Mój 6 letni syn powiedział dziś do mnie: mamusiu nie jedz tyle bo masz bardzo dużą pupę, a jak będziesz taka gruba to się dzieci będą z ciebie śmiały.
Tak to mną wstrząsneło, przecież nie jestem taka gruba, są grubsze matki, myslałam że przy moim wzroście tak to się nie rzuca w oczy:(:(:(
Nie może tak być że dziecko zauważa że jestem taka gruba, biorę się za siebie.
Pędzę jak szalona. Diś -1000 kcal w 1 h i 15 minut. Kurcze, tylko nie chudnę!!! NIE WIEM CZEMU, może to przez diete wysokobiałkową? Zaczyna mnie to denerwować. Niby pospodniach czuję że schudłam , ale kilosów nie ubywa, mam nadzieję że nastąpi w końcu czas kiedy zaczną znikać.
Ale mam powera! myślałam, że dziś nie dam rady, że będę obolała po wczorajszym przetrenowaniu, a tu proszę - zaskoczyłam samą siebię. Chciało mi się iść na tę siłownię, dietę trzymam , jest super, jeść nie chce mi się.
Znalazłam sposób na słodycze- jak mam chęć na coś zakazanego to od razu sobie myślę ile czasu zajmie mi spalenie tego jedzonka, a że z matematyki jestem dobra to od razu mi się odechciewa. Jakie proste, prawda? Że też wcześniej tego nie odkryłam.
Mam nadzieję że Wam też dobrze idzie odchudzanko.