hefalump83

kobieta, 29 lat, Łańcut

160 cm, 66.00 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10kg
Postanowienie noworoczne: Zrealizować 3 kroki: 1-70kg, 2-65kg, 3-60kg, 4-56kg.

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Czwartek

12 kwietnia 2012 , Komentarze (4)

Flaki się we mnie gotują i czasem mam dość, że żyję w takim chorym kraju. Nie jestem pesymistką, ale wizja Grecji jest dla mnie bliższa niż Czech . Niestety!
Wspomnę, że w zeszłym roku płaciliśmy z mężem 32% podatku o tak dla niektórych ta stawka jest dziwna. No nam udało się płaci i z wielką radością przeszliśmy w tym roku na liniówkę.

Każdego dnia jestem świadkiem czegoś co mnie bulwersuje. Mogłabym z chemika przebranżowić się na inspektora budowlanego. Dzisiaj kolejny raz doznałam oburzenia. Jeżdżę naszą pseudo serwisóką i każdego dnia od 9 dni widzę śpiących w samochodach, gadających pracowników Doprastavu, polimexu itp firm. Co robią pilnują 2 walców i spycharki :) Tak moi drodzy to nie blef to prawdziwe fakty z pola budowy naszej autostrady A1. Dzisiaj czytam , że most nie taki, że premia jednego z prazesów to miesięcznie ponad 40tysięcy ( a to tylko jednego). Że się szczycą, chwalą, obnoszą. Ja pytam czym??
Pobliska kilkuletnia droga w stanie tragicznym! Tiry robią demolkę a końca budowy naszego odcinka wyglądać za 4 lata ( miało być na sierpień 2012). Powaga! Moje "spory" raczej domaganie się by w tym chorym kraju przestrzegano prawa budowlanego i warunków umowy, która jest tajna, ale pewne rzeczy wiem na 100% z GDDKiA zaczyna się wypalać. To chyba jak walka z wiatrakami. Ostatnio mąż stwierdził, że powinnam zostać reporterką :0 Bardzo śmieszne. Wyczaję zawsze takie przekręty, że panowie z Polimexu mijają mnie szerokim łukiem i mają chyba za wariatkę.

Szkoda, że u nas oprócz dróg wszystko wygląda podobnie. Chyba żałuję, że nie wyemigrowałam do Australii. W święta rodzice nas trochę podkusili ponownym rozważeniem decyzji. Wróciła do nas ta myśl jak bumerang. Szkoda tylko tej energii, pracy włożonej w klinikę, dom. Mimo wszystko gdzieś zakorzeniona więź rodzinna i nie tylko nas trzyma w tym chorym kraju bez perspektyw. Gdzie większość dobrych technologii nigdy nie dotrze, bo po euro skończy się euforiia w branży budowlanej, stadionowej itd.
Było kuzynostwo z Anglii i nie wracają do Nas. Chociaż im żal to widzą to, że życie drogie a pensje tylko przyzwoite. A oni młodzi, wykształceni z dobrą pracą i renomą w Anglii.
Zatem to co tak dawno odstawiłam w niepamięć wróciło jak bumerang. Nawet mąż coś bączy o intensywniejszej nauce języka niż do tej pory, bo to i tak zawsze potrzebne. Znajomy polecił  inwestycję w ziemie i czekanie na spadek złota ( a potem w złoto). Chyba trzeba będzie solidnie odkładać, bo kto wie.
Przeczytałam ostatnio ciekawy wywiad z profesor Staniszkis w "Uważam Rze" i w pełni się z nią zgadzam. Ludzie z kręgu lekarskiego zaczynają psioczyć na głupoty, które wyczynia rząd na który sami gorliwie głosowali i wspierali. No ale koniec.

