Ja tylko na minutę. Potrzebuję pomocy osób, które sporo wyjeździły na rowerku magnetycznym.
Chcę już wreszcie zakupić rowerek . Cichy i dobry. W granicach od 1000-1700zł. No chyba, ze są ciche, dobre, wytrzymałe poniżej 1000? Czekam na wasze sprawdzone propozycje. Mam jakąś tam opcję, ale zero doświadczenia a wy niektóre pedałujecie to pewnie możecie na ten temat coś powiedzieć. Z góry dziękuję.
Dodaj komentarz
Wpadłam na szybko i wrzuciłam na patelnię dzwonko z dzikiego łososia, szparagówkę, odrobinkę oliwy i pomidory świeże. To dzisiaj wcinałam na obiad.
Szarańcza z mężem mają zrazy w sosie pomidorowym i biały ryż.
a to mój obiadek. Może nie najlepsze dla oczu ale dobre.

Ostatnio zachwyciłam się 2 kobietkami z amerykańskiej edycji x-factor:
http://www.youtube.com/watch?v=CqjroNlL4pI&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=1FbsmvXzMJY
Dodaj komentarz
Oj zapowiada się trudny okres. Śmiem powiedzieć bardzo trudny. Zajeżdżam dzisiaj do domu i pan , który wstawia drzwi na dole oznajmia, że na górze panowie od narzucania ścian trochę się zapędzili i trzeba będzie boschem podocinać po 3cm z każdej strony by 80 się zmieściły. Wrrrrrrrr nerwa, bo są listy podtynkowe dane i trzeba rozpeprzać. No i parkiety już w tym miejscu trzeba będzie podocinać od nowa. No, ale tatuś przyjeżdża do mnie na 2 tygodnie i to zrobi,. Zrobi jeszcze gładzie u góry i przygotuje schody pod dębowe schody robione przez stolarza. No kuźwa tyle tych drobnych prac, których nie widać. Chociaż zachowuję zimną krew i wiem , że będzie dobrze.
Proszę tylko by pogoda była dobra. W sensie może być mróz, ale bez zasp i wielkich śniegów.
Żyjemy już trochę na pudłach. Co niepotrzebne rzeczy zapakowane. Szukam pewnej niezbędnej rzeczy i może sprzedam swój wózek Graco. Jest prawie nowy a ja nie znoszę by się na coś kurzyło. Jak znajdę w tym bałaganie wkładkę to wystawię go na sprzedaż.
Na razie zmykam rozwiesić pranie. Sobie szykuje łososia na patelni z warzywami a reszta ma żołądki z pieczarkami + kasza kus-kus.
Zajrzę wieczorem.
Dodaj komentarz
Cała góra parkietów położona. Teraz 3 tygodnie odstania i lakierowanie. Czyli za 4 tygodnie wprowadzamy się. Kurcze pora najmniej odpowiednia, ale nie ma co - trzeba te święta spędzić już w domu. Ubrać choinkę stojąca na podwórku i cieszyć się przestrzenią. Co za tym idzie podołać obowiązkom jak np. odśnieżanie

Oby zima była łaskawa dla Nas w tym roku. Niech pada biały puch, ale z umierem a nie na zasadzie a co zasypiemy pół świata

Wczoraj mąż pełnił obowiązki a ja siedziałam w bloku. Upichciłam obiad, poprasowałam sterty fartuchów i koszul.Posprzątałam, byłam na zakupach. Ogarnęłam cały artystyczny nieład i powisiałam z mamą na telefonie.
Wieczorem było wg. planu spokojnie, odrobinka winka na krążenie i uwalnianie endorfin. Potem jakoś zeszło i i znowu się zasiedzieliśmy do 2. Dzieciaczki wstały chwilkę temu i zjadły śniadanie. Ja nastawiłam rosołek i na drugie żołądki z pieczarkami + ryż pełnoziarnisty i sałatka mamy z cukinii i papryki.
Widać po samochodach, że zimno, bo zaczniemy chyba poranne skrobanie. A dzisiaj w planach zaglądnięcie do domu, napalenie w centralnym i spacer po parku .
Dodaj komentarz
Pracowity tydzień dobiega końca. Zapowiada się jeszcze pracowita sobota :)
Wpadłam z domu do bloku, bo szanowny pan projektant dachu prosił bym po niego podjechała na 12.
A wczoraj zajadaliśmy się polędwiczkami w sosie miodowo-musztardowym. ja dorzuciłam sobie sałatę, paprykę, pomidor i jogurt naturalny.
