Ostatnio dodane zdjęcia

Ulubione

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem zupełnie nieobiektywna, jeżeli chodzi o ocenę własnej osoby. Siłą rzeczy, czegokolwiek bym tu nie napisała, będzie skażone moim własnym o sobie myśleniem. Dlatego nie napiszę nic. A do odchudzania skłonił mnie zdrowy rozsądek, który zaczął krzyczeć, że to już nie jest jedynie kwestia estetyczna. No to posłuchałam jego głosu i, jak na razie, odnotowuję pewien (pełen?) sukces.

inaczej

kobieta, 29 lat, Nowa Sól

165 cm, 55.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Wpisy ze słowem kluczowym: Kawa
Powrót do listy wpisów

Napoje w diecie

29 maja 2010 , Komentarze (5)

Tak sobie uświadomiłam wczoraj, że nie piszę w ogóle co piję. Czasami piszę, jak trzeba to coś zsumować z innymi pochłoniętymi kaloriami. Przeważnie jednak piję wodę mineralną niegazowaną, herbatę (głównie czerwoną, czasem jakąś ziołową, bardzo rzadko czarną z cytryną) bez cukru i kawę bez cukru i bez mleczka (jak czasem piję kawę z dodatkami, to wszystkie kalorie dodaję). Wody wypijam mniej-więcej 2 litry w dni, kiedy jestem raczej w domu i około litra, kiedy jestem bardziej zabiegana. Herbaty pewnie około 4 szklanek. Muszę przyznać, że na początku miałam duży problem z piciem wody. Nie lubiłam takiej bez gazu i ciężko mi się było zmusić do wypicia szklanki, a co dopiero mówić o 1,5 l. dziennie. No ale się przemogłam i piję już z mniejszą niechęcią, aczkolwiek dalej z poczucia obowiązku, a nie z potrzeby serca. Tak już chyba zostanie do końca świata. Może taką malutką przyjemność sprawia mi szklanka wody z cytryną, którą wypijam zawsze rano, w celu odkwaszenia. Do tego ta nieszczęsna kawa. Niby nie ma kalorii, ale strasznie nią straszą dietetycy. A ja lubię. Nie chodzi nawet o jakieś działanie pobudzające, bo chyba tak na mnie nie działa kawa. Zwyczajnie mi smakuje. Z wywaleniem z diety napojów gazowanych i słodzonych nibysoków nie miałam problemów, bo nigdy ich nie lubiłam specjalnie. Właściwie to poza kawą mało co piłam zanim się zaczęłam w miarę świadomie odchudzać. Może wodę z gazem i bardzo słodką czarną herbatę. No i bardzo kaloryczne i rozpychające piwsko, po którym dostawałam napadów wilczego apetytu. A piszę to wszystko, bo chyba jednak picie jest ważne przy odchudzaniu. I to złe, z którego kalorie przeważnie zupełnie ignorujemy, i to dobre, które przyspiesza metabolizm, oczyszcza i pomaga ciału dobrze pracować.

Ale się rozpisałam:). Idę dzisiaj na jakiś większy spęd ludzki z grillem i innymi takimi świństwami. Mam zamiar tam zjeść ewentualnie kawałek kury i jakieś warzywa, jeżeli będą, ale nie wiem jak mi wyjdzie:D. Dzisiaj był dzień bez biegania, za to z wymęczonym callanetics (wszystkie mięśnie moje spały i chyba dalej śpią). Słońce pięknie świeci, więc może uda mi się trochę połazić. Miłego dnia dziewuszki.

Śniadanie: 2 ogórki małosolne, jajo na miękko, 2 wasy, sok grapefruitowy bezcukrowy, pół szklanki mleka z niezabitymi bakteriami (około 317 kcal)

Jak bym nie mogła sobie darować: Kawa z miodem (tego miodu darować, znaczy się) (około 55 kcal)
Dodaj komentarz
Więcej informacji o : Kawa