Dzieci zdrowe, wizyty nasze i u nas mamy za sobą. Ja obolałą, bo poszłam w stadninie dzisiaj ( dałam upust złym emocjom). Dupa boli. Mam pyszne ciasto od mamy, swojską szyneczkę i szukam nowych kosmetyków, bo moja cera szaleje. Zamierzam zakupić pędzle Hakuro i kila mineralnych kosmetyków. No i jak wykończę kremy z vichy to zakupię te cuda ( jako chemik wiem, że lepiej mi zrobią niż vichy, lierac, shiseido, lancome itd)
http://fridgebyyde.com/ 
Jeden kupiłam mamie i jest mega zadowolona :)
Dietkowo grzesznie odrobinkę, ale wysiłek intelektualno-fizyczny pozwala na to.
Dodaj komentarz

Po weekendzie

2 kwietnia 2012 , Komentarze (10)

Weekend był owocny :) "oczyszczałam" atmosferę w domu :) O tak ponieważ ja staram się na bieżąco z mężem "rozmawiać" tzn. ja mówię co i jak, proszę, negocjuje a on czasem udaje, że mnie słucha i przytakuje. W sobotę rano odbyło się oczyszczanie atmosfery - wsiadłam w samochód i zniknęłam na cały dzień i pół nocy. Powiedziałam co i jak wyrzuciłam z siebie wszystko i oddelegowałam się z domu. Gdzie byłam: u  kosmetyczki, na masażu, na zakupach i u kuzynki męża na pogaduchach. Ma problemy ciążowe i często do niej podjeżdżam i gadamy sobie.
Mąż nadrobił zaległości dzieciowe, domowe, porządkowe. Ja odreagowałam, uspokoiłam się i wróciliśmy do stanu równowagi :)

Mamy w planach wybrać się niebawem kolejny raz do KYOTO
http://www.kyoto.rzeszow.pl/

Oj polecam serdecznie byliśmy tam z 3 razy. Fakt chcąc pokosztować trzeba zostawić gorsza solidnego, ale atmosfera jest cudna ( rozbiera się buty) no i to czego brak w innych knajpach ( ryby przylatują świeże z Japonii - stąd cena niektórych potraw, z resztą cennik nie wygląda źle dla czytających, ale trzeba wiedzieć, że to mikroporcyjki są :) )
My polecamy. Po kolejnej wizycie cyknę jakieś foty, ale wizytę planujemy za jakiś czas bo byliśmy niedawno. Teraz szukam czegoś dobrego włoskiego. Z racji, że włoskie klimaty to moja mocna strona zwłaszcza kuchnia ( co wakacje na studiach tam pracowałam) trudno mi dogodzić. Szukam nadal tego niezapomnianego smaku makaronu z sosem z tuńczyka, groszku, świeżej bazylii, oliwy ( oj nigdy nie potrafię tego odtworzyć). Jeszcze inne rzeczy za mna chodzą , ale po co smaczka robić :)
Dzieciaki zdrowe. Ja jutro szczerzę kły u ortodonty. Potem korepetycje i inne obowiązki.

Dodaj komentarz

Czwartek

29 marca 2012 , Komentarze (2)

Wrrrrrrrr zeżarło mi długaśny wpis.
Dzieciaki oddelegowane na 7.30 do przedszkola. Ledwo kawę dały mi wypić.
W drodze powrotnej zakupiłam prasę, warzywa i łososia.
Na stanie 2 maturzystów z chemii.
Wrrrrrrrrrrr miałam 4 h korepetycji, mamę szalonej licealistki ( myśli, że ja cudotwórca jestem).
Pani mama stwierdziła, że może bym córkę  z chemii przygotowywała. Ja doznałam szoku, bo dziewczyna podstaw ma brak, ale co tam trzeba sobie stawiać wysoko poprzeczkę ( oby nie za wysoko). No przedstawiłam sytuację jasno, że w czarnych barwach to widzę, ale jeśli sama zechce dużo pracować w domu i do wakacji coś popchamy to w przyszłym roku wezmę ją do matury. Jeśli nie, to grzecznie podziękuję. Zobaczymy co będzie.

