Wczoraj też było grzecznie- ok 2000 kcal.
Weszłam na wagę- 72 kg:) Czyli do wagi sprzed ciąży brakuje mi 3 kg. A do mojej idealnej wagi (przed ciążą trochę przytyłam)- 7 kg. Cieszę się bardzo:))
Z Anią dobrze, ściągam jej wydzilinkę z nosa aspiratorem, po tej wodzie morskiej ładnie schodzi. Poza tym jest zdrowa:)
Mnie boli gardło, kicham i nie najlepiej się czuję, ale walczę z tym dziadostwem.
Przynajmniej według mnie. Wciągnęłam 2000 kcal. Nie było nic niezdrowego.
Dziś na śniadanie zjadłam bułkę z łososiem i wypiłam inkę z mlekiem.
Ania śpi, ma troszkę zalegającej wydzielinki w nosku, lekarka poradziła psikać wodą morską w sprayu. Sobie kupiłam tantum verde. Do tego termometr dotykowy i stówka poszła. Ale zdrowie najważniejsze.
Położna jak mnie zobaczyła to powiedziała- Boże, jak pani wychudła:) Poczułam się bosko:)
Hejka:) Dziękuję za komentarze.
Odnośnie ilości kcal- zakładałam, że będę jadła 2000, ale mi nie wychodzi, z trudem dociągam do 1800- wczoraj też tyle było. Po prostu nie mam czasu, zeby zjeść. Wciskam w biegu jakiś jogurt pitny czy jabłko, zeby były witaminki i kcal.
Wiem, że nie mogę schodzić poniżej 1800 i bardzo się staram.
Dziś zaliczyłyśmy już 2godzinny spacer. A teraz Anulka śpi.
Na obiadek ugotowałam barszcz czerwony, będzie też na jutro.
Poza tym u nas nic nowego. Zaraz sprawdzę co u Was:)
Z wielu powodów oczywiście:)
Ale dziś przede wszystkim chcę się pochwalić, że

I nie dokarmiam:) Dla mnie to ważne.
Poza tym przetrwałam kolejny dzień wciągając ponizej 2000 kcal a dokładniej w granicach 1800:). Z aktywności byo dwugodzinne wyrywanie chwastów na działce siostry:)
Czuję się świetnie widząc, że moje ciało smukleje. Jeszcze nie jest tak jak być powinno, ale jestem na najlepszej drodze.
To się pochwaliłam:)
Hejka:)
Idzie mi dobrze, mam nadzieję, ze szybko się nie poddam. Mam dużo energii do walki z kilogramami:) Myślę, że na tym weselu będę wyglądać całkiem przyzwoicie:) Trzymajcie za mnie kciuki.
Wczoraj wciągnęłam 1800 kcal. I zaliczyłam dwa spacerki.
Dziś jesteśmy już po jednym, godzinnym. W ciąży nie kazali mi chodzić, więc teraz nadrabiam:)
Noszę pas i chyba trochę mi pomaga.
Ach i dziś na śniadanie zjadłam grahamke z żółtym serem i czerwoną papryką + inka.
A teraz wypiłam napój mleczny jogobella- ma niecałe 120 kcal i jest pyszny:)
Na obiadek tak jak wczoraj- pomidorówka z makaronem.
A potem to jeszcze zobaczę:)
Cieszę się bardzo:))))))))))))))))))))))))))))))))
Hejka:)
Wczoraj dietkowo bardzo dobrze, zjadłam nawet mniej niż palnowałam- 1800 kcal, ale przez brak czasu a nie przez moją wizję diety.
Dziś jesteśmy już po godzinnym spacerze, moja kruszynka nadal śpi:)
Na śniadanko zjadłam owsiankę z rodzynkami i suszonymi śliwkami.
Na obiad ugotowałam pomidorówkę bez mięska, zaprawiłam mlekiem. Zjem z makaronem.
Noszę pas poporodowy i liczę, że pomoże:)
Moja Ania usnęła wczoraj o 20:30 i spala do 1 w nocy. A potem obudziła się przed 5 i już nie chciała wracać do łóżeczka, wiec spaliśmy w trójkę:) Czasem tak ma, widocznie potrzebuje usnąć obok mamusi:)
Hejka kochani 
Jak w tytule- zostało mi 30 dni do wesela, chciałabym wyglądać dobrze. Wklepuję kremy, masuję się, staram się jeść w miarę dobrze, dużo spaceruję. Ćwiczeń jeszcze nie zaczęłam..
Dziś rano wypiłam jogurt pitny.
Ok 11 było śniadanko- grahamka z margaryną, schabem pieczonym i papryką.
