tak zwykłam mówić jak byłam brzdącem... hehe ;P (to chyba syndrom bycia najmłodszą w rodzinie- rozpieszczaną a potem zjawiają się maluchy u rodzeństwa podczas gdy ja sama jestem jeszcze dzieckiem)
no ale juz jestem dorosła i wydawać się miałoby że mądrzejsza... ale sama nie wiem
wciąż i wciąż robię głupoty a w tej chwili najgłupszą rzeczą jaką robię to odchudzam się a potem obżeram i efekt jojo wraca, tak więc przytyłam... nie chwaliłam się bo nie ma powodu ale ta waga z paska teraz jest moim marzeniem... znowu przekroczyłam 70... po okresie zważę się i powiem dokładnie ile... znowu zapinam się na tą znienawidzoną 3 dziurkę a już było tak ładnie gdy zapinałam się na 5 ;(
chciałabym ten luty wypisać z kalendarza... I hate myself buuuu ;(
a z bardziej miłych rzeczy to chyba się ogarniam powolutku i już 3 dzień dietki trzymam, a i kupiłam wagę kuchenną i ehh niemiłe zaskoczenie bo dowiedziałam się, że te niewinne porcje musli maja prawie 500kcal a nie tak jak liczyłam 350 ;( dobrze że nie jem tego codziennie choć uwielbiam...
może teraz będzie mi łatwiej kontrolować to co zjadam... trzymajcie kciuki ludziska!!!!
dietka na dziś:
musli z pół szklanki mleka 2% i wodą, kawa rozpuszczalna z mlekiem (naliczyłam 550kcal)
260ml rosołu bez makaronu i 3 wafle ryżowe (230kcal)
na kolację zjem jeszcze surówkę z jabłka i marchwi (115kcal) i serek wiejski piątnica lekki (120kcal)
no to kochani jak nie zawalę dzisiejszego dnia to zmieszczę się w tysiączku a pochawlę się z racji wolnego dnia ćwiczyłam już 25 min na stepperze (w planach drugie tyle wieczorem) i biegałam po mojej "wsi" po zakupkach ;)
|
||||||||