Mąż od września z 2 osobami zaczyna szkolenia praktyczne dla stomatologów. Padło zadanie bojowe: mam załatwić reklamy, punkty z funduszu ( mimo, że są prywatną kliniką) muszą mieć zezwolenie na takie szkolenia, różne inne papiery i fajnie by było by mogli za to stawiać punkty lekarskie. Chętnych jak się okazuje ogrom. Bez reklamy się obejdzie, ale te załatwiania. Co prawda mam na oku pewnego delikwenta, bezdzietny, ambitny , kawaler :) dobry człowiek :) Tak, tak nie bawię się w te klocki. Mam jeszcze na stanie 3 sztuki gimnazjalne, niosę studencką pomoc i sama skrobię coś pod artykuł ( jeśli przejdzie). Szkoda, że doba taka krótka. No i mam ambitny plan posadzić : marchewki, pietruszki i sałaty i jakieś zioła :)
nie wspomnę o projekcie nowego dachu i poszukiwaniach firmy, która go wykona ( nic nie ruszyłam).
Oj, oj damy radę. Na rowerze machnęłam 10km i w tym czasie przygotowywałam zadania na korki :)

Zmykam i pozaglądam jeszcze potem.

Dodaj komentarz

Środa

28 marca 2012 , Komentarze (5)

Szarańcza sztuk 2 od wczoraj na stanie domowym. To ich pierwsze 2 dni nieobecności w przedszkolu i żłobku od września.
Głośno dzisiaj protestowali ale jako mama przetrzymałam bunt i postanowiłam zostawić jeszcze na oglądzie.

Objawy: jakaś poronna postać wirusówki biegunka i tylko tyle. Weekend już był biegunkowy, ale zwichrowanie zawodowe kazało mi nawadniać, zastosować papki marchewkowe, osłonę, smectę ( tę na pusty żołądek, bo jak wiemy wymiata wszystko z brzuszka). No i przeszło. Była jakaś woda z nosa, ale dzisiaj już śladu nie ma.
Jutro delegacja wraca na stan żłobkowo-przedszkolny.

Są już wymagania i robią się zrazy z mamusinego wieprzusia. Ładnie zmieliłam mięsko, doprawiłam delikatnie i mikro kulki na pare wrzucam. Do tego małe marcheweczki i ryż. Meny odpowiednie przy takich objawach, ale objawy minęły szybko a pani dyrektor zadzwoniła powiedzieć, że 2 sztuki są w szpitalu bo faktycznie wymiotła jakaś wirusówka. Biedne dzieciaczki, ale ja zawsze mam w domu elektrolit i jak coś się dzieje to podaje a wtedy malec się nie odwadnia. Nawet jak wymiotowała kiedyś Wercia to podawałam łyżeczką i naprawdę pomaga.

Zatem ja zaprowadzam menu dzieciaków :) Nadrobiłam prasowanie, ogarnęłam, podsiałam trawy bo deszcz zapowiadają.  Przywiozłam panią Hanię, bo mam od 17-19 korepetycje, więc dzieciaki pod okiem Hanki będą.
 Zmykam do obowiązków. Pozaglądam jeszcze wieczorem.

Dodaj komentarz

Poniedziałek

26 marca 2012 , Komentarze (9)

Wizyta brata, bratowej i córci dobiegła końca. Niestety :(
Pogoda dopisała. Pochodziliśmy po okolicy, po naszych "włościach", dzieciaki wytargały rowery i wrzuciliśmy na ruszta szaszłyki.

Ja w czwartek zajrzałam jeszcze do starej mydlarni i zaopatrzyłam się w olejek avocado wcześniej miałam arganowy - działa cuda), glinkę żółtą na maseczkę i żel pod prysznic czekoladowy z pomarańczą. Zauważyłam, że przypadł mi do gustu kolejny zapach. Od kilku dobrych lat jestem wierna chanel chance i od niedawna chanel mademoiselle. A tutaj mąż podrzucił mi givenchy le secrete i też przypadło do gustu. Na tyle, że faktycznie używam. Ciekawy zapach i może spróbuję czegoś jeszcze innego. Sama na razie nie wiem, ale mój nos domaga się nowych bodźców.





