Ach, było cudownie.
Zgasiłam światło. Gdy G. pojawił się w drzwiach usłyszał
piosenkę (przygotowałam specjalną listę romantycznych piosenek), która kojarzy mi się z naszymi pierwszymi nockami u siebie. Chciało mi się śmiać kiedy leżałam w łóżku a on był już w pokoju i zaglądał co się dzieje. Przykryłam się cała, bo na sobie miałam bieliznę (w końcu ją kupiłam- u Chińczyka).
(teraz widzę, że muszę popracować na udami

)
W pokoju czekały na niego balony podwieszone pod sufitem:
A na meblach, wyznanie:
Stół prezentował się mniej więcej:
Tosty z serduszkami (ketchup/sos czosnkowy), kawka, świeczki zapachowe, list miłosny, prezent z napisem '
Niespodzianka nr 1'. A w środku majteczki (i nie te co pokazywałam Wam ostatnio, bo awantura była w domu, że nie wyprałam mu żadnych majtek-ale to już inna historia), na tyłku narysowany jest gostek i gostkowa co... robi mu loda

Do tego kupiłam mu żel pod prysznic- G. zakochał się na miejscu w tym zapachu. I karteczka w środku '
Niespodzianka nr 2 w łóżku'.
Oczywiście G. nie zajarzył, że mogę być jakoś inaczej ubrana, poszedł się umyć, zgasił jeszcze wcześniej światło, to ja w tym czasie zaświeciłam lampkę. Położył się od łóżka i podnosi kołdrę... I szok!
"Co Ty masz na sobie???" Pomruki zadowolenia i w końcu komentarz:
'Wyglądasz jak jakaś lolita'-ręce opadają! Ale mniejsza z tym.
Gdy wstaliśmy, po 12ej. Wzięłam się za obiad, który miałam już przygotowany-
a'la leczo . A Misiu w tym czasie miał się wybrać na zakupy, bo 'nic wcześniej dla mnie nie kupił'. Powiedziałam mu, że ma sobie darować, że nic nie chcę, że mógł coś kupić w piątek kiedy, pojechałam do rodziców na noc, to powiedział mi, że nie myśli tak przyszłościowo. To ja jemu z grubej rury, że zaręczyny i wesele zaplanuję sama!

O 15ej wybraliśmy się do Bydgoszczy na turniej Walentynkowy w kręgle. Startowało 16 par. My z 13ego miejsca i na 13tym pozostaliśmy!

Do kina już nie zdążyliśmy pójść, bo do domu wróciliśmy o 24ej. I idziemy w czwartek!

Cieszę się, że ten dzień spędziliśmy razem! I nie najważniejsze dla mnie to, że zrobiłam mu niespodziankę, a to, że nie zostawiał mnie na krok- cały czas przytulał, całował... Ach, jak kiedyś...
Buziaki dla Was!!!
