agusia88aga

kobieta, 23 lat, Bydgoszcz

165 cm, 54.50 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: I tak będę zajebista!!! :-)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Z tej mąki chleba nie będzie...

5 kwietnia 2012 , Komentarze (10)

Hej Laseczki.
Jednak zrobiłam dziś kolejny test. Dla pewności. Ja już się wcześniej nie nakręcałam po tamtej 'akcji' i miałam rację: I kreska, ale dzięki za słowa pocieszenia. 
Dzięki ostatniemu wpisowi paru ciekawych znajomych dołączyło mi do lektury Jupiii!
Pozdróweczki, miłego i lekkiego dnia Wam życzę!
Dodaj komentarz

II kreski na teście...

4 kwietnia 2012 , Komentarze (15)

Moje Kochane Rybki...
Jestem tu cały czas. Codziennie po parę razy wchodzę na V. Czytam Was wszystkie, niektóre komentuję... Ale u samej siebie nic nie piszę. Nie chcę dać Wam zapomnieć o sobie więc się przypominam...
U mnie jest wszystko w jak najlepszym porządku. G. jako mąż-nie mąż spisuje się. Codziennie lata do sklepu po moje zachcianki itp.
Muszę Wam o czymś zakomunikować... 8 dni temu na teście pojawiły się I I kreseczki. A raczej ta druga pojawiła się nie wiem kiedy i jest baaardzo bladziutka. Spojrzałam na test po prawie 2 h od zrobienia jego... Na dodatek robiłam go w południe. Zrobienie testu poprzedziły fakty nudności a w nocy nawet wstałam żeby zwymiotować... 3 dni mnie tak trzymało. Na następny dzień zrobiłam test z rana i NIC. Kolejny dzień (test innej firmy) i NIC. Więc dupa blada w lokach!
Gdy robiłam ten pierwszy (z tymi II kreskami) byłam sama w domu, Grześ akurat poszedł do pracy. Roznosiło mnie żeby mu o tym powiedzieć, ale kto by chciał się dowiedzieć przez sms czy tel., że zostanie ojcem!? Gdy przyszedł do domu, zaczęliśmy gadać, ja już leżałam w łóżku... Nagle zaczęłam się śmiać. Pytał z czego się śmieję. W tym momencie zasłoniłam oczy, bo zachciało mi się płakać. Podszedł do mnie, przytulił, powiedziałam: 'Chyba jestem w ciąży' - zadrżał... Ochłonął, powiedział, że damy radę, że dobrze tak wcześnie to odchowamy itp. No, ale na następny dzień test rozwiał nasze radości..... Czekam za @ do piątku...
Do gina mam zamiar wybrać się po świętach.
Teraz spadam do pracy, ale najpierw comiesięczna inwentura- ech...
Całuję!:*

P.S A za 17 dni do mojej Kiniullki na wesele!!!
Dodaj komentarz

Bo kiedyś musi przyjść DÓŁ...

12 marca 2012 , Komentarze (6)

No idzie się wkur*** nooo!!!
Wkurza mnie to mieszkanie!
Bo:
-cieknie spod zlewu w kuchni
-cieknie spod pralki (czy gdzieś tam)
-umywalka w łazience się zapycha
-korki wyskakują przy praniu na 60 stopni czy przy włączonym tv i frytkownicy (miał dziś w końcu ktoś to zrobić po 15ej a zbliża się już 18ta)
-drzwi od prysznica się zacinają (wąż już wymieniłam, bo pękł i woda tryskała z każdej strony)
-mole latają mi po chacie (ktoś wstawił tu starą szafę a w niej jakieś kołdry, szmaty itp.- nie mogę tego wyj*** bo to nie moje a lawendowe zapachy nie działają!)

Już mi się tu nie podoba! Chcę stąd uciec. Grześ mi nie chce w tym pomóc, bo stwierdził, że z umywalki zawsze woda tak powoli ściekała (ale nie tak powoli jak teraz), spod zlewu akurat teraz NIC nie kapie (ale jak ja jestem sama w domu to jakoś kapie), przy pralce wszystkie rurki suche więc woda jest znikąd (prałam wczoraj to do dziś rurki mogły wyschnąć), a wąż sama wymieniłam, bo mój Pan po zakupach położył się od razu przed kompem, nie rozpakowując zakupów, a wąż może przecież poczekać, teraz PS Vita jest ważniejsze...

A potem się dziwi, że chodzę nerwowa i wyzywam... Przezwał mnie nawet "Pan i Władca"

Mam zły humor!
Dodaj komentarz

'Wyglądasz jak lolita'-relacja z Walentynek.

