hefalump83

kobieta, 29 lat, Łańcut

160 cm, 66.00 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10kg
Postanowienie noworoczne: Zrealizować 3 kroki: 1-70kg, 2-65kg, 3-60kg, 4-56kg.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Czwartek

15 kwietnia 2010 , Komentarze (3)

Dzionek rozpoczęłam 30 minutkami hula-hopka. Potem byłam w sklepie po zakupy i odbyłam śniadanie z dzieciakami i mężem. Małżon wybył o 11 z zapakowanym obiadkiem do pracy a ja zabrałam się za sortowanie ubrań. Jasiek rośnie jak na drożdżach a ja odłożyłam już sporo i zawiozę bratu jak pojadę do rodziców. Wanienka już wyniesiona i kapiemy się w wannie ( nie trzeba nosić, latać wylewać - z Wercią też tak zrobiłam jak miała 2 miesiące). Z resztą Jasiek zwolennikiem wody - podczas kąpieli tak się śmieje i cieszy, że coś ( mógłby długo się kapać, ale takie długie kąpiele są niezdrowe). Było pranie, prasowanie i krótki spacer. Potem podwieczorek i korepetycje. Mam zamiar urządzić domowe spa i poczytać ( dostałam nowe publikacje i bardzo mnie ciekawi co w trawie piszczy ;D).  Waga chwilowo bez zmian, ale nie bardzo się przejmuję :)
Menu
I śniadanie:
- kaszanka swojska na parze
- bułka grahamka
- kawa z mlekiem
II śniadanie:
- Nesvita
- gruszka
Obiad:
- wołowina z rozmarynem duszona w szybkowarze
- marchewka
- ogórek
Podwieczorek:
- 2 kostki gorzkiej czekolady ( obstawiam, że Jasiek dobrze to zniesie)
- Jogobella
Kolacja:
- 2 parówki z indyka
- pomidor
- rzodkiewki
- sałata
- 2 kromki orkisza

Dodaj komentarz

Środa

14 kwietnia 2010 , Komentarze (2)


Dziwny jest ten świat... chyba szybkimi krokami mija "żałoba" Polaków.  Mimo wielu osobistych rozterek i sympatii dla pary prezydneckiej jestem w stanie zaakceptować  ich pochowanie na Wawelu. Jednak widać i słychać, że  ta decyzja  już podzieliła Polskę. ... bo nie zasłużyli, bo zwyczajni, bo  to, bo tamto ... No cóż, nie chcę zagłębiać się w historię ( jestem umysłem nadzwyczaj ścisłym), ale niech sobie Kaczyńscy i Kaczorowski ( jeśli tak ma być) spoczywają w Krakowie.  Podejrzewam, że już niewielu aktualnie żywch będzie tam miało okazję spocząć a i dla nich zapewne znajdzie się  miejsce... Pozwolę sobie na ironię ( nie wiedziałam, że niektórzy są aż takimi patriotami, że brak zasług Kaczyńskich stanowi problem by ich na wawelu pochować) . Nie chcę myśleć co będzie działo się za kilka miesięcy, jeśli już teraz słychać stwarzanie "problemów". Swoją drogą ciekawe jakby to miał być pochowany Wałęsa, Kwaśniewski czy inni czy też były by słowa sprzeciwu. Mimo wielu wątpliwości ja szanuję tę decyzję i myślę,  że korona nikomu z głowy nie spadnie z tego powodu.

Rzeczywistość: rozmroziłam lodówkę( oczywiście z pomocnicą Wercią), 30 minu hula-hopka, zakupy w deszczu, sprzątanie, dietka w normie. Czekam z utęsknieniem końca kwietnia - szykuje się kolejne 10 dni u rodziców :) w Kielcach ( mam trochę do zjeżdżenia Polski - Poznań, Kraków, Katowice,  a dzieci przymusowy relaks z którego pewnie się cieszą).
Menu
I śniadanie:
grahamka z twarogiem i dżemem
jabłko
II śniadanie:
Nesvita truskawkowa
Obiad:
surówka, kapusta kiszona, marchewka
indyk z borówkami na parze (posmakowało)

 Podwieczorek:
suszone śliwki
Jogobella
gruszka
Kolacja:
wędzony pstrag
grahamka z masłem

Dodaj komentarz

Wtorek

13 kwietnia 2010 , Komentarze (3)

Tempo życia nieco przyśpieszyło. Dzisiaj rano byłam na poczcie i w sklepie z dzieciakami. Potem krótki spacer i przesadziłam kwiatki w domciu. Niektóre zaczęły kwitnąc, to je zostawiłam na razie. Dietka w normie. Hula-hop 30minutek było.  Ogarnięcie bałaganu, prasowanko małe ( żeby się nie zebrało za dużo). Kolejna partia pracy do mnie "zadzwoniła". Dzisiaj wieczorem zabiorę się za nią, żeby jutro zeskanować i odesłać. Dietka w normie.

