| Odwiedzin: | 650384 |
| Komentarzy: | 11757 |
| Założony: | 16 marca 2009 |
| Ostatni wpis: | 27 maja 2012 |
Masa ciała
niewiele dzieli rozświetlone radością
oczy i piękny świat od rowu marsjańskiego, słoika z pokrywką i mysiej dziury
bardzo niewiele
jedno zdanie za dużo
kilka słów bez zastanowienia
boli mnie serce
boli mnie dusza
boli mnie umysł
boli mnie cały człowiek
waga jakaś tam
rower nie
Od dwóch dni kręcę się koło tego mostu. Próbując przejechać. Bo ZAWSZE staram się przejechać każdy nowy most przed otwarciem. Ale tu ochrona, barierki, dziadkowie cieciuritasy. Że nie wolno, że zamknięte. Można na upartego wjechać za napisy, że to teren budowy. Ale naprawdę dopuszczają tylko, i to niechętnie, do początku miejsca robót końcowych, porządkowych.
Próbowałam, daję słowo ! ale zaganiali…




Dzisiaj (w piątek) mi się udało!!!
Meandrując
między ochroną w wypasionych vanach, ścigając się z nimi na dojazdówkach, lawirując między technicznymi, pucującymi
wszystko na jutrzejsza galę (gdyby była trawa, to mieliby zielona farbę) i
gadając z cieciuritasami. Pytałam ich o godzinę jutrzejszego otwarcia, o
warunki pracy, z robotnikami noszącymi ekrany też gadałam. A jak się z nimi pogada, to są pozytywnie nastawieni, pokażą, którędy, rower pomogą przez barierki przenieść, takie tam...
Przejechałam mostem suchym kołem między Białołęką a Bielanami.

stałam na środku mostu, koło ludzi przygotowujących sprzęt na jutrzejszą fetę - i nie mogłam powstrzymać głośnego śmiechu

* * *
Acha, te bojowe ptaszki, co się ostatnio na lodzie tłukły - to łyski. Dzisiaj jedna z nich krążyła wokół mnie. Bojowo pochylona. Chyba jej się moje opony nie podobały.




Tu się zaczyna radośnie.
Ale nawet jeśli się nie mogę ruszać - to wciąż mogę grać. Znowu codziennie popołudniami odpalam grę i się w niej zanurzam. Piszę solucję jedną za drugą, owszem, są od razu rozchwytywane przez społeczność - ale wolę grać niż pisać.
Przeglądam dzisiaj swoje wczorajsze notatki na marginesie solucji. I buzia mi się śmieje. Teraz będzie cytat.
"Idź, a potem się rozejrzyj, a potem się zastanów. Bo ja już wiem, Ty dopiero musisz dokonać wyboru. Bo gdy ja w grze mam wybór. . .
- czy przejechać się nad weneckimi kanałami i dachami na ziplinie i podziwiać chwytające za serce i oczy widoki w świetle wschodzącego słońca?
- czy też wdać się w bójkę czy strzelaninę z sycylijskimi mafiosami niższych i wyższych szczebli, i to pomimo ewidentnych braków we własnym uzbrojeniu ?
Ja wiem! Ja zawsze wybiorę przyjemność!
Więc lecę bić gadów. Zza węgła przyłożyć, skoczyć im saltem nad głowami, niech zgłupieją. I tłuc!, tłuc w podłe gęby! I odzyskać, co ukradli.
Ach, widoki podziwiać będę później."
Koniec cytatu
Teraz będzie intymnie
Bo mam kłopocik. Znaczy jeszcze nie mam, ale mogę mieć. A wujek gógiel odsyła mnie z problemem do zaprawdę dziwnych miejsc.
Otóż w tym roku kończę 50 lat. Póki co, trzymam się doskonale. Również w tych babskich sprawach.