Jestem jakaś osowiała. No i nic mi się nie chce dzisiaj.
A wreszcie mamy mandarynkę :) Właściwie mieliśmy 2 sztuki, ale podarowałam jedną bratowej :)




Janek&Werka



Dodaj komentarz

Wtorek

20 marca 2012 , Komentarze (7)

Wreszcie dotarła garderoba do przedpokoju :) Mąż wczoraj walczył z nią do północy.
Pogoda odpukać cudowna :) Jutro jak wszystko dobrze się ułoży dotrze pan z 20tonami żwiru na podsypanie naszej prywatnej drogi do posesji. Oby pogoda dopisała i pan uwinął się przed 16.

Ostatnio mam szczęście i "wpadam" na ciekawe blogi. Ciekawe artykuł i dość dużo mam zamiar zmienić.
Do zmian skłoniła mnie wizyta u męża na fotelu stomatologicznym znanego w kręgu rzeszowskim ginekologa. Pan przytoczył ze swojej praktyki lekarskiej sytuacje w której jedzenie tuczonego drobiu powoduje bardzo częste problemy facetów z płodnością. U dziewczynek co wiedziałam jako chemik już od dawna ( intensywny wzrost gruczołów piersiowych w okresie niemowlęcym - przykład mojej malutkiej chrześnicy). No mogłabym tutaj się rozpisać. Sama jako córa emerytowanych rodziców posiadających drób wszelakiej maści chowany w warunkach ekologicznych : zboże, trawka, ziemniaczki ( zero hormonów, pasz sztucznych, soi itd.) kupując czasem sklepowy drób czuję mączkę rybną... Wiem, wiem nie chcę tutaj się mądrzyć, bo niestety gdybym chciała jeść tylko swojskie mięsko to rodzice naprawdę musieliby zwiększyć ilość produkowanych kurczaczków, kogutków, gąsek, kaczuszek , indyczków, świnek itd.  Jednak postanowiłam po rozmowie z pediatrą iż przejdziemy na więcej znienawidzonej wołowiny, wieprzowiny, królików itd.
Nawet jeśli są sklepowe to mniej w nich chemii i hormonów niż w tym biednym drobiu.
Mój endokrynolog też to doradził. jemy i tak sporo ryb. Śmiem stwierdzić, że dużo ryb, wszelakiej maści morskich istotek. No, ale lubimy też mięsko, więc wprowadzam trochę zmian, bo zgubny los jedzenia na dłuższą metę samego drobiu sklepowego.

Kolejna interesująca sprawa. Ostatnio robiłam rozeznanie w butach. Kurcze mąż spokojnym tonem stwierdził, że oględnie patrząc w antresoli ( przyszłej podwójnej garderobie - to tak przy okazji letniej wymiany dachu i przebudowy antresoli) mam ok 50 par z czego wyliczył 4 pary easy tone, chyba z 10 Ryłka, Baty,  są i okazy DKNY z czasów pracy we Włoszech :) Kurcze torebek sporo rozdałam, więc mam mniej ale niezłe okazy. Tak to doszliśmy do tego, że ta podwójna garderoba będzie w 80% dla mnie :) Mam sentyment do niektórych "niechodzonych" butów. Mam sentyment do jednej pary złotej DKNY, które Sonia dała mi na urodziny itd. Staram się szerokim łukiem mijać Venezię, Wojasa , Ryłko itp ale to chyba mój malutki nałóg. Mam się z niego leczyć ? Hmm teściowa ( biegły psycholog i psychiatra) nie stwierdziła anomalii, bo nie wie ile jej synowa ma butów :) No, ale gdy uporządkuję na jesień to miejsce to może wysłać mnie na przymusowe leczenie :) Nie zrobi tego, bo ktoś musi zajmować się dziećmi :)

 A teraz Pani którą lubię, cenię i uważam, że tak pragnę się zestarzeć.
http://www.dorotawroblewskablog.pl  
Czytam jej bloga już chwilę. Ostatnio zrobiła sporo szumu, bo oficjalnie zaprzeczyła teorii, że trzeba się ostrzykiwać i mieć ciągle wmuszone 20 lat by młodo wyglądać. Popieram fakt, że aby dobrze wyglądać wystarczy: trzymać wagę bez żadnych skrajności, wysypiać się, dobrze odżywiać, nie pić, nie palić , stosować jakieś kremy i regularnie uwalniać endorfiny ( to działa lepiej niż krem shiseido).  No mamy już w sowim prywatnym gronie koleżanki, które od 10 lat się ostrzykują i słyszę, że niepotrzebnie. A mamy młode, młodziutkie które zaczynają ( o zgrozo). Zastanawiam się jak bardzo trzeba być "idealnym" ...?
Wiem, że to prywatna decyzja, ale zawsze zadaję pytanie jak będzie wyglądała buzinka mojej 30letniej koleżanki za 15 lat ?

