i tylko wytrącam wodę, którą potem uzupełniam dość szybko - bo tego samego wieczoru, albo max. do rana organizm uzupełnia (stąd pewnie te wahania wagi: po biegu/rano) - ale nie przebywam w folii więcej niż tylko podczas biegu!! to ważne - nie mam żadnych odparzeń ani takich tam... poza tym efekt psychologiczny daje mi bardzo wiele, to jak unikanie codziennego ważenia się dla co-po-niektórych! Folia nie pomaga, ale czasami pozwala na te -0,2kg, a co za tym idzie poprawę humoru ;)
- acha, jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, interesuję się tez siłownią (ale na razie priorytet to zbilansować wagę) = tak to nazywam, bo istnieje różnica drobna między odchudzaniem się a spalaniem tłuszczu. Bieg daje odchudzenie (=czyli powrót do należytej wagi dla organizmu) z kolei spalanie tłuszczu to dla kulturystów pozbycie się maxa tkanki tłuszczowej najlepiej do 7% - horror :D
Na szczęście ja takich ambicji nie mam /patrz bruneta/ :)))

Co zrobiłem od lutego?
- przed wszystkim co 2 dzień biegania, owszem skłamałbym że tak było zawsze, ale już to że mam zdrowy dystans i jak mam czas to i pobiegnę 2x w dzień, o ile się go tak da zaplanować!
- nie jem słodyczy, chipsów [chyba nażarłem się ich "za dzieciaka" jakoś mnie nie ciągnie]. Ale - żeby nie być hipokrytą: papieros czasami się pojawia i to w towarzystwie alkoholu [to dopiero są kalorie!!!] jakieś linki może później zapodam. Choć niby wszyscy wiemy, że alkohol to wróg numer jeden ludzkości, unikam go jak mogę...ale jak nie mogę, to no cóż... ;)
- ZAPISKI TE TRAKTUJĘ CZYSTO TERAPEUTYCZNIE hehe :D - więc bez głupich uwag proszę ;) od razu się można by przyjąć, że po co biegać jak fajki, albo po co dieta jak alkohol, ale przecież NIE ŻYJEMY W PRÓŻNI - taki styl życia /eng. suffering but accepted or hazard the consequencesale nie żyjemy w próżniimport url(/themes/default/css/);....in Kauf genommen oder einkalkuliert/ ;)
- piję dużo zielonej herbaty i czerwonej /często naprzemiennie/ - chodzi po prostu o unikanie kawy /lubię taką w dużym pucharku i z latte/ a tak ją wyeliminowałem :)
- wyeliminowałem praktycznie białe pieczywo, ale nie jem żadnych "wasa", poprostu razowy, bądź orkiszowy, rózne ze słonecznikiem, na co mam tam ochotę...
- rano bardzo często jem jeden posiłem z muzli, albo z mlekiem, bądź bez!

MINUSEM przyzwyczajeń:
- kebab, rzadko bardzo pizza, ale jak mnie najdzie to jem trudno!
- praktycznie nie lubię żarcia, tzn. dochodzi do tego, że najlepiej, to bym nie smakował, tylko brał w postaci pastylki odpowiednie substancje i minerały i tym sposobem miał spokój. Nie delektuję się jedzeniem :(

Dodaj komentarz