Teraz spadam doprawić łososia, wstawić garnki i szykuję się na negocjacje z panem projektantem.
AAAAAAAAA wszystkim, którzy mają wpływ na edukację naszej "szarańczy, młodzieży itd" wszystkiego dobrego. Cierpliwości, entuzjazmu, fantazji i tym by praca była dla nich pasją. By potrafili przekazać swoją wiedzą w najlepszy sposób jaki tylko potrafią. Pozdrawiam
A swoją drogą wszystkim życzę takiego wspaniałego dr Głowackiego - z nim poznawanie chemii na studiach było czymś na co studenci czekali z niecierpliwością.
Dodaj komentarz
Mój pyszczek troche ciągnie, bo była wizyta u ortodonty a potem wskoczyłam na depilację pach woskiem. Zimą zamierzam być wytrwała by latem mieć luz. Przerobiłam juz nogi, bikini i pachy. teraz tylko chodzic będe na powtórki, które jak dla mnie są bezbolesne. To chyba ze względu na mój wysoki próg wrażliwości na ból. Przy porodach też ponoć byłam aniołek.
Dzisiaj owoce morz w pomidorach i makaron pełnoziarnisty.
Zakupiłam dzieciakom jakieś czapki, berety i kurtki, bo wpadły mi w oko fajne.
Buty zakupiłam wcześniej, bo nadarzyła się okazja. A ja mam miare w oku i na zimę wszystko juz mamy :)
Mam chwilę czasu, bo potem korepetycje od 16. A wieczorem mam sporo domowych obowiązków.
Wszyscy póki co w miarę zdrowi. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Wreszcie deszcz :) Nie żebym kochała deszczową pogodę, ale te tabuny kurzu i ciągłe podlewanie posadzonych drzewek było trochę uciążliwe.
Tak od tygodnia starsza prawie 4 letnia szarańcza uczęszcza na taniec towarzyski :) Sama chciała a ja licze na to , że przetańczy z 6 lat jak jej mamusia. Co prawda jej mamusia nie potrafiła zwerbować nawet tatusia by nauczył się przed ślubem, ale co tam - nie każdy ma słuch absolutny i wyczucie rytmu. Co prawda tatuś widział by córcię w innej kategori np. wędkartwo sppiningowe , ale nie dane tatusiowi :) Może chociaż Janek powędkuje kiedyś z tatusiem.
Córcia oznajmiła już wczoraj, że oczekuje od nas specjalnych butów i sukienki. Na co mamusia powiedziała, że miała dopiero po 2 latach treningów , więc trzeba zabrać się najpierw do dzieła a potem stawiać wymagania.
Płytkowi fachowcy skończyli... Od poniedziałku parkieciarze a potem 4 tygodnie modłów i może wreszcie wporwadzka. parkiet musi stać 3 tygodnie a potem jeszcze tydzień po lakierowaniu. Weekendowe szaleństwa rocznicowe udane. Stwierdzam, że nawet bardzo udane. Byliśmy sami, odstresowaliśmy się na maxa i poszaleliśmy do niedzieli południa. Noc spędzona w dobrym hotelu, zaliczona imprezka i szarańcza pozostawiona u dziadków pozwoliły w pełni się odstresować i naładować akumulatory. Ten tydzień był mega pracowity a następny również. Zapowiedział się pan od projektu nowego dachu, który mamy zamiar wymienić w maju. Pan od kosmetycznych przeróbek gazu i instalacji pod kątem projektu kuchni. Sporo korepetycji i różne inne rzeczy po drodze.
U nas dzisiaj łosoś grillowany i ryż + sałata. Ja mam jeszcze barszcz czerwony z grzankami i zmykam bo o 15 korki mam. Wagowo 63. Chociaż lada dzień @@@
Ten weekend spędzamy tocząc boje z pędzlem w dłoni, rąbiąc drewienka i krzątając się pod domem.
Dodaj komentarz
No i idziemy do przodu. Po trudach , znojach i ogromie wypocin udało się :)
Trafiłam na kogoś kto idealnie spełnił moje potrzeby. Jutro zatwierdzam projekt i działamy. Finalnie po negocjacjach cenowych i sporej ilości metrów bieżących mebli mam pozwolenie na kuchnię dębową. O tak od razu miałam wizję litego drewna tylko chciałam tak inaczej.