A to już moja odskocznia blog naszej rodaczki ( która oprócz piersi też sobie trochę folguje- jak przejżycie posty to same zaobserwujecie chociażby po jej oficjalnym przyznawaniu się do tego i rosnących ustach). Chociaż uważam, że jest piękna kobietą. No, ale nie wnikam w prywatne decyzje :) Uwielbiam ją, bo pokazuje  ilu naszych celebrytów nosi podróbki torebek, butów itd. No i gdybym chciała mieć jakąś torebkę chanel to zawsze może ją dla mnie kupić. Warunek jaki postawił mój mąż : jeśli chce mieć oryginalną torebką chanel, to proszę zamiast jednego implanta ( mam na myśli zębowego implanta )kupić sobie torebkę) Więc pozostaje póki co na etapie zapodania sobie po zdjęciu aparatu dwóch implantów a o torebce pomyślę potem. Hmm przyszła mi taka myśl, że za moje 3 letnie czeskie toczydło mogłabym ich kupić z 3 chanel + 1szt LV jakaś tania w granicach 3200zł :) No, ale to wykluczone . Pozostaje przy galanterii skórzanej w cenach przyziemnych. Blog fajny, ale oczywiście patrzę z dystansem. Doceniam raczej kunszt ręcznego wykonania tych rzeczy i na tym koniec.
http://passion4fashion-madzix.blogspot.com

Dieta w normie, ćwiczenia też z małymi odstępstwami. Teraz zmykam myć kuchenne okno :) 
Potem łazienkowe i w sypialni. Prasowania sterta jest i nieład artystyczny do ogarnięcia. Dzisiaj na obiad: drób mamusiny i warzywa na patelnie mrożone sklepowe tak z odrobina chemii. A jeszcze jedno planuję zakup kilki suplementów, kosmetyków, które są rewelacyjne. Wiem jako chemik, bo namówiłam na to znajomą chorą na PCO.  Jej cera była straszna bo odstawieniu kuracji hormonalnej ( nie chce opisywać całej historii) . Po prawie roku używania niektórych preparatów + zioła cera wygląda o wiele lepiej, blizny mało widoczne itd. Powiem, że naprawdę polecam preparaty pana  Stanisława Szczepaniaka . Polecam by sobie poczytać si spróbować. Ja sama używam z mężem biochelatów:)  Dla mnie to dowód na to, że mamy naprawdę zdolnych ludzi. Bardzo zdolnych. Powiem tyle, że przy skokach cukrów i podejrzeniem początków nabytej cukrzycy mam spokój i od kilku miesięcy nie wiem co to podwyższony cukier. Polecam do poczytania:
http://www.invexremedies.pl/pl/

Dobra to tyle bo mój mózg domaga się drugiego śniadania :)

Dodaj komentarz

Weekend

16 marca 2012 , Komentarze (6)

Dzieci śpią. Ja popijam lampkę mojego najukochańszego gruzińskiego winka półsłodkiego Khvanchkara i planuję jutrzejsze "roboty" przydomowe.

Mąż wrócił. wrażeń milion do opowiedzenia
Ja dzisiaj byłam w Starej mydlarni. Uwielbiam tamtejsze gadżety a odkąd mamy ją w Łańcucie to witam tam z rozkoszą.

