| Odwiedzin: | 650385 |
| Komentarzy: | 11757 |
| Założony: | 16 marca 2009 |
| Ostatni wpis: | 27 maja 2012 |
Masa ciała
nie dotarłam do mojego wymarzonego 55 z ogonkiem
trudno....
i niniejszym oznajmniam, że od jutra się nie ważę!
hihi, nie - żebym miała dosyć życia z codziennym stawaniem na szklanej płytce.... nie, nie!
od jutra nie będzie przy mnie wagi, po prostu
wagowo dotarłam TUTAJ:

jaką wagę przywiozę sobie z Morza Jońskiego ????
czy znowu pomidory litościwie "pójdą mi w cycki" a morskie żyjątka w bioderka?
żegnam sie z Wami na 3 tygodnie
coś tam jeszcze skrobnę może jutro wieczorem z Gliwic
oraz pewnie będę się podłączała do portowych wifi
ale to już będzie tylko takie pitu-pitu
Z bólem serca zgodziłam się, by ona zawładnęła nim całym i do końca.
To ten kochanek z głębi serca. Ten wieloletni. Ten, z którym się na Vitalii żegnałam się publicznie i oficjalnie prawie dwa lata temu. Ten, do którego na Vitalii listy miłosne pisałam.
Tak, tak!! Mój wieloletni zgubny kochanek. Majonezik Winiarski. Mój tłuściutki! Mój pyszny! Mój przesmaczny! Mój śniący się ustom nocami!
Przecież musiał być duży słoik na święta!!!! Do żółtej sałatki i do jajek na twardo. Kupiłam. I zostało teraz jeszcze 1/3 słoika. Więc łyżką zupową dziś popołudniem wyjadałam, do kajzerki i do polędwicy łososiowej.... I wieczorem znowu chciałam go lizać, grzesznie i zgubnie.... Sięgnęłam w kącik lodówki. Wyjęłam słoik.
... prawie PUSTY!....
W środku były nędzarne resztki mojego tłuściutkiego Ukochanego. Córczę zjadło go do dwóch ostatnich jajek na twardo.
Skandal!!! Skandal??? Nie, nie skandal!!!
Poszłam i ucałowałam córczęcy pyszczek. I powiedziałam, że już nigdy ma się nie wahać i że nie ma być jej głupio wyjadać do końca, bo że niby ja bardziej lubię i mi się należy.
Ona jest młodsza. Ona łatwiej gubi nieestetyczne skutki obcowania ..... naszym wspólnym kochankiem. Od dziś on bardziej jej niż mój!
Oddałam kochanka-nałóg w godne ręce!
A poza tym właśnie zaczyna się ZŁY DZIEŃ.
Wiem, że nie będzie dobry.
Już go całego tak zaplanowałam, żeby nie myśleć ... nie myśleć .. żeby nie bolało ... nie myśleć! W dzień będzie ganianie i za-robienie, aż do mdłości z wysiłku i do skórczów łydek. I do upadku ciała. Bolenie oddala myślenie. Otoczenie się fizjologicznym bólem pomaga, ćwiczyłam to ponad 4 lata.
Wieczorem, po położeniu Staśka, zapodam sobie odlot. Alkoholowy lub proszeczkowy, zobaczymy. Zależnie od nastroju i stanu duszy. Też, żeby nie myśleć. Żeby nie bolało.
W czwartek rano obadam, czy przeżyłam w przyzwoitym stanie.