Heloł!!!

Aaaaa! Jeszcze ręce mi się trzęsą!!!
Zostałam poproszona na rozmowę kwalifikacyjną do
MLECZARNI! Od dziś lubię krowy i cieszę się jak ta tutaj!
Opowiem jak to było...
Jestem na dole w kuchni, robię śniadanie... Dzwoni telefon...

A, że Ciapuś ma pocztę głosową (jak dorwę tego co mi ją włączył to zabiję

) to nie zdążył odebrać...

Coś mnie tknęło, żeby oddzwonić - pomyślałam, że może z banku coś chcą? Dzwonię. Zajęte. Trudno się mówi! Ale coś przeczuwałam, że może jakiś pracodawca

Ach ta kobieca intuicja!

Łaaa!
DZWONI!!! Odzywam się swoim seksownym głosem

A tam Pani mówi czy jestem nadal zainteresowana stażem (przedwczoraj składałam aplikację - w ciągu 2 dni miałabym się rozmyślić?

). Odpowiadam, że tak! A ta jak się
ucieszyła! Powiedziała, że nie ukrywa, ale mają dużo chętnych i spotykają się z wybranymi i zaprasza mnie,
na jutro,
na godzinę 8-mą i czy to nie za wcześnie? (Jaaasne! Za wcześnie!!! Kto to widział, żeby wstawać w środku nocy?? - hihi Taki żarcik studencki mi się wkręcił) Oczywiście zgodziłam się chętnie na tą 8-mą!

Niech widzi, że jestem dyspozycyjna

A teraz bałagan w głowie!
W CO SIĘ UBRAĆ!!!??? Nie żebym nie umiała się ubrać gustownie ale w taki upał?

Czerwona kiecka w białe groszki? Eee... Odkryte ramiona...
Spodnie na kant i czarno-biała bluzka wizytowa? Rrr... Przecież ja się spalę z gorąca!
Pokombinuję później!
A teraz mam 'pałera' to idę na steppera!!!

Buziaki! Trzymta kciuki!