Zakupiłam mydła do ciała: szare z alep, anansowe, caffe, Werci z lodami, niebieskie z alg. Zakupiłam  coś na styl kawioru ( oczywiście syntetyczny) do kąpieli, żel do kąpieli caffe latte,  masło do masażu, babeczki i kulę. Piękne wrzosowe serce do sypialni przy toaletce. Zamówiłam koszyk na pieczywo i zestaw obrusów na stół, ławę i stolik w salonie.
Parę lakierów do paznokci, jakieś cienie bo pasują do aktualnych lakierów do paznokci których używam. No i szampon organix mocha espresso :) Cień do modelowania brwi firmy elf i bardzo fajne mydło z zielona glinka do buzi (to te okrągłe zielone)








to mydło Werci



A to już makaron spaghetti pełnoziarnisty z sosem z sera pleśniowego błękitnego lazura :) Pycha + lampka winka ochy,achy dogodziłam nam :)


Znikam odpoczywać, wydzielać endorfiny :) a jutro pracowita sobota się szykuje.


Dodaj komentarz

Czwartek

15 marca 2012 , Komentarze (2)

Jestem obolała :) a nie chcę myśleć co będzie jutro.
Rano byłam w Mielcu, potem konsultacje z koleżanka ze studiów. No a potem to już maskra: zaryzykowałam wyodkurzanie i wypucowanie mojego białego autka. Poszło tak dobrze, że urwałam plastikową ramkę na rejestracje :)
Przyniosłam sobie szpachelkę, wiaderko, łopatę i zdrapywałam z kostki glinę, piasek z zaprawą z jesieni jeszcze. No cóż całych 500metrów kwadratowych nie ogarnęłam :) ale czuję lekkie tego skutki. Kości zastane mimo wszystko. Listonosz mnie nie poznał jak wiozłam taczkę gruzu w jakąś tam dziurę na drodze :) Kurier głupio usmiechał widząc mnie w gumofilcach i stroju roboczym A ja odreagowałam złości, stresy, nerwa na cały świat i wszechświat i prawie wskoczyłam pod koła jednemu z kierowników Polimexu :) Tak facet szalał ze złości. Więc podaję mu powód mojej namiętnej korespondencji z GDDKiA - za mało kruszywa ( raczej totalny brak) na technologicznej drodze serwisowej. Powiedział, że takiej upartej baby nie widział. Bąknął, że nie śpi przeze mnie - a ja polecam teściową ( psycholog, psychiatra) za 50% ceny :) Gość się zdenerwował  a ja pochwaliłam kolejnymi zdjęciami i kolejnym mailem do GDDKiA.
Ostatnio mam wielkie przeczucie, że po euro 2012 przyjdzie długo wypatrywana fala kryzysu. Niestety setki ludzi budujących stadiony straci zatrudnienie, pieniędzy na drogi juz brakuje ( nasz odcinek autostrady miał być wybudowany na lipiec 2012) a jak dobudują za 3 lata to naprawdę będzie sukces. Mało tego zastanawiam się kto prześwietla ten firmy nim staną do przetargu?  Dlaczego km autostrady ( pękającej jak już wiadomo) w naszym zakichanym kraju kosztuje 3mln drożej niż w Niemczech bo tak donoszą sprawdzone źródła? Absurdy jakieś i czasem flaki się gotują.
Chociaż na wiele pytań mogłabym odpowiedzieć po poczynaniach, które widzę na co dzień... Tutaj to flaki naprawdę się gotują :)

Był łosoś z warzywami na obiad :) 


No sporo "ćwiczeń". A jutro wreszcie przechodzę na 3/4 etatu :) Mąż wraca wreszcie.
Trzeba menu zmienić na bardziej mięsne. No, ale jutro jeszcze rybne. Może jakaś rybka z żurawinką w folii i ziołach :) Zobaczę coś się "spłodzi" i z pewnoscią kasza perłowa. A to już wiosenny nabytek. Uwielbiam wygodne buty, dodające centymetrów]


Dodaj komentarz

Środa

14 marca 2012 , Komentarze (4)

Jutro po   dniach bimbania w Szwajcarii wraca małżonek ;)
Musiałam wysłuchać telefonicznego wykładu, o tym jak to pewna pani olała cukrzyce i żadna z 3 śrub implantowych jej się nie przyjęła. Niestety nieleczona cukrzyca, a raczej leczona 2 tygodnie przed wszczepianiem implantów a potem olana przyniosła efekty mizerny.
Wercia jak zwykle słuchała a potem zadawała pytania co, jak,gdzie...