A to zdjęcia z wieczornej kąpieli naszego Jasia.

Najpierw przygotowania na "sucho" Wercia sprawdzałą czy krzesełko nadaje się dla Jasia.


Potem na mokro sprawdzenie...

no i wreszcie odpowiedni delikwent na miejscu ;)

A to już moje menu dzisiejsze:
I śniadanie:
nes vita jabłko z cynamonem
grahamka z almette i wędliną
II śniadanie:
pomarańczka
Obiad na zdjęciu:
warzywa na parze
surówka
schab z borówkami w środku też na parze


Podwieczorek:
jabłko
kisiel wisniowy
Kolacja:
2 parówki indykpol
kromka orkisza
pomidor
ogórek zielony
Na koniec ostatni zakup męża do domciu:


Dodaj komentarz

Poniedziałek

12 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

Dzisiaj wszystko jakoś w zwolnionym tempie. Dieta w normie, hula-hop 20minut, spacer, domowe obowiązki itp.itd. Czekam na męża z kolacją i pewnie pójdę się wykąpać i zafundować spa nim przyjedzie. Dzieci już śpią, prasowanie zrobiłam i jakoś chyba jak większość nastroju nie mam. Pewnie za kilka dni wrócę do normalności, ale póki co trwam w tym transie.
Menu
I śniadanie:
- 2 kromki orkisza
- serek wiejski
- herbata zielona
II śniadanie:
- 2 jabłka
- kawa
Obiad:
- filet i warzywa na parze
- 100g makaronu orkiszowego
Podwieczorek
- kisiel wiśniowy
Kolacja:
- 4plastry sera żółtego
- 2 kromki orkisza z almette
- 4 plastry wędliny
- 4 kolbki mini  kukurydzy marynowanej
Dodaj komentarz

...chwila refleksji

11 kwietnia 2010 , Komentarze (4)

Chociaż to strona o naszych zmaganiach z kilogramami i nie należę do tych, które często podejmują tematy polityczne ( chociażby ze względu na odmienne zdanie z moim mężem on PO- ja PiS) w takich momentach wyjątkowo tragicznych trudno nie wyrazić swojego zdania.
Zastanawiam się kim są osoby piszące  w tak krytyczny i przykry sposób w takich momentach??
..." kaczki się upiekły", "wielkie gó...no", " ..szlam" itp.itd. Chociaż mamy prawo do własnego zdania, to chyba lepiej byloby nic nie pisać w takich chwilach.
Faktem jest, że odeszli ludzie. Dla jednych elita, dla innych rodzina, ojcowie, żony, dziadkowie, babcie... Faktem jest, że wybrała ich większość narodu i faktem jest też to, że już ich nie będzie. Dlatego dla tych co mają "niewyparzone ... " trochę powściągliwości.
Czasem mam wrażenie, że potrafimy narzekać: jak nam źle, że mało pieniędzy, że ciągła praca, że zawsze coś nie tak.  Chyba warto też pomyśleć, że zawsze może być gorzej. Docenić to co jest i cieszyć się tym.
Dzisiaj naród pogrążony w żalobie. Ludzie są bardziej wrażliwi, otwarci na siebie. Śmiem nie być wielką optymistyką i podejrzewam, że za kilka tygodni wszystko wróci do normalności i rozpocznie się wielka batalia o stanowiska, pieniądze. Wyjdą na jaw niespełnione ambicje i zapędy. Zapomni się o tym co było a dążenie do władzy zaślepi wielu z pozostałej reszty. Czym jest światowy kryzys w takich momentach, wielkie bezrobocie, zła infrastruktura ... ??  Chociaż znam zagorzałych zwolenników róznych opcji politycznych - nawet oni zachowali powściągliwość.
Dodaj komentarz

Piątek

9 kwietnia 2010 , Komentarze (4)

