Cześć Cipeczki...
Nie wiem od czego zacząć? Najlepiej od początku...
Ostrzegam, że powagi sytuacji nie potrafię utrzymać

Jak to ja

Wczoraj, dzień jak co dzień... Wstałam i siedziałam pół dnia na tarasie, a to czytając
Dom nad rozlewiskiem a to zaglądając do Was...
Nawet postanowiłam poleżeć trochę na słońcu- godzinę mi to zeszło. Weszłam już do domu, bo ile można?
Nastał wieczór, godzina 19-ta... Zachmurzyło się i przyszła
burza! (fot. robiłam ja)

Przewietrzyłam chatę wzdłuż i wszerz... Bo to było piękne, rześkie powietrze...

Postanowiłyśmy z
żabą dalej kontynuować czytanie (rozdział coś w sam raz związany z Vitalią), bo wyłączyli prąd a z mojego maleństwa (czyt. netbooka) wyciągnęłam baterię, co się równa z tym, że się wyłączył a potem neta nie mogłam złapać.

Ale niestety... To co dobre nie jest dobre dla mojego zdrowia...

Kładłam się spać po północy... Bo coś mi się słabo (?) robiło. Sen trwał 2 h...

Wzbudziła mnie.
Ta menda jedna.
Napad duszności!
ASTMA!!!
4 dawki leku nie pomogły... Nad ranem mogłoby być jeszcze gorzej... A w południe masakrycznie, przy tych upałach...
Wędruję do mamy, do
sapalni
Głos mi się zmienił z seksownego na chropowaty!!!

Mówię:
JEDZIEMY DO SZPITALA, BO JA JUŻ SOBIE SAMA NIE PORADZĘ! W samochód i jazda (wiecie co po drodze widziałam? przejechaną kurę - aż zgrzytło pod kołami jak mamie się po niej przejechało).
Wchodzimy do szpitala, do rejestracji, a tam babka:
SKIEROWANIE!!!??? Ożesz ku*wa! Przecież oni coś popie*dolili z tymi skierowaniami! Ale teraz to za późno! Ja tu przyszłam ratować życie a nie będę czekała do rana za lekarzem rodzinnym. Mówię:
NIE MAM! No a potem to kolejne jaja z ubezpieczeniem (a to już inna bajka). Zapisała mnie i prosi...
Rozbieram się. Kładę się na kozetkę a ta mi robi EKG. Nie zdążyłam włożyć stanika a lekarka była już nade mną- CO ZA OBSŁUGA!!!

A potem wenflon!
JAK JA NIENAWIDZĘ JAK KTOŚ MNIE ŁAPIE ZA PRZEGUBY ŁOKCIA!!! Ale mówię sobie:
Dasz radę! Wytrzymasz! To dla Twojego dobra! No i kroplóweczka- zleciało pół a ja cała happy i w ogóle, poczułam się nawet głodna! Wysyłam do Kajojki mmsa z pozdrowieniami ze szpitala

Oooo takiego:

Sielanka nie trwała długo... Zrobiło mi się słabo i mówię do tych babeczek, że robi mi się słabo. Kazały położyć się na bok a ja krzyczę, że mi niedobrze! Zwymiotowałam

Okazało się, że jestem uczulona na tą
teofilinę, którą dostałam w tej kroplówce. Zleciała do końca. Odłączyły mnie. Wstaję, bo zostałam o to poproszona, podchodzę do lekarki... Ona mi coś tam tłumaczy a ja mrugam oczami jak opętana

Mówi:
Co? Spać się chce? A ja:
Nie! Niedobrze mi! I z powrotem na kozetkę! Szybko zastrzyk! I znowu wymioty

Ja to jestem dobra. Nabrałam sił witalnych, zrobiłam się głodna

Wróciłam do domu i poszłam spać!

I wiecie co? Nie obchodzi mnie, że przytyję przez te sterydy!!!
WAŻNE JEST ZDROWIE!!!Idę jeść bo zgłodłam!

Have a nice day
P.S Kurde, mój wpis niczym jakiś komiks rysunkowy czy coś! Wygląda jakby to było reżyserowane...