15 lutego 2012 , Komentarze (18)

Ach, było cudownie.
Zgasiłam światło. Gdy G. pojawił się w drzwiach usłyszał piosenkę  (przygotowałam specjalną listę romantycznych piosenek), która kojarzy mi się z naszymi pierwszymi nockami u siebie. Chciało mi się śmiać kiedy leżałam w łóżku a on był już w pokoju i zaglądał co się dzieje. Przykryłam się cała, bo na sobie miałam bieliznę (w końcu ją kupiłam- u Chińczyka).
(teraz widzę, że muszę popracować na udami)
W pokoju czekały na niego balony podwieszone pod sufitem:
A na meblach, wyznanie:
Stół prezentował się mniej więcej:
Tosty z serduszkami (ketchup/sos czosnkowy), kawka, świeczki zapachowe, list miłosny, prezent z napisem 'Niespodzianka nr 1'. A w środku majteczki (i nie te co pokazywałam Wam ostatnio, bo awantura była w domu, że nie wyprałam mu żadnych majtek-ale to już inna historia), na tyłku narysowany jest gostek i gostkowa co... robi mu loda Do tego kupiłam mu żel pod prysznic- G. zakochał się na miejscu w tym zapachu. I karteczka w środku 'Niespodzianka nr 2 w łóżku'. 

Oczywiście G. nie zajarzył, że mogę być jakoś inaczej ubrana, poszedł się umyć, zgasił jeszcze wcześniej światło, to ja w tym czasie zaświeciłam lampkę. Położył się od łóżka i podnosi kołdrę... I szok! "Co Ty masz na sobie???" Pomruki zadowolenia i w końcu komentarz: 'Wyglądasz jak jakaś lolita'-ręce opadają! Ale mniejsza z tym. 

Gdy wstaliśmy, po 12ej. Wzięłam się za obiad, który miałam już przygotowany- a'la leczo . A Misiu w tym czasie miał się wybrać na zakupy, bo 'nic wcześniej dla mnie nie kupił'. Powiedziałam mu, że ma sobie darować, że nic nie chcę, że mógł coś kupić w piątek kiedy, pojechałam do rodziców na noc, to powiedział mi, że nie myśli tak przyszłościowo. To ja jemu z grubej rury, że zaręczyny i wesele zaplanuję sama!

O 15ej wybraliśmy się do Bydgoszczy na turniej Walentynkowy w kręgle. Startowało 16 par. My z 13ego miejsca i na 13tym pozostaliśmy! Do kina już nie zdążyliśmy pójść, bo do domu wróciliśmy o 24ej. I idziemy w czwartek! Cieszę się, że ten dzień spędziliśmy razem! I nie najważniejsze dla mnie to, że zrobiłam mu niespodziankę, a to, że nie zostawiał mnie na krok- cały czas przytulał, całował... Ach, jak kiedyś...

Buziaki dla Was!!!
Dodaj komentarz

Pomysł na Walentynki.

11 lutego 2012 , Komentarze (10)

Nie przepadam za tym 'świętem', ale chcę aby w tym dniu było inaczej niż zawsze!
I mam taki pomysł. Mam nadzieję, że z 13ego na 14ego Misiu będzie w pracy (wróci koło 1ej w nocy). Wtedy ja, będąc w domu, nadmucham 5 balonów w kształcie serca i przyczepię do sufitu. Zrobię mu mała kolacyjkę w postaci tostów z sercem z ketchup'u, przy świecach. A gdy wstaniemy chcę mu zaserwować na obiad a'la  leczo  z piersi z kurczaka.
Potem idziemy do kina i na kręgielnię, na turniej Walentynkowy par! O kinie i kręgielni wiemy razem, bo się tak umawialiśmy, ale o tym co już go czeka tuż po przyjściu z pracy do obiadu- nie wie i bardzo z tego się cieszę. Wręczę mu bokserki, które kupiłam wczoraj jak byłam u rodziców w mieście i zastanawiam się czy nie dokupić mu jeszcze whisky...
Zastanawiałam się czy nie kupić sobie czerwonej bielizny/halki. Coś tego typu:
Ale jednak zrezygnowałam, a teraz żałuję, Za 35 zł była.

A Wy co macie w planach dla swoich Panów? Chętnie poczytam i może coś ściągnę od Was...?

A dziś jak nigdy calutką chatkę wysprzątałam na pucuś glancuś. Jeszcze planuję poukładać ciuchy w szafce!

Dodaj komentarz

W dobrej intencji!