Witam po świętach. Chwilkę mnie nie było, ale zaglądałam. Wreszcie wypoczęłam, nabrałam dystansu i mam energię. Przed świętami we wtorek spakowałam się i pojechałam do Kielc ( byłam jeszcze w Poznaniu, Krakowie itp.) do piątku w rozjazdach. Pozałatwiałam wiele spraw i wróciłam na święta do Kielc. W niedzielę mieliśmy tam chrzciny Janka i rodzinny zjazd całe święta. Ja odpoczywałam, spacerowałam i oczywiście jadłam :D Wróciłam w środę. Wczoraj już były 3 godziny korepetycji i do 2 w nocy siedziałam nad pewną pracą ( jutro ją oddaję i wpadnie za nią 400zł). Dzisiaj zamówiłam sobie żakiet skórzany i butki czerwone sportowe pod kolor.



Dietka od środy w normie. Kręcę też hula-hop od środy ( miałam tydzień przerwy) po 20 minutek.
Waga: 69.5kg :)
Chrzciny udane: mały przespał całe 2 godzinki, goście dopisali - było super.

Od lewej: małżon, matka chrzestna, ja z niuniem i ojciec chrzestny

Janek


z mężulem

z przyszłą bratową

nasz rajdowca

oczywiście pomagała mi myć samochód

Jasiek na spacerze

na koniec jeszcze ja

Dodaj komentarz

Sobota

27 marca 2010 , Komentarze (10)

Robię z rana szybki wpis, bo dzieciaki jeszcze śpią :D sama nie mogę w to uwierzyć. Zrobiłam już 15 minut hula-hopka, odciągnęłam mleka, żeby był zapasik na ewentualne moje wyjście. Wczoraj małżonek pilnował dzieci a ja posiedziałam wieczorem 2 godziny u koleżanki. Piątek zaliczam do udanych: upiekłam ciasto szarlotkę z jabłkami i konfiturą wiśniową, zrobiłam zakupy, było dietkowo, hula-hop też był, prasowanie, zmieniłam pościele itp.itd. No i jeszcze korepetycje, ale tylko godzinka i spacerek 30 minutowy, bo wiało.
Dzisiaj mam  gości. Mam  do zrobienia sałatkę: 2 puszki tuńczyka, kukurydza, ananas, ser wędzony, śmietana 12% ( 4 łyżki) i 2łyżki majonezu kieleckiego. "Wrzucę" na stół jeszcze koreczki, grzybki, wędlinkę, jajeczka z pieczarkami a na ciepło mam żołądki z pieczarkami i paszteciki. Paszteciki piekła koleżanka ( są pyszne) a żołądki z pieczarkami już się robią. Goście zapowiedziani na 20. Będzie luz, bo dzieciaczki już będą spały. Małżon w klinice, potem ma za zadanie zakupy: soki, mleko , woda ( to co ciężkie i czego kupujemy dużo). Może popołudniu przestanie wiać to jakiś spacer trzaśniemy z dzieciaczkami.
Zauważyłam, że o ile z Wercią miałam momenty gorszych nastrojów itd. Takie stany lekko depresyjne, to teraz nie ma na to czasu,bo : inna pora roku ( wtedy zima była), więcej obowiązków i co najważniejsze moje podejście jest bardziej "bezstresowe" ( nie stoję nad łóżeczkiem całymi dniami, nie jestem przewrażliwiona itd.)

Menu
I śniadanie:
- kawa Inka z mlekiem i cukrem
- halibut wędzony
- 2 kromki chleba żytniego
c.d.n
Dodaj komentarz

Czwartek - jak tornado

25 marca 2010 , Komentarze (4)

Rano wstałam o 6 . Pożyczyłam rakietę męża i bujnęłam się na zakupy rybno-mięsne. Potem śniadanie z dzieciakami i wspólna kawka ( Inka ). Mąż wytrzepał dywany, wyprałam je, powiesiłam firanki, wytarłam podłogi i kurze. Wymyłam kwiatki, zrobiłam szybki obiad :  1kg mrożonych owców morza ( po wypieczeniu na patelni jest ich o wiele mniej, stąd taka porcja) do tego sos słodko-kwaśny i makaron pełnoziarnisty. W kuchni wymyłam solidnie piec, okap, na szafkach górnych i fronty. W łazience kafelki itp. Zmieniłam pościel i wyprałam brudną. Wywiesiłam na podwórku. Przed chwilkę ledwo zrobiłam 15 minut hula-hopka, bo mam takie obolałe boczki ;) Teraz zmykamy na trochę na powietrze, bo o 17 korki mam 2 godzinki.

