Cześć Cipeczki

Jestem, żyję

Wczoraj z bratem robiliśmy pomiar ruchu w mieście obok... I to przez 9,5 h bo ciotka spóźniła się 1,5h...

Siedzieliśmy w
maluchu! A co? To też wóz! Ach, jak mieliśmy wesoło

Nawet 'poderwałam' trzech Panów z BMW

Bo akurat z głośników ich samochodu leciała moja ulubiona piosenka
"Morena" a ja sobie główką kiwałam i posłałam im uśmiech numer
5! Hihihi I stwierdzam, że nie muszę
'pokazywać cyców i kręcić dupą' (tak mówi
D.- dlatego nie chce ze mną być- kij mu w oko

), żeby na mnie się patrzyli, mogę siedzieć nawet w maluchu

Po powrocie do domu, z wielkim zmęczeniem, bo w końcu na słońcu cały dzień siedzieliśmy, wyruszyłam na
rolki z moim
prywatnym trenerem, pseudo Pomagaczem, czyli bratem (jedzie za mną rowerem z wodą, a gdzie są dziury na drodze to mnie ciągnie). Dałam radę tylko przejechać
5 km i stwierdziłam, że nie będę już się przemęczać. Po powrocie weszłam na Vitalię i jednogłośnie z moim drugim 'ja' stwierdziłam, że
padam na pysk! Wyłączyłam moje maleństwo (czyt. komputer) i zasnęłam... 2,5 h mmm sama słodycz!
Potem przyszła sąsiadka na ploty i mnie kusiła na
zabieg laserowy oczu... Wymyśliła mi, że jest refundowany przez NFZ... Ale jednak to nieprawda... Czyli 1500 zł trza jednak uzbierać.....

Może kiedyś

Pomyślałam sobie wczoraj wieczorkiem, że w końcu trzeba się wybrać na ten
rower i zrobić te obiecane
17 km wokół jeziora. Ciapuś grzecznie wstał o 7.30. Zszedł na dół do wyra do swojego prywatnego trenera, pokokosił się w pieleszach... Zjadł śniadanie i o 8.48 wiooo na rower... Ciapuś i prywatny trener ujechali niecałe
2 km jak Ciapusiowi nagle się kichnęło i poczuło w nosie ślizgawkę! Myślę sobie:
'nie zatrzymuję się, wydmucham tu i teraz'
Ciapuś dmucha, tak jak mama nauczyła, patrzy na chusteczkę a tam co???
K R E W ! ! ! Ciapuś się przestraszył!!! Całe szczęście, że pomagacz był przy mnie a jemu to praktycznie na co dzień krew leci, bo on już tak ma od urodzenia. Dobrze, że mnie tknęło, żeby wrócić się po chusteczki, bo oboje alergikami jesteśmy. Uspokoiłam się. Zawróciliśmy do domu

Czuję się dobrze ale nie chcę się przemęczać. W ogóle co to miało się znaczyć???
Zmęczenie materiału???Siedzę teraz na dworze, popijam
zieloną herbatę (może mi usunie ten cellulit

) i czytam:

A tu nagle siostra sąsiadki krzyczy ze zdziwieniem:
AGNIESZKA!?!?!?!? A TY SIĘ NIE OPALASZ!?!?!?!? Niestety... Dziś sobie daruję

Hihi Pewnie chciała sobie popatrzeć na moje ciałko

Gadzina jedna!

Nooo a jutro przyjedzie do mnie moja kochana przyjaciółka
Karolina vel Kajojka vel Orkan! Mieszka ode mnie 100 km - poznałyśmy się na studiach, traktujemy się jak siostry. Kocham ją za to, że jest ze mną
ZAWSZE. Kiedy trzeba zrówna z ziemią, co bym się opamiętała, a innym razem pocieszy, przytuli.
Czyli jutro 2/4
GONG MANK będzie szalało po mieście!!!
W planie:

opalanko nad jeziorem w centrum miasta (po raz pierwszy od chyba 5 lat wyjdę do ludzi w stroju, ale będzie jazda

)

jedna sesja zdjęciowa nad jeziorem przy zachodzie słońca a druga w parku w przylegającej wiosce do mojego miasta

pedigri na jej stopach

pogaduchy do białego rana

Teraz zabieram się za wciągającą knigę!

Buziaki dla Was moje laseczki!