(prawdę mówiąc, na myśl, że to już 50 - to chwilami dostaję paniki umysłowej. Co innego huczne obchodzenie 50 urodzin przyjaciółek, a co innego moja osobista tragedyja. Przecież ja nigdy nie sadziłam, że kiedyś będę stara!!! Znaczy że metrykalnie będę tak stara, a duchowo nie. Bo pewnie byłoby mi łatwiej, gdybym była nieruchawą osobą i zmęczoną życiem matkąpolką. Wtedy metryka zgadzałaby się ze stanem ciała i duszy i pewnie byłoby ok.
Ale we mnie wciąż tkwi bunt przeciw 50-tce. Przecież nie zgadzałam się na to!!! To nie tak miałam żyć!)
Ale ta panika i ta niezgoda to tylko czasami. Z reguły, gdy wpadam w dołek. Na co dzień nie pamiętam, wyrzucam odruchowo z myśli.
Bo przecież kobiece atrybuty mam ok. Okres w normie, regularny jak zegarek i normalnie obfity. Żadnych suchości, żadnych nieprzyjemnych odczuć podczas akrobatyki mesko-damskiej. Libido na wciąż wysokim poziomie, a jak jeszcze przyjdą ciepłe noce! Bo uwielbiam ciepłe noce. Skóra w miarę jędrna, zmarszczki policzalne na palcach jednej dłoni. Biust, gdy w odpowiednim staniku, robi wrażenie na facetach. Ciało nietłuste. Włosy niełamliwe, wciąż grube i znowu długie. (Semilla mnie widziała, naprawdę mam znowu długie włosy, rosną jak szalone).
Niczym się nie martwiłam. Do przed-przed-przed-przed wczoraj.
Okres nie zjawił mi się w terminie. W dodatku nie było ani grama PMSa. I piersi mi nie puchły.
I niestety, od razu pomyślałam:::::::
a - ciąża????
b - menopauza????
...... Eeee-tam, raczej to drugie. Że też cholera jedna nie mogła poczekać 2 miesiące, żebym przynajmniej te straszliwe pięćdziesiąte urodziny mogła przeżyć jako pełnowymiarowa kobieta?
No nic, przyszło i już. Znaczy zaczęło przychodzić. Znaczy chyba zaczyna mi się menopauza. osz, kuźwa!
acha!!!!! Z pięciodniowym opóźnieniem znowu ze mnie leci. Dzisiaj.
No i tak sobie dywaguję i rozmyślam. O tym co będzie dalej, w sensie później. Bo ja płodna jestem (byłam? hihi hi) niesłychanie. Ilość ciąż, w jakich byłam, znacznie przekracza średnią krajową. No to jak się zabezpieczać w czasie, gdy miesiączki stają się nieregularne?
Tyle się mówi o uświadamianiu nastolatek, o propagowaniu antykoncepcji wśród niedorosłych. No dobrze, ale co potem?
Przecież, biologicznie menopauza to jakby odwrócenie dojrzewania. No owszem, trądzik się nie pojawia, ale znowu są wahania nastroju, znowu kłopoty z koncentracją, snem. Znowu gwałtowne wahania bezwzględnych i względnych poziomów estrogenów i progesteronu.
Ale czy znowu pojawia się możliwość "wpadki" w każdym momencie? Czy znowu się trzeba dodatkowo zabezpieczać przy każdym możliwym zbliżeniem?
Nigdy wcześniej o tym nie myślałam.. .. Czuję się zagubiona. Mało jest informacji w sieci, wielokrotnie mniej niż dla ludzi młodych. Nawet wujek gógiel na hasło "płodność w czasie menopauzy" w pierwszej chwili skierował mnie na ....... czytałam i nie wierzyłam własnym oczom!!! ... wstrzemięźliwość jako żywa modlitwa, gotowość na dłuższe okresy abstynencji . .. o rany, to jakieś kościelne zakątki neta, zwiewam stąd ! ... potem mnie przeniosło na strony tabletek antykoncepcyjnych i HTZ . . . nie, to też nie dla mnie.. .. poza tym tam piszą o menopauzie w wieku lat niecałych 45 .. A takiego wała!