Przed chwilą zjadłam obiad- rybka, 3 małe ziemniaki, mizeria z ogórka, jogurtu naturalnego i koperku.
Na podwieczorek zjem troszke bakalii, bo mam wielką ochotę- śliwki suszone i migdały. Ale kilka sztuk, bo wiem, że mają trochę kcal..
Na kolację pewnie kanapki i jogurt.
Piję sporo- już ok litra wody, zieloną herbatę, kawę inkę z odrobiną mleka. I to nie koniec:)
Lekarz zrobił usg i powiedział , że rana ładnie się goi, ale żebym się oszczędzała. Bieganie i intensywny wysiłek odpadają. Następna wizyta za 3 tygodnie. Ach i z noszeniem chusty lepiej poczekać aż minie 8 tygodni od porodu.
Moja Anulka właśnie śpi, do południa byłyśmy na spacerku i też ładnie spała. Nie narzekam:)
Dzień zaczęłam od ciepłej wody z cytryną, później owsianka. Dodałam rodzynki i 3 suszone śliwki. Chyba można jeść suszone owoce podczas karmienia? Do tego rumianek.
Na obiadek spagetti- ale chude, z pomidorów w puszce, dla męża dodatkowo z kielbaską.
Dziś jadę do ginekologa po zaświadczenie do becikowego. Ciekawe jak wygląda kontrola po cięciu..
Anulka właśnie usypia. Dziś spała pięknie, od 20 do 4 rano:) I od 5 do 6:30. A i tak strasznie boli mnie głowa:)
Poluję na wkładki laktacyjne wielorazowe, bo jednorazówki idą u mnie jak woda, jak mi mleko zaczyna lecieć to 5 minut i wkładka przemoczona. Próbowałam wkładać pieluchę, ale też przecieka i do tego podrażnia piersi. Mam nadzieję, ze wielorazowe będą bardziej chłonne. A Wy jakich używacie?
Wczoraj był 2,5 godzinny spacer, dziś też będzie:) Jeszcze nie ćwiczę, poradzę się dziś lekarza.
Przepraszam za tak chaotyczny wpis:), ale mam tyle na głowie.
Odezwę się jutro, dam znać co powiedział lekarz. Przede wszystkim odnośnie noszenia Ani w chuście. Już nie mogę się doczekać:)
Witam:)
Dietkowo trzymam się jako tako:) Wczoraj zaliczyłam dwa dwugodzinne spacerki. Dziś pewnie będzie tylko jeden.
Na śniadanko zjadłam owsiankę z 4 łyżek płatków owsianych, łyżki rodzynek i 1/4 szklanki mleka. Do tego zielona herbatka.
Wprowadziłam nowy rytuał- szklanka letniej wody z cytrynką przed śniadaniem.
Córcia przez te upały nie najlepiej sypia, więc mamusia niewyspana:) Cały czas jest tylko na piersi. Marzy mi się karmić ją tylko piersią co najmniej pół roku, mam nadzieję, że mi się uda.
A poza tym wszystko ok:)
Karmel
Dzień dobry 
Mam ambitny plan pisać tu codzienny jadłospis, pomaga mi to się kontrolować.
Dziś zjadłam:
śniadanie- 2 kawalki chleba z polędwicą sopocką, odrobiną margaryny + serek wiejski
II śniadanie- kefir truskawkowy i kisć ciemnych winogron
obiad- barszcz czerwony z ziemniakami
na podwieczorek planuję garść pestek dyni i jabłko
kolacja- zjem ciemną bułkę, ale nie wiem z czym 
Byłam już na 2godzinnym spacerku, do aktywności mogę też zaliczyć zniesienie i wniesienie ciężkiego wózka a II piętro i przytarganie torby zakupów
Póki co innych ćwiczeń brak.
Wypiłam też sporo wody, rumianek, małą słabiutką kawkę i dwie filiżanki słabej zielonej herbatki z cytryną.
Smaruję się balsamami, peelinguję, masuję, oliwkuję i czekam na efekty
. W planach mam też wizytę u fryzjera, myślę, że po weekendzie uda mi się wyskoczyć.
Odnośnie diety to postanowiłam jeść często, uzrozmaicone posiłki, unikać słodyczy, unikać produktów typu light- priorytetem dla mnie jest zdrowie mojej Ani i moje i dużo pić.
Zdjęcia zrobiłam, ale bateria padła a ładowarki brak. Mam naładowane zapasowe baterie, jak mąż wróci to moze mi poszuka.
Zerknę co u Was i uciekam.
Pozrawiam, Wasz Karmel 