Menu
I śniadanie:
- 2 kromki chleba żytniego razowego
- wędlina
- rzodkiewki
- pomidor
- kawa Inka
II śniadanie:
- jabłko
Obiad:
- owoce morza z sosem i makaron
Podwieczorek:
- 2 serki: 7 zbóż i Danio
Kolacja:
- mleko z musli
- banan
- 10 śliwek suszonych

Dzisiejsza waga : 70kg :) Widzę, że jest bardzo trudno gubić te kiloski, ale nie poddaje się.



Dodaj komentarz

Środa

24 marca 2010 , Komentarze (1)

Czuję się lepiej. Rano było 15 minut hula-hopka. Potem szybko nastawiłam obiadek, śniadanie zjedliśmy i ogarnęłam nieład. Pogoda była cudowna i umyłam już okna. Jutro powieszę firanki czyste. Od 12 do 15.30 był spacerek z Wercią i Jasiem. Wercia to ma kondycję. Już od października nie jeździ w wózku ( w listopadzie skończyła 2 latka) i dzisiaj przespacerowała dobry kawał drogi. Potem gonitwa na placu zabaw z kolegami i właśnie padła :) Słodko śpi. Jasiek też grzecznie usypia. Ja miałam korepetycje, ale poszło szybko, bo delikwent kumaty . Jutro ciąg dalszy porządków. Teraz wreszcie czas dla siebie.
Menu
I śniadanie:
- spory kawał rybki sielawy wędzonej
- kromka orkisza
- herbatka
II śniadanie:
- jogurt naturalny z otrębami
- jabłko
Obiad:
- talerz pieczarkowej zupy
- wątróbka na parze
- surówka
- 1 duży ziemniak w mundurku
Podwieczorek:
- kilka biszkoptów i kisiel w kubku
Kolacja:
- kabanos 2szt
- grahamka z masłem
- rzodkiewki ze szczypiorkiem
Wieczorem jeszcze prasowanko i dzisiaj wieczorkiem: maseczka z miodu , peeling kawowy na ciało i moczę stopki a potem mąż wymasuje :D

Dodaj komentarz

Wtorek

23 marca 2010 , Komentarze (4)

Jestem przeziębiona :( w nocy był katarek i gardło pobolewało no i na dodatek trochę gorączki. Dzisiaj już nieco lepiej, gorączki brak tylko się bardzo pocę. Gardło też lepiej ( nadal pijam mleko z masłem) i katar  mniejszy.
Znalazłam przepis na tartaletki. Ja zrobię z masą krówkową, brzoskwiniami, gruszkami, jabłkami, budyniem, marmoladą i galaretką. Po kilka z każdego rodzaju. Nie będę piekła ciasta. Sałatkę chyba zrobię z tuńczykiem, ananasem, serem, kukurydza i śmietaną no i może drugą tzw. gyros. Jeszcze zobaczę :)
Rano było 15 minut hula-hop( no początkowe 2 minuty są ciężkie, ale potem już spoko), pranie, obiadek przygotowałam i teraz odpoczywam :) Potem wybierzemy się przewietrzyć.
Moje dziecko przechodzi etap "strojenia się" w co popadnie :)Przynosi ubrania i każe sobie pomagać, bo jeszcze nie wszystko potrafi zapiąć i dokładnie włożyć, ale najlepiej jej się chodzi w moich butach na obcasach ( wszystkie pochowałam, bo sąsiedzi pewnie się denerwowali)


Tańce i wygybiasy mojej Werci
Ten uśmiech jest bezcenny (  za 2 miesiące skończy 2 .5 roku)

Menu
I śniadanie:
- kromka orkisza z masłem, twarogiem chudym i szczypiorkiem
- kromka orkisza z masłem i wędliną
- pomidor ze szczypiorkiem
- herbata
II śniadanie:
- kawa Inka z mlekiem i cukrem
- duże jabłko
Obiad:
- filet z indyka
- kasza gryczana
- buraczki
Podwieczorek:
- budyń śmietankowy z rodzynkami duża miseczka
Kolacja:
- omlet z 2 jajek z pomidorem i szczypiorkiem
- bułka grahamka mała
- 5 śliwek

Dodaj komentarz