Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

Ostatnio dodane zdjęcia

O mnie

Ideologiczna dziwka. Etatowy rozpruwacz na trasie przesłanka - wniosek. Przysłowiowa skórka od banana, sytuacji wątpliwej równowagi.

controlfreak

kobieta, 23 lat,

160 cm, 49.70 kg więcej o mnie



Wpisy

becoming a joke in my own mind.

9 stycznia 2012 , Komentarze (5)

Poprawnym i dyplomatycznym za razem,
byłoby pewnie powiedzieć, że coś się wypaliło między Nami.

Sęk w tym jednak, że nie mam już siły słuchać tych bzdur.
I nawet nie chcę mi się szukać właściwych słów.
Mam też zbyt wiele jeszcze świeżutkiej miłości własnej, by dobrowolnie godzić się na sprowadzenie do poziomu garstki elementów, z których części budujesz swoją historię, porzucając składowe nieprzystające do Twej wizji.

Pomyliliśmy miłość z tresurą, pomyliliśmy niezniszczalność z jej odbiciem w tarczy nieubłagalnie tykającego dorastania do siebie nawzajem.
Z krańca tej samodzielnie stworzonej ułudy jednak, spadniemy już oddzielnie.
Być może będę już zawsze tymczasowym brzegiem, nigdy bezpieczną przystanią.
Jakości jednak, nie buduje się przez coraz to nowe zasklepianie starych ran.

Być może już zawsze będę zabaweczką, złośnicą którą chce się tylko poskromić,
nigdy zabrać do domu,
ale niech sczęznę,
dając ponownie przyzwolenie na bycie plasteliną w rękach innych niż me własne.

Dodaj komentarz

Lovely horror pixel show.

24 września 2011 , Komentarze (4)

Jełczejące gdzieś wewnątrz sny, początkowo słodkie i niewinne,
w końcu staną się ścigającym Cię koszmarem,
punktem drażliwym jak wrastający w mięso paznokieć.
Impuls, który uderza zawsze po czasie,
echem drgań w zakończeniach członków, lękiem, wspomnieniem czy błogością.
W kąciki ust, uniesione wciąż jeszcze w miękkim uśmiechu,
gdy rdzeń zanosi się już pierwszym drżeniem języka sztywniejącego jadem.
W ciemności sali kinowej
wybuchamy śmiechem w niewłaściwych miejscach akcji,
pakując do ust uprażone złudzenie odnajdywania się w każdym
z obrazów testowych.
Spoglądając na ekran zawsze zza przymkniętych oczu,
gdy projekcja dzieje się przede wszystkim w mojej głowie,
a każda klatka jest jak wytknięcie palcem,
złośliwy chichot gdzieś z wnętrza,
gdy nie potrafię przysłonić twarzy woalką dystansu,
wystawiwszy sobie pochlebną recenzje.
Gdy z ust wydobywa się tylko szczery jęk na niekorzystne oświetlenie,
na dekoracje światów, walące się nam na głowy.
Gdy widząc trójwymiar gry wielkich plakatów multipleksów,
nie potrafię nadać sobie plakietki aktorki klasy B
Przyjaciółki głównej bohaterki, statystki, przechodnia numer 4,
którego happyendy nigdy nie kończą się sceną pocałunku,
gdy Ty zasiadasz po drugiej stronie kamery.
Wyblakła zbyt od świateł projektora,
by stać się muzą,
nim zechcesz wyświetlić mi napisy końcowe.

Dodaj komentarz