Boniu dzisiaj w ramach leczenia mikro depresji wpadłam do kwiaciarni. Zakupiłam nowy storczyk, kilka hiacyntów w wiaderkach, bluszcz kwitnący, no i zamówiłam: tadam mandarynkę :) o tak do kuchni, jadalną, żywą cudną.

Taką o wysokości 45cm
podobną, z owocami oczywiście. Jak dojdzie wkleję fotę.


A to już pomoc przy rozstawianiu kwiatków


A to już mój obiadek dzisiejszy:

krewetki siedziały 24h w marynacie:miód,zioła, przyprawa do ryb,odrobina curry,jakieś tam przyprawy orientalne
a potem na odrobinie oliwy na patelni

Podczas 10 dni nie byliśmy wybredną trójką. Zjedliśmy 2kg krewetek ( z pomidorami, na szaszłykach, w marynacie miodowej, z parmezanem), 2kg owoców morza, ogrom sałaty,pomidorów,ogórków, papryki czerwonej,sporo pomidorów z puszki, sporo fety,warzyw grillowanych,cukinii  itd. Innymi słowy jakoś dzieci są najmniej wybredne i monotematyczne w kuchni :)

No a dzisiaj zakupiłam  70% gorzką czekoladę i  muszę trochę skosztować, bo coś chodzi za mną słodkie.

Dodaj komentarz

Niedziela

11 marca 2012 , Komentarze (2)

Poszłam spać późno, źle spałam bo sama zawsze źle sypiam. Szarańcza przytargała się do łoża po 7 i grali na swoich instrumentach. Jasiek namiętnie na harmonijce a Wera na organach. Dobrze, że wpadłam na pomysł by zabrać przedłużacz i gra się skończyła.

Wypiłam kawę z odrobiną miodu, zjadłam mango i granata :)
W planach płatki z garścią orzechów.

Pogoda kiepska się zrobiła: wieje, leje, chmurzyska paskudne.

Pogaduchy telefoniczne zaliczone: na linii była mama, mąż i koleżanka z Warszawy :)

Janek zniósł poduszkę z góry i leży w salonie na podłodze :) Ostatnio wpadł w euforię 2latka i chodzi za rękę z koleżanką Wiktorią. Pokazuje jej bajeczki w żłobku i skutecznie odpędza konkurencję. Buziaki, słodziaki, lizaki no wygląda to cudnie.

Weronika natomiast wyrobiła się na maska. Ubrania składa, ścieli łózko, naczynia wkłada do zmywarki, odkurza, kanapki robi sam i to jakoś tak bez moich nacisków. Zwyczajnie ma ochotę i bardzo pomaga.  Nie wspomnę o przedszkolnych tekstach, że zostanie kanalarzem ( endodontą) , rzuca jakimiś stomatologicznymi liczbami kanałów w danym zębie w przedszkolu  ( podczas mycia zębów) i cytuje skład elmexu oraz poprawia dzieciaki przy myciu zębów. A to wszystko podsłyszane w domu, to wszystko w odpowiedzi na sto pytań, które ciągle zadaje i zamiast ostatnio pogłębiać bajkowidła siedzi z gazetą implantologiczą lub endodontyczną na kolanach. Zaczynam się obawiać :) Chociaż stwierdziła, że naukowiec to lepszy zawód niż stomatolog. No i może wysadzić laboratorium :) Czy aby na 4 latkę to nie zakręcone wnioski? Cóż - uzupełniłam magnez w jej organiźmie, podrzuciłam kilka bajek, gazety schowałam a na trudne pytania odpowie mąż po przyjeździe.

Czekam z utęsknieniem na dużą ilość słońca, zieleń itd. Mam w planach zrobić porządek w kosmetykach. Lecę też na rowerek. Bo popołudnie mamy zaplanowane.

Śnieg zaczął padać i jakas wichura się zerwała :(
Dodaj komentarz