30 stycznia 2012 , Komentarze (4)

To tylko 123 groszaki!!! Link do bebeluszka: tu . A wiecie czemu mi tak na tym zależy? Bo chciałabym zobaczyć bebeluszka w Dzień Dobry TVN. Niech Nasza Vitalijka udowodni, że można być najlepszym!!! A my jej pomożemy! Bo co to są 123 grosze? Nie raz więcej wydaje się na głupoty.
Dodaj komentarz

Jest dobrze!

27 stycznia 2012 , Komentarze (10)

Kochane!
Po ostatnim wpisie w sprawie kłótni i fochów w naszym związku, przeprowadziliśmy rozmowę!!! I od tamtej pory, czyli od tygodnia, jest dobrze. Raz po raz zdarzają się nam jakieś sprzeczki, ale są takie jak kiedyś- czyli normalka.
Dziś na obiadek były de volaille z frytkami- po raz pierwszy robiłam i baaardzo mi smakowały! Tylko, że smażyłam we frytkownicy... Zabójstwo
Smacznego! Paaa!
Dodaj komentarz

Czy ja jestem złą "żoną"?

17 stycznia 2012 , Komentarze (18)

Czy ja za dużo wymagam?
Kobiety! Nie radzę sobie z moim Grzesiem!!! KOMPLETNIE!
Nie wiem od czego zacząć...
Jestem chyba zbyt perfekcyjna i co on zrobi źle w mieszkaniu to ja chodzę i poprawiam, bo musi być po mojemu! Jak zostawi pustą szklankę na stole i siedzi już tak z dwiema to ja się unoszę, że należałoby je pomyć a on już się focha... No nie radzę sobie albo z sobą albo z facetem! Wiem, powinnam wyluzować, ale chyba nie potrafię! Mieszkamy tydzień czasu a ani razu nie uśmiechnęłam się, nie jestem zadowolona z tego wszystkiego, z siebie... U jego rodziców jak mieszkaliśmy, czy u moich, to zaraz leciał i szklankę/talerz... mył po sobie jak wypił/zjadł... A tu służącą sobie znalazł. Nie mam co narzekać, bo zakupy rano zrobi itp. Ale właśnie... Co do zakupów. On chciałby za mnie wszystkim decydować! Jaki kolor szklanek powinniśmy mieć, czy np. kolejna podkładka pod talerze nam się przyda czy nie! A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że chce sobie kupić xboxa (czy jak to się tam pisze), bo mu się nudzi tak ciągle przy kompie siedzieć- a na spacer wyciągnąć go nie mogę.
Na prawdę jest źle...
Czy my się kiedyś dogadamy? Dotrzemy?

Najlepiej to nie komentujcie.
Dodaj komentarz

Burza w styczniu...

13 stycznia 2012 , Komentarze (20)

Jak usłyszycie jutro w tv, że burza na Kujawach była i umarł ktoś ze strachu przed nią, bo siedział sam w domu, to zapalcie mi chociaż wirtualną świeczkę. Boję się jak cholera!!!

A tu foto: my z dziś u nas.


I nie krzyczeć na mnie!!!
Dodaj komentarz

Zmiany...

13 stycznia 2012 , Komentarze (13)

Zapomniałam się ostatnio Wam pochwalić, że zrezygnowałam ze szkoły. Jednak ta praca za bardzo mnie stresowała. Za dużo do serca sobie brałam. Jednak ludziom to nie dogodzisz... 
A zaczęło się już rano, gdy wstałam z łóżka... 
Robiło mi się niedobrze. W końcu zwymiotowałam. Byłam blada aż przezroczysta. Ust to nie było u mnie widać. Poszłam do szkoły, w sekretariacie mała rozmowa z Panią Dyrektor, że chce ze mną porozmawiać w wolnej chwili... Egzaminowałam dziewczyny, przyszła sekretarka, żebym zeszła do niej. I pogadanka... 
Że dostaję czerwone światło, ale nie chcą ze mnie rezygnować. Że warto by było, gdybym zrezygnowała z czegoś na rzecz czegoś. Że etyka nauczycielska nie pozwala na to, aby pracować w takim miejscu jak kręgielnia. I takie tam różne pierdołki...
Więc, żegnaj Gienia świat się zmienia. Nie chcę już tam pracować. Stwierdziłam, że jednak jestem za młoda, że z dorosłymi dziewczynami to jak z dziećmi, ale że ja swoich nie mam to nie umiem do nich podejść...
Mam do sprawdzenia jeszcze 20 prac, wyprowadzenie dzienników na kolejny semestr i takie tam. I KONIEC!!! Jupiii!!!
Dodaj komentarz