Latam po necie i szukam? i WŁAŚCIWIE NIC KONKRETNEGO NIE WIEM.
Więc pytam moje starsze wiekiem i doświadczeniem vitaliowe koleżanki, znajome i moje prawie-przyjaciółki - jak to jest z płodnością i antykoncepcją w tym czasie.
Z przyczyn upodobań sexualnych i w ogóle lubienia tej sfery życia odpowiedź na to pytanie jest dla mnie WAŻNA
Ach, może ja panikuję, może przesadzam. Może to tylko 5-dniowe przypadkowe spóźnienie okresu... i wciąż będę, jeszcze przez lat kilka, kobietą absolutnie kobiecą.
Ps.
Jeśli się komuś nabluzga we własnym pamiętniku, używając vitaliowego nicka... Albo... Jeśli się we własnym pamiętniku, w komentarzach do niego, toleruje knajackie wulgaryzmy i wyzwiska, skierowane personalnie do jakiegoś nicka vitaliowego - to Vitalia może właściciela pamiętnika zmusić do usunięcia inkryminowanego wpisu lub komentarza. Co też właśnie nastąpiło, więc dziękuję.
Młyny boże mielą powoli, ale skutecznie. Młyny vitaliowe także.
ps 2
Waga późnoporanna 59,2
Średnia z tygodnia 59,3
Średnia z 10 dni 59,4
Jak dotrwam do piątku, to odrobinę skurczę pasek vitaliowy
jak lwica będę walczyć! pazurami i zębami !
bo tak być nie powinno!
bo to do niczego, psiakostka, niepodobne !
i nie powinno być !
jestem perfekcyjnie grzeczna jedzeniowo
kontroluję każdą zjadaną i wypijaną kalorię
od prawie tygodnia nie zgrzeszyłam. .. . prawie - to znaczy, jeśli grzeszyłam, to doliczałam zgrzeszone kalorie do sumy kalorycznej dnia i było tak, że lizałam lody z wisienkami i chili, a nie zjadłam kanapeczki
i mały detoks przedwiosenny sobie zrobiłam, piję gęste soki pomidorowe w ilościach prawie hurtowych i owocki zajadam i niektóre warzywka - zamiast "normalnych" posiłków, 3 dni przez ¾ dnia
więc dlaczego waga znowu wskazuje wzloty!!!!???? i to TAKIE wzloty ?
To niesprawiedliwe !
Ale oczywiście będę z tym walczyć!
no, owszem, złe jest, że się nie ruszam, ale to już nie moja wina! to te cholerne ostrogi! i to pogoda, ona jest winna, ona jeszcze nie sprzyja wielogodzinnemu rowerowaniu
a hulahop dla mnie jeszcze się robi, znaczy jedna vitalijka go dla mnie własnoręcznie robi i jak przyśle, to będę kręciła, aż do bólu i siniaczków! Hausa sobie włączę, bo mam już komplet, i będę kręciła, krecila. . . .
Ps.
Na głównej nie ma ani jednego pamiętnika bluzgającego. Uff.. .. więc jednak można pisać komunikatywnie bez przekleństw w każdym akapicie.
Przynajmniej już mi nie będzie wstyd, że z mojego polecenia ktoś na słowne miny się nadział.
Bo ja poleciłam vitalię znajomej mojego potomstwa, ach, z 10 dni temu. Weszła na główną i wyszła. Bo powiedziała, że rynsztok słowny to ona ma na co dzień w WKD i czytać już nie musi.
Napiszę jej na FB, że może spróbować drugi raz i że warto, bo może vitalia pomoże jej stracić nadmiar ciała.
Ps 2
Wenę już mam z powrotem, kłębi mi się w głowie kilka tematów, ale na razie zdania niepoukładane.