Mamy kuchnię 4x4 i zabudowuję ją w kształcie podkowy w której środek pod oknem będzie zaadoptowany pod blat z krzesłami. Dwie ściany meble+sprzęty . Na czwartej ścianie pan projektant zrobił śliczny kredens ( zgrabny, idealny). Tak więc zostaję w klimatach klasycznych. Kuchnia z pozamykanymi przestrzeniami, gdyż mam dużo blatu. Zabudowuje tylko zmywarkę, piekarnik, osadzam płytę. Lodówka bez zabudowy z różnych względów. O cenie nie wspomnę , ale ponoć to rewanż za brak wakacji przez ostatnie 5 lat :) No i druga połowa tego to wielki gest moich rodziców. Jestem im bardzo wdzięczna.Wreszcie moje królestwo będzie wyglądało tak jak chcę. W bloku mam trochę nowocześnie i inaczej a dom postanowiłam zrobić klasycznie. Z resztą w salonie mam w koncepcji też coś ciekawego i innego. Mamy taką część dobudowaną w której będzie kącik pracy: sekretarzyk biblioteczka a w reszcie tradycyjnie stół, cześć tv i jakaś witryna. No, ale to potem, bo na meble drewniane do kuchni muszę czekać do grudnia. Więc zabiorę starą kuchnię i postawię na jakiś czas o tak aby tylko przekoczować. Z resztą mam też całkiem nowe meble do dzieci i póki co wstawię te. A potem rzeczowo i stopniowo podziałam.
Wczoraj byłam na tzw. odstresowaniu. O ile odstresowaniem można nazwać depilacje woskiem nóg i okolic bikini ;) Ostatnio nie mam czasu na zabawy depilatorem.
Pani tez wyczyściła mi twarz i takie tam. To w ramach przygotowań na kolacje przed 5 rocznica ślubu :) Na weekend mąz ma sympozjum w Warszawie a niedzielę zarezerowoaliśmy dla siebie. Dzieciakami zajmą się moi rodzice a my zaszalejemy gdzieś w Kielcach.
Wróciłam właśnie z pola walki i wymyłam całe piętro okien. Pozamiatałam wylewki i ogarnęłam bałagan roboczy moich majstrów.
Dzisiaj na obiad filet z warzywami + kasza gryczana i barszcz z uszkami dla szarańczy.
Szarańcza sprawuje się wzorowo w placówce edukacyjnej zwanej przedszkolem i żłobkiem. Je, starsza się coś tam uczy a młodszy namiętnie mówi w swoim języku. W domu trzymam dyscypline i widzę, że nawet się zachowuje przyzwoicie. Pomijam fakt remontu domu, gdzie przed domem siadają za kierownicą auta ( najlepiej by zostawić kluczyk ) i obciążają akumulator, testują drzwi itp.itd. No, ale może mali rajdowcy z nich wyrosną jak mamusia. Chociaz starsza szarańcza namiętnie strofuje dzieciaki , które nie chca myć zębów w przedszkolu i mówi: " jak dzieci nie myją zębów to potem noszą takie wylatujące kłapaczki no albo implanty, ale te są drogie, ale mój tato mówi, że ten kto ma ładne zęby jest bardziej atrakcyjny". Czasem zastanawiam się czy ta niespełna 4letnia sztuka nie za dużo przesiaduje w klinice. I nie żebyśm, napuszczali, podpuszczali.
Moja infekcja i antybiotyk, który zrobił rewolucję w jelitach ma się ku końcowi. Co do ćwiczeń i diety. Efektów jakoś nie widać. Może dlatego, że to co spalę nadrobię jedzonkiem. Jem sporo, ale zdrowo. Dużo ryb, mięsa, warzyw i czasem cukru, bo mózg się domaga słodyczy też. Zwłaszcza jak ostatnio od 7 sadziłam swoje ozdobne drzewka.
No, ale ja ciesze się tym co jest. Od jakiegoś czasu nie czuję tego: "parcia na szkło". Umęczę się fizycznie, mam już trochę korepetycji, dom, mieszkanie, dzieciaki, tyle na głowie, że czasem chciałabym zwolnić. No, ale ten rok zapowiadał się intensywnie i przyszły też i musimy przebrnąć, by potem zebrać plony i cieszyć się, że udało się zrealizować swoje cele i marzenia.
Myślę, że w domciu zrobię sobie mały kącik do ćwiczeń i nie będę musiała się zima tułać po siłowni itp. A co obowiązków, to zauwazyłam, po sobie, że potrafię się rewelacyjnie zorganizować :) No i co, że po tak intensywnym dniu czuję ciagle chęć uwalniania endorfin ( wiecie o co chodzi). Miłego dnia wszytkim i takiej cudownej słonecznej pogody oby do listopada :)
Dodaj komentarz
Gnamy do przodu. Weronika w przedszkolu OKS. Janek ponoć aniołek, bo kilkudniowym buncie i wywalaniu zup na dekolty pań - zmienił taktykę. Zjada za dwóch. Od początku spał jak aniołek i ogólnie super. Były to kilka dni biegunkowych, ale daliśmy rade i w przedszkolu tez podawały wszelakie osłony itp.
Plac boju: płytki idą i kończy się. Za 2 tygodnie robimy górę w dębowym parkiecie - wilgotność wylewki 2,1%. W salonie jeszcze 2,5%, ale to nie problem, bo przyklejone parkiety muszą leżeć bez lakieru 3-4tygodnie, więc pewnie w tym czasie tam zejdzie wilgotność.
Pan stolarz od dębowych schodów został "zmolestowany" i robi na koniec listopada schody dębowe na klatkę.
Pan od kuchni - yhm mąż nakłania mnie na lite drewno, ale chyba się nie skusze , bo maluchy i tak zrobią swoje a tak za kilka lat jak mi się płyta znudzi to zmienię.
Zatem przeprowadzka raczej odbędzie się w listopadzie. Mieszkanie póki co zostawiamy, ale chyba sprzedamy. Nie chcemy się bawić w wynajem, kupimy kawalerkę i mniejsze jest łatwiej wynająć niż 74m.
Ja antybiotyk i zatoki, gardło chore :)W piątek relaksowałam się u kosmetyczki: pazurki, pedicure, masaż, brwi i maska na mordkę.
Wczoraj była rocznica ślubu 13 w rodzinie męża i bardzo fajna udana imprezka. A dzisiaj po obiadku czekam na męża aż wróci z kliniki i kolacyjka u teściowej. Nasze smerfy grzecznie się bawią a ja mam już gotowy obiadek: rosołek z makaronem, łosoś grillowany z warzywami + ryż długoziarnisty+ kompocik.
Dodaj komentarz
Piątek. Ten tydzień był bardzo męczący. Byłam w 6 sklepach z kuchniami na wymiar. 2 projekty mam i wyceny. Na przyszły tydzień umówiłam się jeszcze z jednym i raczej u niego się zdecyduję. Ceny z tego samego materiału różnią się o bardzo, bardzo ( na całej kuchni wychodzi nawet 3-4tyś). Wiem, wiem ktoś powie że nie to samo itp. To samo! No, ale ostatni pan jest taki "elastyczny", widziałam inne kuchnie i słucha mnie ( klientki - w końcu to ma być moja kuchnia), potrafi doradzić, sam tez ma dzieci, wie co się sprawdza a co mniej . No wiecie taki w sam raz dla mnie. Zaklepałam już zmywarkę nową, płytę gazową i piekarnik. Lodówkę biorę starą ( 3 letnią) i nie zabudowuję. Ze sprzętem nie szaleję cenowo ( raczej normalny) - ma działać i być praktyczny. Potem z połowy opcji i tak nie korzysta się. Wiem po starej zmywarce, automacie i piekarniku :) Z resztą wiem z doradztw kuzyna, który ma serwis rtv,agd i zdążyłam się czasem przekonać.
Zaczęłam wywozić rzeczy z piwnicy. Po 5 latach mogłabym do tira się spakować. Boże a rzeczy z domu :) MASAKRA Na szczęście te niepotrzebne wywalam. Chociaż meble bierzemy. Starą kuchnię ( małą) wykorzystam do piwnicy na półki, czego nie będę potrzebowała - do garaży na narzędzia. Na razie powstawiam co mamy, bo i tak dzieciaki troszkę "dobiją".
Wczoraj robiąc zakupy w Tesco trafiłam na te butki i zakupiłam : lakierki w kolorze nude :) Na zdjęciach nie widać, że to lakierki, ale są fajniutkie.


A te po trudach wakacyjnych poszukiwań i tym, że przegapiłam cudne drewniaki camelowe w kolekcji Wojasa :(((((((((( Znalazłam takie bardzo podobne do Wojasowych i też skórzane - rewelka :)

Zmykam, bo jutro jedziemy na jeden dzień do Katowic i muszę się spakować. Będę zaglądała
Dodaj komentarz